Skandal miał mieć miejsce na początku października. Wówczas strzegomscy samorządowcy udali się z wizytą do partnerskiego miasta Torgau w Saksonii. Trzyosobowa delegacja, w skład której wchodził burmistrz Zbigniew Suchyta oraz dwóch radnych, uczestniczyła w miejskim festiwalu zorganizowanym z okazji 475. rocznicy poświęcenia przez Marcina Lutra, inicjatora reformacji, kaplicy zamkowej w tym mieście.

To właśnie wtedy miało dojść do zanieczyszczenia pokojów hotelowych. Gościom zarzuca się zniszczenie wyposażenia oraz… pozostawienie odchodów.

"Zachowanie polskiej delegacji, zaproszonej przez nas na festiwal »Torgau leuchtet«, było nie do zaakceptowania. Polska delegacja nie tylko zniszczyła część wyposażenia pokoi hotelowych, ale także pozostawiła odchody w kilku pokojach, w miejscach nie do pomyślenia"

- stwierdziła burmistrz Torgau, Romina Barth w oświadczeniu. 

Niemieccy internauci są podzieleni w ocenie podjętej decyzji przez burmistrz Torgau o ograniczeniu współpracy między miastami po październikowym incydencie. Jedni wyrażają zrozumienie, inni zabiegają natomiast o ponowne przemyślenie. Powołują się na bardzo dobre wspomnienia ze Strzegomia czy zawiązaną przyjaźń pomiędzy dziećmi z Polski i Niemiec.

Burmistrz Strzegomia odniósł się publicznie do zarzutów, tłumacząc zajście w lokalnych mediach. Uważa, że cała sprawa „jest przesadzona i śmieszna”. Podtrzymuje, że niczego nie zdemolowano, a za całą sytuację odpowiada jeden radny, który podczas wizyty zmagał się z problemami żołądkowymi.

Wystąpiła tam taka historia, że w pokoju został trochę zabrudzony materac na łóżku. Rano byłem w pokoju, było posprzątane. Pan z delegacji dostał rachunek, który zapłacił, a był to spory rachunek

- powiedział Zbigniew Suchyta portalowi swidnica24.pl.

Zaprzeczył też, jakoby w hotelu miało dochodzić do alkoholowych libacji.

Głos w sprawie zabrał również domniemany sprawca zamieszania, radny Cezary Włodarczyk.„Około godziny 21.00 udaliśmy się do pokoju hotelowego, którego nie opuszczaliśmy do rana. W nocy, w czasie snu, w sposób niekontrolowany zrzuciłem treść żołądka, nie zdążając dojść do WC, zabrudzając pościel i wykładzinę, z czego jest mi bardzo przykro. Od dłuższego czasu choruję na chorobę wrzodową i refluks żołądka. Cofanie się treści żołądka jest dla mnie nieprzyjemną i wstydliwą przypadłością, gdyż zdarza mi się to podczas snu. Za wymianę pościeli i wykładziny zapłaciliśmy według rachunku wystawionego przez hotel. Błędem wynikającym z naszej strony było niezgłoszenie od razu tego faktu do recepcji” - tłumaczy Włodarczyk w oświadczeniu przekazanym przewodniczącemu Rady Miejskiej w Strzegomiu, Tomaszowi Marczakowi.

Ten z kolei potępia incydent, ale zwraca uwagę, że strona niemiecka nie odniosła się do zajścia drogą formalną – nie nawiązano kontaktu ze strzegomskim samorządem.

Nie dostaliśmy żadnego pisma z miasta partnerskiego Torgau. Żadna oficjalna skarga nie wpłynęła ani do Urzędu, ani do biura Rady. Nie było też prośby o rozmowę w tej kwestii. Dowiedzieliśmy się o tej sprawie z powiadomień medialnych. Szkoda, że incydent, który absolutnie nie powinien się zdarzyć wpływa na 20-letnią historię współpracy, bardzo dobrą i owocną. Szkoda, że nie zostało to wyjaśnione na poziomie samorządów, ani pismem, ani nawet skargą na to zachowanie, abyśmy mogli się do tego chociaż odnieść

- tłumaczył Marczak, cytowany przez portal swidnica24.pl

Podkreśla, że radni z własnych pieniędzy uregulowali rachunek opiewający na 1500 euro bez żadnej zwłoki. „Radni zapłacili rachunek i to co pojawia się w mediach jest dla nich karą dosyć dotkliwą. Natomiast z całą pewnością na pierwszych komisjach Rady Miejskiej będziemy też ten temat omawiać” – wskazał.