Trzej dawni działacze krakowskiej "Solidarności" postanowili sprzeciwić się "niesprawiedliwemu i niegodziwemu traktowaniu" Mariana Banasia. Wskazują głównie na "nagonkę rozpętaną przez lewicowe media i polityków". Protestują przeciwko "publicznemu szkalowaniu i linczowaniu człowieka bez wyroku sądowego i prawa do obrony".

Nikt tu wyroków nie feruje, sprawa została odesłana do zbadania do organów do tego powołanych. Raport, którego osobiście nie znam, zapewne potwierdza pewne tezy, zarzuty, które się pojawiły. Nie może być tak, że jeśli ktoś jest zasłużony to ma immunitet na wszystko. To przykra sprawa, również dla nas

- mówił Suski w rozmowie z red. Kanią.

„Nie mieliśmy wiedzy nt. różnych aspektów życia pana Mariana Banasia. Życzę mu, aby zdołał się wybronić od tych zarzutów. Z punktu widzenia funkcjonowania państwa, szef Najwyższej Izby Kontroli powinien być osobą, która jest poza wszelkimi podejrzeniami. Tu pojawiają się jednak zarzuty, że w sprawach, którymi zajmował się zawodowo, potrafił to jakoś wykorzystać. Stąd pojawiły się wątpliwości, że nie jest najszczęśliwszą osobą na tym stanowisku. Sprawa się toczy. Wkrótce z tego wybrniemy” – ocenił polityk.

Pod listem podpisali się Współzałożyciele i dawni działacze krakowskiej "Solidarności" - Edward Kuliga, Jacek Smagowicz i Krzysztof Bzdyl. 

To wysoce zasłużone osoby

- mówiła prowadząca.

Dziś w obronie Mariana Banasia stają przyzwoici ludzie. Jeśli kiedyś razem działali, nie dziwię się. Przyjaźń do czegoś zobowiązuje” – podsumował Suski.