Nowy świt Europy po Wielkiej Wojnie

/ instytutpileckiego.pl

  

Instytut Pileckiego po raz kolejny organizuje konferencję poświęconą wpływowi myśli Rafała Lemkina na światową politykę. Do Warszawy przyjadą specjaliści w dziedzinie prawa międzynarodowego i ludobójstwa. Wystąpią naukowcy m.in. z Australii, Nowej Zelandii, Rosji, Armenii i Indii. Wykład otwierający wygłosi prof. Kevin J. Heller, uczestnik procesów Saddama Husajna, Radovana Karadžicia, a także biegły strony skarżącej przeciwko psychologom, którzy opracowali i wdrażali program tortur CIA.

Wstęp na wszystkie wykłady jest otwarty. Prelekcje będą prowadzone w języku polskim bądź angielskim - organizatorzy zapewniają tłumaczenie z obu języków.

Tematy poruszane podczas wykładów nawiązują do działalności Rafała Lemkina, wybitnego polskiego prawnika żydowskiego pochodzenia, który wprowadził termin ludobójstwa do prawa międzynarodowego.

Jest znany za granicą, ale niestety w Polsce niewiele osób wie, jak ważną był postacią. Czas aby tu go przypomnieć. 

– mówi Wojciech Kozłowski, dyrektor Instytutu Pileckiego.

Dwudniowa konferencja „Nowy świt Europy po Wielkiej Wojnie. Teoria państwa a ludobójstwo w XX wieku” to nie tylko okazja by przybliżyć historię życia Lemkina, ale też przyczynek do dyskusji o charakterze zbrodni, jakiej dopuszczały się w Europie – w tym także na ziemiach okupowanej Polski – Trzecia Rzesza i Związek Sowiecki. U podstaw zamysłu tej konferencji stało pytanie o kształt przemian systemu prawnego stanowiącego fundament Europy XX wieku – doświadczonej tragedią dwóch wojen światowych oraz konfrontacją z niemieckim i sowieckim totalitaryzmem.

Drugiego dnia (4 grudnia, godz. 17:15) odbędzie się debata Zbrodnie niemieckie w Polsce – w poszukiwaniu sprawiedliwości połączona z dyskusją wokół książki Wola 1944, poświęconej niemieckiemu ludobójstwu podczas Powstania Warszawskiego.

Podczas konferencji zostaną poruszone również tematy ludobójstwa Ormian (Edita Gzoyan, Armenia), Jezydów (Shea Esterling, Nowa Zelandia), przejawów ludobójstwa w Rwandzie, Etiopii i sudańskim Darfurze (Lauren van der Rede, Republika Południowej Afryki), roli mediów w procesach norymberskich (Manuela Pacillo, Włochy).

Ludobójstwo jest wciąż obecną i powtarzającą się tragedią. Zjawisko zostało nazwane i zdefiniowane dopiero w wieku XX, a zakończenie II wojny światowej nie zamknęło przecież tego rozdziału.

Pojawiają się kolejne przypadki ludobójstwa w różnych krajach świata. O nich także będą mówili eksperci konferencji lemkinowskiej.

Rafał Lemkin – jeden z najważniejszych prawników XX wieku. Twórca pojęcia „ludobójstwo” i projektu konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa (przyjęta przez Narody Zjednoczone 9 grudnia 1948 roku), nazywanej „Konwencją Lemkina”. Był to pierwszy traktat międzynarodowy po II wojnie światowej dotyczący praw człowieka. Lemkin nierozerwalnie był związany z przedwojenną Polską i jej środowiskiem intelektualnym. Inspiracje z kręgu lwowskiej szkoły prawa, zakorzenienie w tradycji wielonarodowej i wielokulturowej Rzeczypospolitej, doświadczenie konfrontacji z dwoma totalitaryzmami w XX wieku, stanowią podstawę genezy jego koncepcji, będącej jedną z najważniejszych odpowiedzi na wielkie tragedie XX wieku.

Kevin J. Heller – profesor nadzwyczajny prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Amsterdamskim oraz profesor prawa na Australijskim Uniwersytecie Narodowym. Brał udział w negocjacjach Międzynarodowego Trybunału Karnego dotyczących zbrodni agresji, pracował jako zewnętrzny doradca prawny Human Rights Watch przy procesie Saddama Husajna, przez trzy lata pełnił funkcję jednego z wyznaczonych obrońców Radovana Karadžicia w procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii, a także występował jako biegły strony skarżącej w zakresie eksperymentów medycznych w sprawie przeciwko psychologom, którzy opracowali i wdrażali program tortur CIA.

Regularnie udziela konsultacji różnym agendom ONZ i organizacjom zajmującym się ochroną praw człowieka. Jest autorem m.in.: The Handbook of Comparative Criminal Law (współred. z M. Dubberem, 2009), The Nuremberg Military Tribunals and the Origins of International Criminal Law (2011), The Hidden Histories of War Crimes Trials (współred. z G. Simpsonem, 2013).

Tematy wystąpień ekspertów z zagranicy

Kevin Jon Heller, Wielka Brytania

Norymberskie sądy wojskowe i rozwój pojęcia zbrodni przeciwko ludzkości

Wystąpienie będzie poświęcone wpływowi orzecznictwa amerykańskich sądów wojskowych w dwunastu następczych procesach norymberskich na rozwój pojęć zbrodni przeciwko ludzkości oraz zbrodni ludobójstwa, które obecnie funkcjonują oddzielnie. Sądy te wykroczyły znacznie poza dokonania swojego bardziej znanego poprzednika: precyzyjnie określiły elementy fizyczne i psychiczne poszczególnych zbrodni przeciwko ludzkości, wprowadziły wymóg wystąpienia polityki władz centralnych oraz – co chyba najistotniejsze – przyczyniły się do utrwalenia interpretacji, że zbrodnie przeciwko ludzkości mogą być popełnione zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny. Norymberskie sądy wojskowe skazały również dwóch oskarżonych za ludobójstwo: były to pierwsze takie wyroki w historii międzynarodowego prawa karnego.

Edita Gzoyan, Armenia

Ludobójstwo Ormian a rozwój pojęć zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa

Celem referatu jest wykazanie obecności obu tytułowych pojęć w ludobójstwie Ormian, a także zaznaczenie, w jaki sposób wydarzenia te wpłynęły na dalszy ich rozwój. Chociaż pojęcia „zbrodnie przeciwko ludzkości” oraz „ludobójstwo” rozwijały się oddzielnie, to jednak pozostają ze sobą powiązane: każde odzwierciedla pewne zasadnicze wartości drugiego, ale jednocześnie zachowuje własną odmienność. Zbrodnie przeciwko ludzkości są skierowane przeciwko ogółowi ludności cywilnej, natomiast ludobójstwo ma na celu niszczenie grup. Kolejna różnica polega na tym, że pierwsze wzmianki historyczne o zbrodniach przeciwko ludzkości pojawiają się dość wcześnie,

prawdopodobnie w drugiej połowie XVIII wieku, natomiast ludobójstwo jest w sposób oczywisty wytworem XX wieku. Wreszcie rozwój tych dwóch rodzajów zbrodni odbywał się w specyficznych kontekstach historycznych, w związku z czym konieczne jest właściwie zrozumienie znaczenia Ludobójstwa Ormian w tym procesie. 24 maja 1915 roku Francja, Zjednoczone Królestwo i Rosja wydały wspólną deklarację uznającą masakry i deportacje Ormian za zbrodnię przeciwko ludzkości i cywilizacji, oświadczając jednocześnie, że władze imperium osmańskiego zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Później Ludobójstwo Ormian posłużyło za podstawę definicyjną, na której Rafał Lemkin ukuł swój słynny dziś neologizm.

Shea Esterling, Nowa Zelandia

Ludobójstwo kulturowe – brakujący element definicji Lemkina na przykładzie Jezydów

Rafał Lemkin po raz pierwszy przedstawił swoje przemyślenia na temat zdefiniowania zbrodni ludobójstwa w Madrycie w 1933 roku. Proponował wtedy uchwalenie konwencji międzynarodowej, która uczyniłaby eksterminację grup ludzkich zbrodnią przeciwko prawu narodów – delictum iuris gentium. Chciał wówczas kryminalizować następujące czyny: zbrodnię barbarzyństwa – mającą polegać na eksterminacji grup rasowych, religijnych i społecznych, oraz zbrodnię wandalizmu – polegającą na niszczeniu kulturalnych i artystycznych wartości tych grup. Według niego systematyczne i zorganizowane niszczenie sztuki i dziedzictwa kulturowego, w którym ów wyjątkowy geniusz – duch kolektywu – jest ujawniony, również stanowi najpoważniejszą zbrodnię. Wkład każdej grupy w kulturę światową jako całość stanowi bogactwo całej ludzkości. Ostatecznie pojęcie wandalizmu i ludobójstwa kulturowego nie stało się częścią Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa uchwalonej w 1948 roku. Autorzy spróbują odpowiedzieć na pytanie – czy pojęcie ludobójstwa kulturowego może lub powinno zostać wprowadzone do prawa międzynarodowego. Systematyczne wyniszczenie kultury Polaków w trakcie II wojny światowej czy Jezydów w czasie istnienia państwa islamskiego pozwala na powrót do pierwotnych koncepcji Lemkina. Sytuacja ta pozwala również na zadanie pytania – czy jesteśmy świadkami potrzeby rozszerzenia pojęcia ludobójstwa na ludobójstwo kulturowe?

Lauren van der Rede, Republika Południowej Afryki

Barbarzyństwo + wandalizm = ludobójstwo. Lemkin, kultura i urzeczowienie

Podczas wystąpienia zostanie podjęta próba prześledzenia procesu koncepcyjnej kulminacji ludobójstwa i adaptacji tego pojęcia na potrzeby prawa międzynarodowego poprzez analizę zaproponowanego przez Lemkina objaśnienia koncepcyjnych poprzedników ludobójstwa: barbarzyństwa i wandalizmu. Przy pomocy figur odpowiadających trzem postulowanym przez Lemkina wykroczeniom przeciwko prawu międzynarodowemu – barbarzyńcy, wandala i ludobójcy – autorka wskaże również, że z pierwotnego równania Lemkina, które funkcjonuje w prawie międzynarodowym w ograniczonej formie, usunięto z pola zainteresowania figurę wandala, a tym samym zagadnienie kultury. W związku z czym podejmie próbę uchwycenia zagrożeń związanych z zaprzeczeniem istnienia wandala w ludobójcy i wyłączeniem kultury z definicji ludobójstwa w przepisach prawa międzynarodowego, a także pokazania, że sednem rozdźwięku podkreślonego przez wspomniane zaprzeczenie i wyłączenie jest być może inne równanie zaproponowane przez Aimé Césaire’a, czyli kolonizacja = urzeczowienie. Poddając postkolonialnej krytyce sprowadzanie ludobójstwa jako pojęcia do roli przypisu, autorka stawia tezę, że wtłoczenie Lemkinowskich koncepcji barbarzyństwa i wandalizmu w jeden termin – ludobójstwo – ukazuje, jak bardzo poddaliśmy się schematom myślenia, które każą nam diagnozować ludobójstwo jako przypadłość Innego.

Manuela Pacillo, Włochy

Procesy norymberskie a perspektywa prasy włoskiej

Przedmiotem referatu jest analiza – prowadzona w wymiarze narodowym i ponadnarodowym – roli odegranej przez media w procesach niemieckich zbrodniarzy wojennych w Norymberdze, a także medialnego wymiaru tych procesów, które przyciągnęły gazety i agencje prasowe z całego świata. W Norymberdze, gdzie „wróg świata został osądzony za swoje grzechy”, Międzynarodowy Trybunał postawił „Wielką Europę” w obliczu zarówno wyjątkowości zbrodni popełnionych przez narodowy socjalizm, jak i totalnej klęski poniesionej przez Trzecią Rzeszę. Media, od gazet po kroniki filmowe i raporty radiowe, były narzędziem, które umożliwiało i jednocześnie ułatwiało historyczną refleksję nad nazistowskimi Niemcami w tak krótkim czasie po ich upadku. To samo europejskie społeczeństwo, które oglądało triumf Trzeciej Rzeszy, uczestniczyło w jej potępieniu; wszystko to za sprawą codziennej pracy korespondentów, którzy siedzieli w wielkiej loży prasowej i przysłuchiwali się rozprawom. Autorka podjęła próbę przeanalizowania sposobu, w jaki prasa i inne media umożliwiły szerszą interakcję na poziomie prawnym i społecznym, która – jak się szybko okazało – była znacząco utrudniona złożonością chwili historycznej oraz (w przypadku Włoch) wysokim poziomem analfabetyzmu. Prasa bardziej niż jakiekolwiek inne medium tłumaczyła język prawniczy, dzięki czemu publikowane artykuły przyczyniły się do zwiększenia jego czytelności i zrozumiałości. Media informowały o okrucieństwach i zbrodniach popełnionych przez nazistów, ale jednocześnie pełniły funkcję edukacyjną, zachęcając niemieckie społeczeństwo, żeby wykorzystało wiedzę o przeszłości i odżegnało się od ideologii narodowego socjalizmu. Zaciekawienie, jakie wzbudziły procesy, było tak wielkie, że do Norymbergii przybyli dziennikarze z całego świata. Dla przedstawicieli prasy – wśród których znalazło się wielu wybitnych pisarzy i autorów – zarezerwowano aż 235 miejsc w loży. Temat przedstawicieli włoskiej prasy obecnych na procesach również zasługuje na analizę historyczną, ponieważ byli oni zasadniczo pozbawieni bezpośrednich źródeł informacji, karmiono ich „niemal wyłącznie wiadomościami przekazywanymi przez pisma anglosaskie, przede wszystkim amerykańskie”. Na koniec prelegentka omówi negatywną ocenę procesów norymberskich ze strony włoskich środowisk politycznych i intelektualnych oraz przedstawi krytyczną analizę – w ramach narodowej i ponadnarodowej struktury historiograficznej – tezy wysuniętej przez Jürgena Wilkego.

Gilyana Basangova, Rosja

Deportacja Kałmuków w latach 1943–1957 jako akt ludobójstwa: analiza wspomnień deportowanych

Deportacja Kałmuków, przeprowadzona w latach 1943– 1944 i trwająca do 1957 roku, to wyjątkowo tragiczne wydarzenie w dziejach tej grupy etnicznej. Dla autorki referatu jest ono przedmiotem osobistego zainteresowania już od wczesnej młodości, gdyż jej dziadkowie zostali wywiezieni na Syberię w wieku 15 lat, tam też na zesłaniu urodzili się jej rodzice. Same masowe wysiedlenia, o kryptonimie „Ułusy”, rozpoczęły się 28 grudnia 1943 i trwały do 1944 roku. Jako oficjalny powód deportacji podano, że Kałmucy, których Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka została zajęta przez Niemców w czasie II wojny światowej, kolaborowali z nazistami (w rzeczywistości zaledwie 5 tysięcy mężczyzn służyło w szumnie nazwanym Kałmuckim Korpusie Kawalerii), co stawiało ich w pozycji „wrogów państwa”.

Temat ten jest niezwykle bolesny dla wielu mieszkańców współczesnej Republiki Kałmucji, gdyż trauma wywołana przez deportację pozostaje wciąż bardzo silna. W 1991 roku Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka uznała deportację za akt ludobójstwa. Od 2004 roku 28 grudnia jest obchodzony jako dzień żałoby, a w Eliście, stolicy Republiki Kałmucji, odbywają się wydarzenia upamiętniające ofiary. Jednym z najważniejszych problemów pozostaje brak spójnej polityki

utrwalania pamięci o deportowanych. Co więcej, ponieważ każdego roku odchodzą kolejni ocalali, zabierając ze sobą wspomnienia o tym tragicznym doświadczeniu, młode pokolenia coraz częściej muszą polegać wyłącznie na wiedzy książkowej.

Roberto Buonamano, Australia

Stato etico: filozofia faszystowska i wyzwanie radykalnej demokracji wobec państwa liberalnego

Podczas wystąpienia zostanie przedstawiona analiza głównych nurtów filozofii faszystowskiej, rozwiniętych przede wszystkim w dziełach Giovanniego Gentilego i Alfreda Rocco, a także wpływu ich prekursorów, w tym Crocego, Mazziniego i Sorela, na szerszym tle myśli heglowskiej i marksistowskiej. To właśnie historyczna pozycja ideologii faszystowskiej w Europie okresu międzywojnia wyjaśnia jej twórcze i radykalne oddziaływanie. W odpowiedzi na społeczne i ekonomiczne niepowodzenia liberalno-demokratycznych systemów opartych na kapitalizmie oraz na alternatywne struktury wytworzone przez sowiecką politykę porewolucyjną, filozofia faszystowska zaproponowała nowatorską prze- budowę relacji pomiędzy jednostką i państwem. Państwo etyczne (stato etico) miało stanowić korporacyjny paradygmat, w ramach którego naród kształtowałby się jako byt jednocześnie polityczny i etyczny, odrzucając przy tym indywidualistyczne koncepcje własności i demokratycznego uczestnictwa dominujące w tradycyjnym modelu liberalnym. Chociaż ideologia i polityka partyjna związane z wprowadzaniem faszyzmu we Włoszech w początkach XX wieku w znacznym stopniu przysłoniły bogate filozoficzne pochodzenie tych idei, zawarte w nich argumenty na rzecz zupełnie nowych form socjaldemokracji i praw społecznych mogą posłużyć jako pożyteczne źródło krytyki współczesnego państwa narodowego i pierwszeństwa, jakie przyznaje ono prawom jednostki.

Kasturi Chatterjee, Indie

Czymże jest nazwa? Dlaczego uznanie rzezi Ormian ma znaczenie dla Europy i Turcji

Parlament Europejski, przyjmując uchwałę upamiętniającą setną rocznicę ludobójstwa Ormian i zaznaczając przy tym wyraźnie, że czyni to „w duchu europejskiej solidarności i sprawiedliwości”, obnażył przepaść istniejącą od dawna pomiędzy Unią Europejską a Republiką Turcji. Czym kierują się państwa i instytucje europejskie, które uznają rzeź Ormian za ludobójstwo, a co powstrzymuje przed tym samym Turcję – nawet kosztem utraty reputacji na arenie międzynarodowej? Odpowiedzi na te pytania możemy znaleźć w rozbieżnym rozumieniu tego, czym dla każdej ze stron jest Europa. Z jednej strony, przemiana „tożsamości europejskiej”, która nastąpiła po Holokauście, zdaje się współbrzmieć z ideą uznania za ludobójstwo zbrodni zwanej niekiedy „pierwszym ludobójstwem XX wieku”. Z drugiej strony, negowanie przez Turcję ludobójstwa i wyrażanie rozdrażnienia w razie uznania go przez jakikolwiek podmiot europejski jest pochodną narracji, w której Turcja stawia się wobec Europy w roli ofiary, odwołując się do traumatycznych wspomnień związanych z utratą imperium osmańskiego, za co wini europejskie mocarstwa. Według tezy postawionej w referacie Turcja postrzega domaganie się przez Zachód uznania zbrodni na Ormianach za ludobójstwo jako próbę upokorzenia kraju i ingerowania w jego sprawy wewnętrzne, podobnie jak w roku 1915, gdy europejskie mocarstwa miały przyczynić się do zaognienia tzw. kwestii ormiańskiej. Zestawienie obu tych pozycji pozwoli zbadać, czym dla każdej ze stron sporu jest „Europa

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: instytutpileckiego.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Interes w miedzi. Złoże jeszcze pod ziemią, emocje już na powierzchni

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Curioso_Photography /creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

W okolicach Nowej Soli (Lubuskie) pod ziemią leżą ogromne złoża miedzi. Tego nikt nie kwestionuje, ale... Przedstawiciel kanadyjskiej spółki Miedzi Copper Corp twierdzi, że wydobycie surowców wartych miliardy, ruszy za siedem-osiem lat. Z kolei w branży nie wszyscy dają wiarę, że kopalnia w ogóle powstanie. Ze względu na głębokość złoża, temperatury tam panujące, gigantyczne koszty eksploatacji. „Niektóre opowieści inwestora brzmią wręcz futurystycznie” - twierdzi jeden z rozmówców Niezalezna.pl. Wizja rzekomych ogromnych zysków rozpala jednak emocje. Także wśród polityków.

Burza się rozpętała dokładnie tydzień temu, gdy serwis wnp.pl podał informację o zatwierdzeniu przez Ministerstwo Klimatu dokumentacji geologicznej nowego złoża rud miedzi i srebra „Nowa Sól”. Padły działające na wyobraźnię dane: 848 milionów ton rudy miedzi i srebra, 11 milionów ton miedzi, 36 tysięcy ton srebra.

„Jest to pierwsze od ponad 40 lat całkowicie nowo odkryte złoże w Polsce” - stwierdzono w publikacji. Jest ono zlokalizowane w województwie lubuskim na terenie gmin Kolsko, Nowa Sól, Siedlisko, Sława, Bojadła.

Najpierw była euforia

Niemal natychmiast temat podchwycił inne media, a na portalach internetowych zaroiło się od euforystycznych tytułów. Wszystkich przebił tabloid „Fakt”: „Znaleźli prawdziwy skarb”. Bo trudno nawet policzyć złotówki, które można byłoby zarobić na miedzi ukrytej jeszcze pod ziemią. Poza tym inwestycja rzekomo stworzyłaby ponad 8 tysięcy nowych miejsc pracy.

„Będę kibicować inwestorowi”

- zapowiada portalowi Niezalezna.pl Izabela Bojko, wójt gminy Nowa Sól. Chociaż przyznaje, iż nie zna harmonogramu prac. Nie ma nawet umówionego spotkania z inwestorem, aby poznać szczegóły działań na terenie przez nią zarządzanym.

I w tym szkopuł. W rozmaitych deklaracjach o inwestycji często przewija się: „gdyby”, „być może”... Konkretów bardzo niewiele. Zaczęły się także pojawiać komentarze ekspertów z branży górniczej, którzy powątpiewają w rentowność przedsięwzięcia. Wręcz sugerują, że taka kopalnia nigdy nie powstanie..

„Tym boleśniejsze będzie rozczarowanie, bo nadzieje mieszkańców tamtych regionów są obecnie rozbudzane do granic możliwości”

- mówi nam jeden z nich.

Prof. Stanisław Speczik, reprezentujący inwestora, w ostrych słowach reaguje na takie głosy, ale przyznaje, że termin rozpoczęcia prac wydobywczych jest na razie niewiadomą.

Odkrycie? Temat znany od lat

W minionym tygodniu w publikacjach na temat złoża w okolicach Nowej Soli dominowało stwierdzenie o „odkryciu” bogatych pokładów miedzi i srebra. Tymczasem dla ludzi z branży górniczej i środowiska geologicznego temat znany jest od lat. Wręcz dziesięcioleci. Pierwsze informacje o tym, że złoża tych surowców są obecne w monoklinie przedsudeckiej pojawiły się już w latach 60-tych ubiegłego tysiąclecia. Poza tym miedź w tym regionie od dawna jest wydobywana.

Zresztą działa tam także KGHM, którego prezesem w latach 2001-2004 był prof. Stanisław Speczik, obecny dyrektor generalny Miedzi Copper Corp. Dlaczego więc nie podjęto wówczas działań mających doprowadzić do eksploatacji złoża koło Nowej Soli? W rozmowie z Niezalezna.pl prof. Speczik tłumaczy to różnicą ceny miedzi za jego kadencji w KGHM a obecnymi na rynku.

Inni nasi rozmówcy przede wszystkim jednak zwracają uwagę na głębokość na jakiej położone są złoża koło Nowej Soli.

„Geolodzy twierdzą, że eksploatacja złoża, o którym było tak szumnie kilka dni temu, wydaje się niemożliwa m.in. przez głębokość zalegania złoża, mieszczącą się w przedziale od >1600 do >2000, która warunkuje temperatury pierwotne górotworu wynoszące ok. 75 st. C, a co za tym idzie temperatury skał w potencjalnych wyrobiskach, które mogą dochodzić do 70 st. C. I to, że nigdzie na świecie nie jest eksploatowane złoże tego typu, występujące w takich warunkach geologicznych czyli przede wszystkim występujące na takich głębokościach”

-  czytamy chociażby w informacji serwisu cleanerenergy.pl

Nie brakuje opinii, że właśnie z tego powodu inwestycja ograniczy się do teoretycznych rozważań, a rachunek ekonomiczny można zmusić inwestora do zmiany planów z wydobyciem.

Sceptyczny jest również Marcin Chludziński, prezes KGHM Polska Miedź, czyli firmy będącej światowym liderem w tej branży.  

„Ocenia się, że technologicznie to jest obecnie niemożliwe. Może za 40, 50 lat ale nie teraz” – tłumaczył w rozmowie z Polskim Radiem prezes Chludziński. – Gdyby była duża determinacja, to widzielibyśmy już od dwóch, trzech lat budowę tej kopalni – dodał.

Wójt kibicuje inwestorowi

Opowieści o ogromnej inwestycji, perspektywie tysięcy nowych miejsc pracy, zainwestowaniu setek milionów złotych w infrastrukturę, wywołało zrozumiałe poruszenie wśród mieszkańców Nowej Soli i okolicznych wiosek. Tym bardziej, że władze, zarówno miasta, jak i gminy, wyraźnie wspierają pomysł powstania kopalni.
Wprawdzie obecny prezydent Nowej Soli Jacek Milewski odesłał nas z pytaniami na temat inwestycji do wójt gminy Nowa Sól, ale jego poprzednik rządzący miastem kilka kadencji, czyli obecny senator Wadim Tyszkiewicz, już dwa lata temu pisał:

„(...) to inwestycja wręcz niewyobrażalnie ważna. Znaleźlibyśmy się w innej ekonomicznej galaktyce. Wartość inwestycji to ok. 15 miliardów zł. Zatrudnienie - kilka tysięcy osób bezpośrednio przy produkcji i kolejnych kilka tysięcy wokół. Podatki? Do kasy Państwa ok. miliard podatku rocznie i ok. 400 mln zł rocznie dla samorządów”.

W podobnym tonie mówi w rozmowie z Niezalezna.pl wójt Izabela Bojko.

„Ta decyzja (Ministerstwa Klimatu – dop. red.) była długo oczekiwana, ja się cieszę, lecz zdaję sprawę z trudności, które nas czekają”

- stwierdziła. Przypomina równocześnie, że już w 2014 r. mówiono o „powstaniu w perspektywie 10 lat na naszym terenie kopalni”. Dzisiaj wiadomo, że taki termin jest nierealny.

„Czekam na plan działań inwestora, chcę poznać szczegóły, bo jest wiele znaków zapytania”

- dodaje wójt Bojko. - „W perspektywie dwóch miesięcy powinniśmy wiedzieć już więcej”.

A co z terenem, na którym działać będzie potencjalna kopalnia? Izabela Bojko przyznaje, że większość gruntu należy do osób prywatnych, głównie rolników. Zasugerowała, że prawdopodobnie nie obejdzie się bez wywłaszczeń i wypłaty odszkodowań.

„Nie wiem, czy cel wyższy jakim jest budowa kopalni, nie będzie wyższy niż prawo własności” - zastanawia się wójt Bojko.

Kiedy? Nie wiadomo

Skontaktowaliśmy się telefonicznie z profesorem Stanisławem Speczikiem. Stanowczo zareagował na głosy sceptyków wątpiących w realizację inwestycji, czyli wydobycie złóż. Nazwał ich „nieżyczliwymi niedowiarkami”.

Nie słyszałem opinii poważnych specjalistów, to nie są osoby z branży - stwierdził. Z kolei o sobie mówi „nie będę nadmiernie skromny, zajmuję się tą problematyką od blisko 50-ciu lat, zacząłem u dr Jana Wyżykowskiego odkrywcy polskiej miedzi”.

„Minister zatwierdził dokumentację złoża Nowa Sól o określonej kategorii przy określonych zasobach. To oznacza, że minister zaakceptował złoża o takich, a nie innych parametrach jakościowych. Przed akceptacją uzyskał pozytywną opinię Komisji Zasobów Kopalin, organu Ministra w którym zasiadają najwybitniejsi specjaliści od geologii gospodarczej. I całe to gadanie, że nie można, że za głęboko, że temperatura, to w świetle światowych doświadczeń bzdury”

- podkreślił.

„Nasze złoże jest bogate” - zapewnia S. Speczik. Dodając, że na świecie jest ponad 30 kopalń, które eksploatują podobne złoża poniżej 2 tysiące metrów.

Profesora Speczika zapytaliśmy również o terminy realizacji inwestycji. Nie dostaliśmy jednoznacznej odpowiedzi.

„To zależy już nie od nas. Przede wszystkim od dalszych wierceń, współpracy z terenem, z ministerstwem, trzeba wszystko zaprojektować, zmienić plany zagospodarowania przestrzennego, uzyskać zgody środowiskowe. To jest olbrzymi zakres działań”

- wylicza.

Podejrzewam, że mniej więcej za 4 lata będziemy mieli koncesję wydobywczą. Wtedy główne uderzenie... Jeżeli wszystko będzie dobrze szło po drodze, jeśli w terminie dostaniemy koncesję wydobywczą, to kopalnia zacznie funkcjonować 2027-2028 rok" - padła deklaracja.

Błąd szacunkowy +/- 40 proc.

Prof. Speczik w rozmowie z Niezalezna.pl bardzo często posługiwał się argumentem zatwierdzenia przez Ministerstwo Klimatu dokumentacji geologicznej dotyczącą złoża koło Nowej Soli. Z tym, że została ona zatwierdzona na poziomie kategorii zasobów C2. To bardzo ważna okoliczność.

Ekspert z Akademii Górniczo-Hutniczej, z który się skontaktowaliśmy, wprawdzie nie chciał rozmawiać o konkretnym złożu, bo nie znał jego dokumentacji, ale precyzyjnie wyjaśnił czym jest wspomniany poziom C2.

„Jeśli jest to kategoria C2, to taka kategoria nie upoważnia do jakichkolwiek oszacowań opłacalności. Ta kategoria upoważnia tylko, żeby udokumentować złoże w następnej kategorii C1, która upoważnia do wykonania projektu zagospodarowania złoża. Jak wynika z polskich przepisów - C2 to jest dokładność udokumentowania plus minus 40 procent, i zasobów i jakości. Przy takiej dokładności nie podstaw do tego, żeby projektować zagospodarowanie złoża”

- usłyszeliśmy.

Tłumacząc laikom: podczas dokładniejszego badania złoża miedzi i srebra koło Nowej Soli ostateczne szacunki zawartości rudy mogą diametralnie różnic się od tych wstępnych. W obie strony.

Kto jest inwestorem? Co z koncesją...

Analizując dotychczasowe publikacje na temat złoża w Nowej Soli i przyszłej kopalni, trudno się zorientować, kto będzie faktycznym inwestorem. Pojawiają się bowiem nazwy różnych spółek, a to wywołuje kolejne spekulacje. Zapytaliśmy więc wprost prof. Speczika.

„Jeszcze dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć, kto będzie finansował budowę kopalni, może być kilku inwestorów w ramach Grupy Lumina. Na pewno głównym inwestorem, który finansuje i będzie finansował dalej projekt jest Grupa Lumina, mam już zatwierdzony pokaźny budżet na ten rok. Natomiast operatorem będzie tak jak dotychczas Zielona Góra Copper z grupy Miedzicopper”

- tłumaczy prof. Speczik.

Pod koniec rozmowy z prof. Speczikiem pojawił się ciekawy wątek, który on sam poruszył.

To złoże istnieje jako byt prawny. Tego już nikt nie wymaże z mapy” - podkreśla. - „Jeśli nie my, to ktoś inny, inna firma, zagospodaruje za jakiś czas to złoże” - dodał.

Czy to oznacza, że obecny inwestor nie wyklucza w przyszłości sprzedaży spółki posiadającej koncesję wydobywczą?

„Zawsze jesteśmy otwarci na współpracę, ale mam pełne podstawy by uważać, że z uwagi na wysoką zawartość srebra w złożu i nasze związki z Pan American Silver w dalszym ciągu inwestorem będzie Lumina Group”

- twierdzi prof. Speczik.

„Gdyby pojawiła się ciekawa propozycja współpracy na pewno nie sprzedamy złoża właścicielowi cmentarza. Jeżeli Lumina Group rozważałaby sprzedaż złoża, to tylko większym od nas, gigantom takim jak BHP, RTZ czy Angloamerican” -  nikt inny nie udźwignie ciężaru takiej inwestycji” - odpowiedział prof. Speczik.

Wójt gminy Nowa Sól mówiła, że chciałaby poznać odpowiedzi na wiele pytań. Najwyraźniej jeszcze będzie musiała długo poczekać...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts