CBOS zapytał o agitację w kościele. Kto twierdził, że stykał się z nią częściej?

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Ariesa66

  

9 proc. badanych, którzy uczestniczyli w praktykach religijnych w okresie przedwyborczym, deklaruje, że przynajmniej raz zdarzyło się, że ksiądz sugerował wiernym, jak powinni głosować w wyborach – wynika z najnowszego sondażu CBOS. Jednocześnie bardzo nieliczni respondenci deklarowali, że podejmując decyzje wyborcze, kierowali się sugestiami księdza, w tym księdza z własnej parafii.

Ponad dwie piąte badanych biorących udział w ostatnich wyborach parlamentarnych zadeklarowało, że podejmując decyzje, na kogo głosować, w ogóle nie brały pod uwagę opinii innych (42 proc.). Pozostali konsultowali swoje decyzje wyborcze przede wszystkim z najbliższą rodziną (41 proc.). Spora grupa uwzględniała opinię kogoś ze znajomych lub sąsiadów (10 proc.), kolegów z pracy, ze szkoły lub uczelni (8 proc.) albo cenionego przez siebie dziennikarza czy publicysty (9 proc.).

Autorzy badania zwracają uwagę, że im starsi wyborcy, tym częściej deklarują, że głosując, w ogóle nie brali pod uwagę opinii innych, i odwrotnie: im młodsi wyborcy, tym częściej przyznają, że ktoś pomagał im podjąć decyzję wyborczą.

Z sondażu wynika, że najmłodsi wyborcy, mający od 18 do 24 lat, oprócz uwzględniania sugestii ze strony najbliższych (55 proc.), kierowali się często opiniami znajomych z pracy, szkoły lub uczelni (28 proc.) albo jeszcze kogoś innego ze znajomych (19 proc.).

Do osób, które najczęściej przyznają się do tego, że opinie innych miały dla nich znaczenie przy dokonywaniu wyboru przy urnach należą mieszkańcy największych miast: ponad połowa z nich sugerowała się opiniami najbliżej rodziny (54 proc.), spora cześć z nich brała pod uwagę opinię kogoś ze znajomych lub sąsiadów (19 proc.) albo cenionego przez siebie dziennikarza czy publicysty (17 proc.).

Z sondażu wynika, że jeśli chodzi o wpływ sugestii płynących ze strony księży, to nawet osoby najbardziej religijnie – praktykujące kilka razy w tygodniu – napomykają o tym jedynie bardzo sporadycznie (3 proc.).

Ogółem 9 proc. badanych, którzy w okresie przedwyborczym co najmniej raz uczestniczyli w nabożeństwie, deklaruje, że przynajmniej raz zdarzyło się, że ksiądz sugerował wiernym, jak powinni głosować w wyborach. Autorzy badania wskazują, że skala zjawiska, które można nazwać agitacją wyborczą w kościołach, była zbliżona do notowanej przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r.

Z sugestiami ze strony księdza dotyczącymi sposobu głosowania w tych wyborach najczęściej spotykali się – wedle własnych deklaracji – mieszkańcy największych miast (ogółem 24 proc.) oraz badani z wykształceniem wyższym (14 proc.), a także respondenci deklarujący lewicowe poglądy polityczne (17 proc.).

Prawie co czwarty spośród ogółu badanych (24 proc.) deklaruje, że słyszał od kogoś z rodziny, znajomych lub sąsiadów o przypadkach agitacji wyborczej w kościołach. Odsetek takich deklaracji jest zbliżony do notowanego w 2011 r.

Z badania CBOS wynika, że deklaracje w tej kwestii wyraźnie różnicują poglądy polityczne, religijność i sympatie partyjne. O przypadkach agitacji wyborczej w kościele zdecydowanie częściej słyszeli od znajomych i rodziny badani deklarujący lewicowe (43 proc.) niż prawicowe (16 proc.) poglądy polityczne. Trzykrotnie częściej z informacjami takimi zetknęły się osoby niepraktykujące lub praktykujące sporadycznie (32 proc.) niż praktykujący kilka razy w tygodniu (11 proc.).

Prawie dwie piąte ogółu badanych (38 proc.) uważa, że Kościół katolicki w Polsce przed ostatnimi wyborami angażował się po stronie jakiejś lub jakichś partii politycznych. Blisko połowa (48 proc.) jest zdania, że pozostawał neutralny i nie wspierał żadnej z sił politycznych. CBOS podaje, że przeświadczenie o politycznym zaangażowaniu Kościoła jest obecnie jeszcze nieco częstsze niż 8 lat temu.

Osoby, które mówią o zaangażowaniu Kościoła w kampanię wyborczą, niemal jednomyślnie deklarują, że wspierał on Prawo i Sprawiedliwość. Przekonanie to jest jeszcze częstsze niż 8 lat temu.

Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia" przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face), wspomaganych komputerowo (CAPI), od 7 do 17 listopada 2019 r. na liczącej 944 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wicepremier zapewnia: rząd chce wzmacniać Wojska Obrony Terytorialnej. "Stawiamy na rozbudowę"

/ https://twitter.com/MAPGOVPL/status/1203672317370474502/photo/1

  

Wicepremier Jacek Sasin w Hrubieszowie (Lubelskie) podczas uroczystości złożenia przysięgi przez żołnierzy 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. mjr. Hieronima Dekutowskiego podkreślił: stawiamy na rozbudowę polskich sił zbrojnych, zarówno wojsk zawodowych jak i wojsk obrony terytorialnej. Polska przeznacza każdego roku „potężne kwoty z budżetu państwa” na siły zbrojne, realizowany jest program ich modernizacji, kupowany jest nowoczesny sprzęt.

Wicepremier powiedział, że plan bezpieczeństwa i obrony Polski opiera się o mocne sojusze w ramach Paktu Północnoatlantyckiego i sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, ale jak podkreślił, również o własne, mocne i gotowe do obrony Rzeczypospolitej siły zbrojne.

Tylko tacy sojusznicy się liczą, którzy sami są silni i do tego sojuszu mogą wnosić wartość własnej siły i własnych możliwości obronnych. Dlatego tak mocno stawiamy na rozbudowę polskich sił zbrojnych

– zaznaczył Sasin.

Podkreślił, że Polska przeznacza każdego roku „potężne kwoty z budżetu państwa” na siły zbrojne, realizowany jest program ich modernizacji, kupowany jest nowoczesny sprzęt.

Sasin dodał, że wojska obrony terytorialnej jako pierwsze mają reagować na różnego rodzaju zagrożenia.

Chcemy wzmacniać te wojska. Cieszy mnie, że już 24 tys. żołnierzy dzisiaj służy w wojskach obrony terytorialnej. Będziemy rozwijać, nie tylko ilościowo, ale również jakościowo, te oddziały

– zadeklarował wicepremier.

Podkreślił, że WOT są już stałym elementem Wojska Polskiego i jak żadna inna formacja realizują oczekiwanie, żeby wojsko służyło narodowi.

„Nie tylko zapewniacie nam wszystkim Polakom bezpieczeństwo, ale również jesteście zawsze tam, gdzie potrzeba pomocy. W przypadku zdarzeń losowych, klęsk żywiołowych żołnierze wojsk terytorialnych są zawsze na miejscu i są najbardziej skuteczni, bo znają teren, znają ludzi, wiedzą, jak tą pomoc nieść w sposób najlepszy”

– dodał Sasin.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował, że w ubiegłym tygodniu w czasie weekendu ponad 500 żołnierzy wojsk obrony terytorialnej w Polsce złożyło przysięgę wojskową, a w czasie mijającego weekendu - kolejne 500.

To świadczy o tym, że wojska obrony terytorialnej rozwijają się liczebnie, ale rozwijają się także, jeśli chodzi o umiejętności, jeśli chodzi o ćwiczenia. Ta służba się rozwija. To jest bardzo dobra informacja dla bezpieczeństwa Polski

- ocenił minister.

Błaszczak podkreślił, że część żołnierzy WOT wiąże swoją przyszłość ze służbą w wojskach operacyjnych. „To bardzo dobry wybór. Bardzo się z tego cieszę, bo wojsko polskie musi być liczniejsze i tak się dzieje” – dodał.

W Hrubieszowie przysięgę wojskową złożyło 83 żołnierzy ochotników 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Ukończyli oni intensywne, szesnastodniowe szkolenie podstawowe na terenie jednostki wojskowej w Chełmie.

Była to siódma w tym roku przysięga żołnierzy obrony terytorialnej w Lubelskiem. Żołnierze złożyli ją na sztandar Lubelskiej Brygady WOT, który we wrześniu dowódca brygady odebrał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy. Wcześniej Terytorialsi z Lubelszczyzny składali przysięgę na historyczny sztandar 9. Pułku Piechoty Legionów Armii Krajowej.

Podczas uroczystości 44 żołnierzy OT otrzymało promocję na stopień kaprala. To żołnierze, którzy ukończyli czwartą edycję kursu „Sonda”. Jest to kurs podoficerski, skierowany wyłącznie do żołnierzy-ochotników Wojsk Obrony Terytorialnej. Trwa kilka miesięcy, obejmuje zajęcia praktyczne i teoretyczne.

Pionierem tego kursu jest Lubelska Brygada OT. W kwietniu 2019 roku rozpoczął się w tej brygadzie pierwszy taki projekt, a w sierpniu w Lublinie, zostali mianowani pierwsi jego absolwenci. Dotychczas 2 LBOT zrealizowała trzy edycje tego kursu, a promocje na stopnień kaprala otrzymało w sumie dotychczas ponad 120 żołnierzy. Jeszcze w grudniu ma ruszyć nabór do czwartej edycji.

Wojska Obrony Terytorialnej w woj. lubelskim liczą ok. 3,5 tys. żołnierzy, a ponad 26 proc. stanowią studenci i uczniowie. Średnia wieku żołnierza WOT w Lubelskiem to 32 lata. W skład 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej wchodzi pięć batalionów lekkiej piechoty, dyslokowanych w pięciu rejonach województwa lubelskiego: w Lublinie, Dęblinie, Białej Podlaskiej, Chełmie i Zamościu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl