Zespół trenera Dariusza Żurawia póki co na losowanie w Pucharze Polski nie może narzekać. Najpierw pokonał pierwszoligowego Chrobrego Głogów (2:0), a następnie ówczesnego lidera drugiej ligi Resovię (4:0). Teraz przyjdzie im się zmierzyć z drużyną z tej samej klasy rozgrywkowej i z tego samego regionu. Dlatego, podobnie jak przed miesiącem, "Kolejorz" zdecydował się na podróż rejsowym samolotem - przez Warszawę do Rzeszowa, skąd już autokarem ekipa uda się do Boguchwały.

Lechici do spotkania przystąpią podbudowani dwoma wygranymi w lidze - z Piastem Gliwice (3:0) i Wisłą Płock (2:0). Rywal też zanotował komplet punktów w dwóch ostatnich meczach, ale nie pozwoliło mu to na opuszczenie strefy spadkowej przed przerwą zimową i zajmuje 15. miejsce w tabeli drugiej ligi. W rundzie jesiennej Stal miała okazję zmierzyć się z występującymi w tej samej klasie rezerwami Lecha - spotkanie zakończyło się remisem 2:2. To spotkanie z ławki oglądał pomocnik Jakub Kamiński, który coraz częściej pojawia się w składzie pierwszego zespołu Lecha.

Jak pamiętam, Stal wyszła na boisko w składzie z pięcioma obrońcami, głównie skupiała się na defensywie, ale też próbowała grać piłką. I to całkiem z dobrym skutkiem. Gdybym miał porównać do Resovii, to na pewno drużyna z Rzeszowa ma lepszych zawodników, ale też Stal na pewno przed nami się nie położy. Przygotowania do takiego meczu wyglądają tak samo jak do każdego innego spotkania. Czy jest to rywal z ekstraklasy, czy z niższej półki, nie ma znaczenia. Piłka jest nieprzewidywalna, nikogo nie można lekceważyć

- tłumaczył 17-latek.

W ekipie drugoligowca nie brakuje jednak piłkarzy, którzy w większym lub mniejszym wymiarze mieli okazję wystąpić na boiskach ekstraklasy. To m.in. Adam Waszkiewicz (Jagiellonia Białystok), Piotr Mroziński (Widzew Łódź) czy Krzysztof Kiercz (Korona Kielce).

Lech nie ma akurat dobrych wspomnień z pojedynków ze Stalą Stalowa Wola. Dokładnie 10 lat temu obie drużyny spotkały się w 1/16 finału Pucharu Polski - "Kolejorz" prowadzony przez trenera Jacka Zielińskiego, w składzie m.in. z Robertem Lewandowskim, Bartoszem Bosackim, Grzegorzem Wojtkowiakiem, Semirem Stiliciem i Sławomirem Peszko, odpadł po rzutach karnych. Z kolei Skrzypczakowi, byłemu piłkarzowi Lecha, Stalowa Wola dobrze się kojarzy - w 1992 roku tam właśnie poznaniacy sięgnęli po czwarty w historii mistrzowski tytuł.

Wygraliśmy to spotkanie, inne mecze też ułożyły się +pod nas+ i mogliśmy świętować mistrzostwo. Szkoda tylko, że piłka w Stalowej Woli nie jest już na takim poziomie jak kiedyś

- wspomniał drugi trener lechitów.

Mecz Stali z Lechem rozegrany zostanie w Boguchwale w środę o godz. 12.15.