Dług Nowoczesnej od dłuzszego czasu nie przestaje być obiektem dużego zainteresowania medialnego. Problemy pojawiły się, gdy na skutek pomyłki partia nie uzyskała subwencji z budżetu państwa i została ze zobowiązaniami w dość podbramkowej sytuacji. W maju 2018 r. Ryszard Petru deklarował, że zobowiązania pod koniec 2017 r., kiedy przestał być liderem ugrupowania, wynosiły 1,8 mln złotych.

- Tak długo jak ja byłem [przewodniczącym], raty były spłacane, jak mnie zabrakło w Nowoczesnej, przestała być w stanie spłacać te raty

- mówił Petru w grudniu 2018 r. w rozmowie z Wirtualną Polską.

Następczyni Petru na fotelu przewodniczącego Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer w czerwcu w RMF FM stwierdziła, że dług partii wynosi "dwa miliony z czymś"

- Po pierwsze nie ma przepisów prawa, które mówiłyby, że w jakikolwiek sposób długi spadają na podatników, na budżet państwa. To jest jedna rzecz – warto poczytać prawo. Po drugie, nie ma drugiej partii politycznej, na której tyle zaoszczędził budżet państwa poprzez błąd, który zresztą skutkuje w tym, pełnomocnika finansowego Nowoczesnej (...). zaoszczędził na nas ponad 20 milionów złotych - mówiła Lubnauer.

Katarzynę Lubnauer zastąpił na stanowisku szefa partii Adam Szłapka i przyszło nowe. Przewodniczący zapowiedział cięcia i racjonalizację kosztów.

Szłapka poinformował w rozmowie z portalem interia.pl, że partia zmienia warszawską siedzibę.

- Zmieniamy biuro. (…) Będziemy współpracować z biurem poselskim naszej warszawskiej posłanki, czyli Katarzyny Lubnauer. Nie potrzebujemy tak dużej powierzchni, jaką mamy teraz - wyjaśnił.

Pytany, czy jest to podyktowane m.in. koniecznością oszczędzania, nowy lider Nowoczesnej odpowiedział:

- To są oczywiście oszczędności i racjonalizacja kosztów. Nowoczesna ma przecież problemy finansowe i musimy ciąć koszty.

Mówiąc o zobowiązaniach partii poinformował, że są to "przede wszystkim zobowiązania wobec banku PKO BP". Szłapka wskazał, że partii pozostała do spłacenia "ponad połowa tego kredytu".

Szef Nowoczesnej zapowiedział, że jego partia będzie negocjować ostateczny termin spłaty zobowiązania, ponieważ chce spłatę zadłużenia rozłożyć w czasie.

- Poza tym czekamy na rozstrzygnięcie w Strasburgu. Złożyliśmy skargę, bo uważamy, że kara za błąd popełniony w 2015 roku jest niewspółmiernie duża do tego błędu

 - powiedział.