Nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która uzyskała nominację również dzięki parlamentarzystom z Polski - w tym z PiS - wzbudziła pewne nadzieje na unormowanie stosunków z naszym krajem i szersze wsparcie dla naszej gospodarki m.in. poprzez Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (Just Transition Fund), na czym skorzysta nie tylko Śląsk, ale także powiaty z okolic Bełchatowa i Konina. Jednocześnie ogłosiła jednak niezwykle ambitny plan neutralności klimatycznej i drastycznej redukcji emisji dwutlenku węgla (CO2), co uderza nie tylko w polskie górnictwo i energetykę, ale inne gałęzie przemysłu.

Jakie stanowisko w sprawie polityki klimatycznej UE zajmuje Parlament Europejski?

Parlament przyjął rezolucję w sprawie alarmującej sytuacji klimatycznej i środowiskowej, a także rezolucję w sprawie zbliżającej się Konferencji Klimatycznej ONZ COP25 w Madrycie. Byłam współautorką tej drugiej rezolucji. Ze względu jednak na przyjęte w niej cele m.in. dotyczące osiągnięcia neutralności klimatycznej UE do roku 2050 oraz wzrostu celu redukcji emisji na rok 2030 do 55%, byłam zmuszona wycofać zarówno swoje poparcie, jak i poparcie grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). 

Rozumiem, że podtrzymuje Pani tym samym stanowisko polskiego rządu oraz premiera Mateusza Morawieckiego, który zablokował plany Brukseli w tym zakresie?

Nie zgadzamy się z osiągnięciem neutralności klimatycznej już w 2050 r., ponieważ taki cel zgodnie z Porozumieniem Paryskim mamy osiągnąć dopiero w drugiej połowie tego wieku. Decyzja o zmianie daty osiągnięcia celu, ze względu na dalekosiężne skutki ekonomiczne i społeczne, powinna zapaść na poziomie Rady. Do tej pory Radzie nie udało się jednak uzyskać zgody w tym temacie. A zgody być nie może, bo wiemy, że to będzie dużo kosztować, szczególnie Polskę. Choć słyszymy o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma nam pomóc, nie znamy żadnych szczegółów: ani ile będzie warty, ani skąd będą pochodzić środki, ani jakie będą zasady dystrybucji. Bez tego nie możemy się zgodzić na podjęcie tak radykalnych zobowiązań. Moja poprawka, która zmierzała do wskazania na potrzebę zapewnienia dużych środków finansowych też niestety została odrzucona, choć nieznaczną ilością głosów.

Z analiz ekonomistów sporządzonych na zlecenie PGG wynika, że szybka transformacja zmierzająca do całkowitej dekarbonizacji kosztowałaby Polskę od 160-180 mld zł. Wg Komisji Europejskiej do 2030 r. w 41 regionach węglowych pracę straci z tego powodu ponad 160 tys. ludzi. Czy są jeszcze inne zagrożenia?

Nie mogę też zgodzić się z propozycjami, które idą w duchu ostatniej decyzji Europejskiego Banku Inwestycyjnego, aby ograniczyć finansowanie inwestycji gazowych. Nie dość, że Parlament Europejski stawia na dekarbonizację, to teraz zapala czerwone światło dla gazu. Gaz jest niezbędnym paliwem, jeżeli mamy zmniejszać ilość węgla w naszym miksie energetycznym. Na szczęście udało się uratować rolę energii nuklearnej.

Co jeszcze planuje UE, jeśli chodzi o ochronę klimatu?

Nie mogliśmy się zgodzić również na propozycje, które znalazły się w rezolucji o alarmującej sytuacji klimatycznej. Nie widzimy podstaw do ogłaszania stanu wyjątkowego. Jego ogłoszenie byłoby równoznaczne z przyznaniem, że obecne instrumenty unijne i globalne są niewystarczające, a tym samym byłaby to prosta doga do kolejnego zwiększania redukcji emisji. Unia akurat robi już bardzo dużo dla klimatu i powinna być odpowiedzialnym liderem globalnej polityki klimatycznej, uwzględniającym w swoich działaniach realia gospodarcze, różnice w poziomie rozwoju gospodarczego państw członkowskich, a tym samym różnice w poziomie majętności społeczeństw. Powinna szanować prawo państw członkowskich do samodzielnego kształtowania krajowych miksów energetycznych, a także różnice w dostępie do kapitału dla sektora energetycznego. Dobrze byłoby, żeby wszystkie strony Porozumienia Paryskiego wywiązywały się z podjętych zobowiązań i podążały w tę samą stronę. 

Co można w takim razie zrobić, żeby zminimalizować szkodliwe skutki polityki klimatycznej UE dla naszej gospodarki? 

Przedstawiliśmy alternatywną rezolucję, w której wzywamy liderów światowych do realizacji podjętych w Paryżu zobowiązań, a UE do zabezpieczenia właściwych środków finansowych na rzecz sprawiedliwej transformacji. Udało nam się zdobyć poparcie dla poprawki dotyczącej wyrażenia zgody na ustanowienie jednej siedziby Parlamentu Europejskiego, co byłoby faktycznym działaniem obniżającym emisje. Ciekawe, czy Rząd pana Emmanuela Macrona, który tak promuje politykę klimatyczną, posłucha tego wezwania Parlamentu i zgodzi się na przeniesienie wszystkich głosowań do Brukseli. 

Prawo i Sprawiedliwość w Parlamencie Europejskim należy do frakcji EKR. Uważamy, że należy działać rozważnie. Jednostronne zaostrzanie celów klimatycznych doprowadzi do dalszego spadku konkurencyjności europejskiego przemysłu, co spowoduje wzrost bezrobocia, a także podniesienie poziomu ubóstwa energetycznego. Klimat nie potrzebuje stanu wyjątkowego. Klimat potrzebuje zdrowego rozsądku i konkretnych działań, zrównoważonych środowiskowo, społecznie i ekonomicznie.