Ratownicy z Albanii, Serbii i Czarnogóry wciąż przeszukują gruzy zawalonego hotelu w turystycznym mieście Durres - relacjonuje AP. Uważa się, że pod gruzami wciąż może znajdować się jedna osoba - powiedziała rzeczniczka resortu obrony Albana Qehajaj. W tym mieście odnotowano największą liczbę ofiar śmiertelnych - 25.

23 osoby zginęły w mieście Thumane, gdzie akcję poszukiwawczą zakończono w środę. Jedna osoba zginęła w miejscowości Kurbin.

Wśród ostatnich odnalezionych ofiar była m.in. matka z trojgiem dzieci, w tym dwuletnimi bliźniakami i siedmioletnim synem, których ciała ratownicy wydobyli spod gruzów domu w Durres wczoraj.

Premier Albanii Edi Rama poinformował, że w ramach akcji poszukiwawczej udało się uratować 45 osób. Powiedział też, że w trzęsieniu ziemi zginęło 10 całych rodzin.

Do tragedii doszło we wtorek nad ranem. Większość ofiar śmiertelnych to osoby, które zginęły podczas snu.

Szef rządu przekazał, że ok. 700 budynków w Durres i ponad 235 w Tiranie zostało poważnie uszkodzonych. Wiele budynków zawaliło się.

- Nadchodzą dla nas ciężkie czasy nieustannej pracy, by przywrócić życie do normalności

- wskazał Rama. Przekazał, że zaapelował do społeczności międzynarodowej o pomoc w odbudowie, i obiecał, że osoby, które straciły domy, w ciągu roku zamieszkają "w lepszych warunkach niż przed trzęsieniem".

Około dwa tysiące mieszkańców Durres i Thumane zostało tymczasowo zakwaterowanych w hotelach, szkołach i halach sportowych.