W czwartek po południu w siedzibie PiS doszło do spotkania kierownictwa partii z prezesem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem, w trakcie którego - jak informowała rzeczniczka partii Anita Czerwińska - prezes PiS Jarosław Kaczyński i wiceprezes Mariusz Kamiński wyrazili oczekiwanie, żeby szef NIK podał się do dymisji.

Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował natomiast, że premier Mateusz Morawiecki zapoznał się z raportem CBA dotyczącym Mariana Banasia.

Z kolei szef klubu PiS pytany, czy Banaś szkodzi Prawu i Sprawiedliwości, przyznał, że istnieje taka ewentualność.

- Mnie nie szkodzi. Partii może się okazać, że szkodzi, jeżeli rzeczywiście ten raport zawiera jakieś poważne wątpliwości

- powiedział Ryszard Terlecki.

Dziś w mediach społecznościowych do sprawy odniosła się była rzeczniczka PiS, a obecnie europosłanka tej partii Beata Mazurek.

"Prezes Banaś milczy i milczy... pogrąża siebie i przy okazji nas. Po co? Komu to służy? Panie Banaś pobudka, czas wstać ludziom odpowiedź dać: rezygnacja czy nie?"

- napisała Mazurek na Twitterze.

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 mkw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według "Superwizjera", Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie; mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.