17 września 1939 r. ok. godz. 3 w nocy na całej długości granicy wschodniej Rzeczpospolitej sowiecka armia rozpoczęła zbrojną ofensywę na tereny należące do naszego kraju. Dostaliśmy cios, na który nie byliśmy przygotowani. Żołnierze Wojska Polskiego z Kresów Wschodnich byli poddawani dotkliwym represjom, które często kończyły się śmiercią.

Wiosną 1940 r. co najmniej 21 768 obywateli Polski, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji, zostało zamordowanych w Katyniu przez funkcjonariuszy NKWD. To ludobójstwo zostało przeprowadzone na mocy decyzji najwyższych władz ZSRS.

Równocześnie w miejscowości Miednoje rozstrzeliwano i chowano w anonimowych mogiłach oficerów WP. Tylko za to, że byli Polakami.

Od 9 września 1944 r., kiedy w Warszawie trwał największy podczas II wojny światowej zryw niepodległościowy przeciwko niemieckiemu okupantowi, sowieccy żołnierze stacjonowali na prawym brzegu Wisły. Nie pomogli. Patrzyli, jak stolica naszego kraju się wykrwawia, a jego mieszkańcy są bezlitośnie mordowani.

Kilka miesięcy później, gdy Niemcy wycofywali się z terenów Rzeczypospolitej, Sowieci jak nawałnica przechodzili przez polskie tereny, grabiąc wsie i miasta, gwałcąc kobiety i mordując zarówno polskich żołnierzy, jak i ludność cywilną. W latach powojennych trwała walka Żołnierzy Wyklętych ze stalinowskimi aparatczykami. Ci drudzy chcieli zniszczyć wszystko, co polskie, a z naszego państwa uczynić kolejną republikę sowiecką. Niezłomni, rzucając na szalę swe życie, bronili wartości, na których Rzeczpospolita budowana była przez setki lat.

Niestety, w ostatnich wyborach parlamentarnych mandat posła uzyskały osoby, dla których wyżej przytoczone wydarzenia są nieistotne. Szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierz Czarzasty w środę na antenie TVP Info stwierdził, że to żołnierze sowieccy tak naprawdę wyzwalali Polskę.

Na terenie Polski zginęło 700 tys. żołnierzy radzieckich. Gdyby pan porozmawiał z rodzicami i dziadkami, toby panu powiedzieli, że tereny, które zostały wyzwolone, tereny odzyskane, były wyzwalane przez dwie armie. Jedna armia to była armia Wojska Polskiego, w tym gen. Jaruzelskiego. (…) A druga to była armia radziecka.
- stwierdził Czarzasty w rozmowie z dziennikarzem TVP Info.

Prowadzący program, nie zgadzając się z tą wersją historii, dopytywał Czarzastego o zbrodnie Sowietów na Polakach.

Jeżeli ktoś obciąży żołnierzy radzieckich, którzy ginęli, to niech powie to matce tego żołnierza, której dziecko zginęło. To są moje poglądy, poglądy polskiej lewicy. Żołnierze wyzwalali również Polskę.
- parł dalej szef SLD.

Jednak to nie koniec popisów lewicowego polityka. W trakcie rozmowy insynuował również, że sytuacja osób LGBT w Polsce jest porównywalna do sytuacji Żydów podczas II wojny światowej. Nawiązał tym samym do naklejki „Strefa wolna od ideologii LGBT” dodawanej do tygodnika „Gazeta Polska”.

Strefa wolna od Żydów to II wojna światowa, to Polska.
- przekonywał.

O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy publicystę i historyka Tadeusza Płużańskiego.

Armia, która nas zaczęła okupować w 1944 r. to ta sama armia, która dokonała zbrojnej agresji na Polskę we wrześniu 1939 r. To też w dużej mierze ta armia, która w 1920 r. chciała nas sobie podporządkować. To absolutnie nie miało nic wspólnego z wyzwalaniem. Sowieci chcieli nas podbić. To było widoczne przez lata PRL, kiedy to polska władza była na usługach Moskwy. Słowa pana Czarzastego są haniebne.
- powiedział „Codziennej” publicysta.

Warto zaznaczyć, że na show lidera SLD zareagował również poseł PiS Dominik Tarczyński.

„Takimi jak Czarzasty i ich sowiecką propagandą zajmował się po 1945 r. mój dziadek, komendant w NSZ (…). A ja, wnuk Wyklętego, składam zawiadomienie do prokuratury w sprawie promowania ustroju totalitarnego” .
- napisał na Twitterze polityk.