Robert Lewandowski od lat jest jak maszyna do zdobywania bramek. Maszyna, która w tym sezonie włączyła jeszcze wyższy bieg. To jak Polak jest skuteczny w ostatnich miesiącach trudno nawet opisać słowami.

Bayern Monachium w meczu z Creveną Zvezdą od początku spotkania miał dużą przewagę, ale Lewandowski nie miał swojego dnia. Przynajmniej tak się wydawało. W dobrej sytuacji dał się wytrącić z rytmu biegu szarżującemu obrońcy i spudłował. Później wprawdzie kapitalnym strzałem umieścił piłkę w siatce, ale sędzia słusznie nie uznał gola. Odgrywający mu Corentin Tolisso zagrał bowiem ręką. Do przerwy Bawarczycy prowadzili zatem minimalnie po ładnym trafieniu Goretzki.

Robert Lewandowski to maszyna do zdobywania goli. We wtorkowy wieczór udowodnił to czterokrotnie w Lidze Mistrzów.

W drugiej połowie los jednak oddał Lewandowskiemu z nawiązką, to co odebrał w pierwszej. Najpierw Polak wpadł w pole karne i dośrodkował. Futbolówkę wślizgiem zablokował obrońca, ale dotknął jej również ręką. Rzut karny, a takich okazji supersnajper z Polski nie marnuje.

Siedem minut później "Lewy" zaimponował refleksem przed bramką Miliana Borjana i trącił piłkę pakując ja po raz kolejny do siatki. Minęły cztery minuty i Polak skompletował hat-trick. Tym razem pokonał kanadyjskiego bramkarza głową po dośrodkowaniu Pavarda. Jednak Lewandowski jeżeli chodzi o bramki jest nienasycony. Czwartą bramkę uzyskał bezbłędnym strzałem po rozegraniu z Perisicem.

Trener Bayernu okazał w tym momencie litość dla rywala i zmienił Lewandowskiego na Mullera. Potem Bawarczycy zdołali dołożyć już tylko jedną bramkę. Polak ma aż 10 goli na koncie w Lidze Mistrzów w tym sezonie i po raz kolejny wysłał głośny sygnał, że jest obecnie najlepszym napastnikiem na świecie.

Crvena Zvezda - Bayern Monachium 0:6 (L. Goretzka 14', R. Lewandowski 53' [k], 60', 64', 67', C. Tolisso 89')