Rada Imigrantów i Imigrantek przy prezydencie miasta Gdańska powołana została w 2016 roku przez nieżyjącego już prezydenta Pawła Adamowicza. Była to pierwsza tego typu rada w Polsce, dlatego jej działania były bacznie obserwowane. Celem rady było i jest prowadzenie działań integracyjnych zgodnie z gdańskim Modelem Integracji Imigrantów, konsultowanie spraw z zakresu wspomnianego modelu czy też wyrażanie stanowiska w sprawach dotyczących sytuacji imigrantów lub mogących mieć na nie wpływ, a także współpraca ze środowiskami zajmującymi się tematyką integracji i migracji. Tyle z teorii.

W pierwszej z dwuletnich kadencji - w latach 2016-2018 - rada chwaliła się m.in. współpracą z Europejskim Centrum Solidarności czy organizowaniem Międzynarodowego Dnia Migranta w Gdańsku. Być może te sukcesy zaważyły na tym, że prezydent Adamowicz postanowił przedłużyć istnienie rady i powołać ją także na lata 2018-2020.

Zanim zajmiemy się działalnością rady, warto uporządkować kilka faktów. Po pierwsze, radni-imigranci pełnią swoje funkcje społecznie, nie pobierają więc opłat za to, że biorą udział w obradach. Obsługa rady jest jednak zapewniana przez gdański ratusz. W każdym posiedzeniu bierze udział osoba oddelegowana z Wydziału Rozwoju Społecznego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Do jej obowiązków należy obsługa administracyjno-biurowa, w tym prowadzenie protokołów z posiedzeń.

Rada Imigrantów i Imigrantek jest organem konsultacyjno-doradczym prezydenta Gdańska. Okazuje się jednak, że radni mają problem, by... spotkać się z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz. Wynika to z protokołów rady, w których przeczytamy m.in. o zaniepokojeniu brakiem informacji dotyczącym spotkania. W kolejnym protokole jest już informacja, że kancelaria prezydent Dulkiewicz spotkanie zaproponowała, ale... "nowy termin spotkania z Panią Prezydent nie może być zaakceptowany". Jak zatem rada ma doradzać prezydent Dulkiewicz w sprawach imigrantów, skoro tak ciężko umówić się z nią na spotkanie?

Ale to jeszcze nie koniec. Na wrześniowym posiedzeniu Rady Imigrantów i Imigrantek doszło do... "przedstawienia wakacyjnych przemyśleń". A w nich znalazły się gorzkie sformułowania dotyczące działalności rady.

- Zwrócono uwagę na brak jasności w zrozumieniu bezpośredniej funkcji Rady, brak ciągłości działań Rady, niejasności w kontaktach pomiędzy Urzędem Miejskim a Radą, brak wiedzy na temat opinii władzy miejskiej w stosunku do Rady

- stwierdzili radni.

Co Rada Imigrantów i Imigrantek planuje na ostatni rok swojej kadencji? Jak się dowiadujemy, radni skupią się "na poznawaniu i integracji z innymi radami działającymi przy prezydencie miasta Gdańska", a dodatkowo będą chcieli spotkać się z radnymi miasta. Może w tym przypadku pójdzie łatwiej, niż z prezydent Dulkiewicz?