Wczoraj wieczorem czasu lokalnego w stolicy Gruzji demonstrowało około 20 tysięcy ludzi, żądając ustąpienia rządu, reformy systemu wyborczego i przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Demonstranci zablokowali wejścia do parlamentu, ale szybko zostali rozproszeni przez policję.

Protesty w Gruzji rozpoczęły się ponad tydzień temu po tym, jak posłowie odrzucili projekt ustawy o zniesieniu mieszanej ordynacji wyborczej i wprowadzeniu zasady proporcjonalności w następnych wyborach, które odbędą się w październiku 2020 r. Opozycja uważa, że obecny system wyborczy faworyzuje partię rządzącą, która ma 77 proc. mandatów w parlamencie po zdobyciu 48,7 proc. głosów w wyborach w 2016 r.

14 listopada parlament odrzucił zmianę ordynacji wyborczej, która była jednym z postulatów uczestników masowych letnich protestów. Reforma systemu wyborczego ma nastąpić w 2024 roku, jednak opozycja żąda, by wprowadzić ją wcześniej, jako że ordynacja proporcjonalna mogłaby utrudnić Gruzińskiemu Marzeniu utrzymanie kontroli w parlamencie.

W niedzielę 17 listopada w Tbilisi zebrało się ponad 20 tys. protestujących i była to największa w ostatnich latach opozycyjna demonstracja. Dzień później policyjne siły specjalne użyły armatek wodnych i gazu łzawiącego, by rozproszyć demonstrantów, którzy blokowali gmach parlamentu. Zatrzymano 37 osób. USA i UE wezwały gruziński rząd, partie polityczne i społeczeństwo do dialogu.