Kwestia upamiętnienia Bitwy Warszawskiej została poruszona podczas piątkowej sesji pytań i odpowiedzi (Q&A) premiera Morawieckiego na Facebooku. Szefa rządu pytano wówczas, kiedy powstanie pomnik na cześć tego wydarzenia. Premier odpowiedział, że jest zwolennikiem budowy łuku triumfalnego upamiętniającego bitwę i zaznaczył, że wspiera fundację, która o to zabiega.

W TVP minister Andrzej Dera, pytany czy prezydent zaangażuje się w budowę łuku triumfalnego, odpowiedział:

"Myślę, że na pewno tak. Jest to z punktu widzenia historii i patrzenia na budowanie wspólnoty, jedna w ważniejszych rzeczy".

"W historii naszego kraju nie mieliśmy takich sukcesów, które są powszechnie odbierane, jako wielki sukces Polski. Akurat Bitwa Warszawska jest odbierana jako jedna z najbardziej kluczowych bitew i do tego jeszcze zwycięskich - zatrzymaliśmy tę >>czerwoną zarazę<<, ten najazd bolszewików na Europę, uratowaliśmy Europę od tego najazdu - jest oceniana jako jedna z najważniejszych bitew w historii ludzkości, a my nie potrafimy jako Polacy pokazać, że to jest sukces Polski"

- powiedział.

Andrzej Dera ocenił, że odniesienie do historii może być jednym z elementów różnicujących kandydatów w wyborach prezydenckich.

"Pan prezydent Andrzej Duda wyraźnie wskazuje, że społeczeństwo, naród, wspólnota, musi mieć swoje korzenie, musi wiedzieć skąd i dokąd idzie. (...) To jest kwestia polityki historycznej, którą pan prezydent Andrzej Duda kontynuuje, jako sukcesor polityki historycznej, którą zapoczątkował śp. prof. Lech Kaczyński"

- mówił minister.

Zaznaczył, że obecnie trudno powiedzieć, czy będzie jakiś temat wiodący, który zdominuje przyszłą kampanię wyborczą.

Minister skomentował planowane prawybory prezydenckie w PO. Zarząd tej partii zatwierdził w piątek dwoje kandydatów w prawyborach prezydenckich: Małgorzatę Kidawę-Błońską i Jacka Jaśkowiaka.

"Tak zostało to nakręcone, że poważni kandydaci, którzy wcześniej w Platformie Obywatelskiej mówili, że chcieliby się ubiegać - myśląc, że te prawybory rzeczywiście będą demokratyczne i będą wybierały swoich przedstawicieli - po prostu jeden po drugim rezygnowali, bo widzieli, że to jest >>ustawka<<, że to praktycznie nie ma znaczenia"

- stwierdził.

Ocenił, że Jaśkowiak "raczej się wystawił >>na zająca<< niż na rzeczywistego kandydata na prezydenta".