"Jestem przekonany co do kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Wiem, że jeśli jeden z kandydatów wygra zdecydowaną większością, to wyjdzie z prawyborów wzmocniony"

- mówi gazecie "Wprost" Budka.

Jego zdaniem, jeśli doszłoby do równego rozłożenia głosów, "to z pewnością w mediach pojawi się pokusa podawania w wątpliwość siły naszego kandydata".

"Dlatego w najbliższych trzech tygodniach musimy pokazać, że celem procedury nominacyjnej nie jest wewnętrzna walka, ale chęć zaprezentowania opinii publicznej naszych kandydatów oraz ich wizji Polski"

- powiedział.

Zdaniem Budki, Jacek Jaśkowiak jest "postacią barwną i nietuzinkową".

"Bardzo ważne jest, żeby podczas wewnętrznej rywalizacji nie doszło do sytuacji, że jakaś wypowiedź kandydata bądź kandydatki będzie obciążała przyszłą kampanię prezydencką. Wierzę, że Jaśkowiak jako doświadczony samorządowiec będzie prowadził swoją promocję w sposób rozważny. Nie musi być romantyczny (śmiech)" 

- wskazał.

Przekazał, że gdy dyskutowano w kierownictwie o prawyborach, to on mówił, że potrzebny im jest kandydat, "który potrafi pozyskać głosy lewicy i centroprawicy".

"Mam wątpliwości, czy Jacek Jaśkowiak, prezydent liberalnego Poznania, wpasowuje się w poglądy Polski powiatowej i małych miasteczek"

- mówił Budka.

Przypomnijmy, że Jaśkowiaka - jak wynika z nieoficjalnych informacji PAP - popiera z kolei Grzegorz Schetyna i jego otoczenie.