Koperta nie przestanie kojarzyć się z Jaśkowiakiem? W PO mówią: "to symbol nieprzejrzystości"

/ zdjęcie w tle: pixabay.com/Bru-nO; foto Jaśkowiaka: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Jacek Jaśkowiak, rywal Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w prawyborach na kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, nie pozbędzie się chyba szybko łatki "kandydata z koperty", jaką przyszyli mu niektórzy politycy z PO. - Koperta, za pośrednictwem której zgłoszono do udziału w prawyborach Jacka Jaśkowiaka, będzie symbolem pewnej nieprzejrzystości - powiedziała dziś w Radiu Zet europosłanka PO Danuta Huebner.

Termin zgłaszania kandydatów w prawyborach minął we wtorek o północy. W poniedziałek zgłosiła się Małgorzata Kidawa-Błońska. Do wtorkowego wieczoru nie było żadnych informacji o kolejnych chętnych. W środę szef PO Grzegorz Schetyna poinformował, że we wtorek wieczorem w kopercie pojawiło się drugie zgłoszenie - Jacka Jaśkowiaka. Zarząd PO w piątek jednomyślnie zatwierdził dwoje kandydatów.

Huebner pytana dzisiaj w Radiu Zet, czy weźmie udział w prawyborach, wskazała, że nie jest członkiem Platformy Obywatelskiej i nie wie nawet, jakie gremium ostatecznie będzie wybierało kandydata na prezydenta ze strony Koalicji Obywatelskiej.

- Z całym szacunkiem dla pana Jacka Jaśkowiaka, wydaje mi się, że jednak szkoda, że nie podjął tej decyzji wcześniej, że nie przeprowadził tego w sposób taki trochę bardziej przejrzysty

- mówiła.

Odnosząc się do uwagi o "kandydacie z koperty", Huebner stwierdziła, że sytuacja pozwala na takie komentarze.

- Mam ogromny szacunek dla prezydenta Poznania, pamiętam jego wystąpienie na Kongresie Kobiet i bardzo się cieszę, że jeśli te wybory już się odbywają, to przy udziale takich osób, jak on, ale wydaje mi się, że nie jest to zbyt szczęśliwa sytuacja i ta koperta do końca będzie takim symbolem pewnej, jednak myślę, nieprzejrzystości

 - oceniła.

- Myślę, że problem u nas polega na tym, że jesteśmy przejrzyści do bólu czy transparentni w różnych sprawach, a z drugiej strony w sprawach takich zasadniczych brakuje trochę tej przejrzystości. Wysyłanie czy to pocztą, czy przez posłańca, w ostatniej chwili takiej koperty, to nie było dobre rozwiązanie, żeby zacząć te prawybory

 - stwierdziła.

Huebner zaznaczyła jednocześnie, że najważniejsze jest to, jak prawybory będą wyglądały, ponieważ jest to - jej zdaniem - instrument, który niesie w sobie pewne ryzyko. - Zresztą widać to w USA, kiedy te prawybory trwają praktycznie rok. A my nie mamy czasu - dodała.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts