WADA rekomenduje zawieszenie rosyjskich sportowców. Rosjan może zabraknąć na igrzyskach w Tokio

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Komisja Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) rekomenduje ponowne zawieszenie rosyjskich sportowców, co może uniemożliwić temu krajowi wysłanie reprezentacji na przyszłoroczne igrzyska w Tokio.

Na takie stanowisko komisji wpływ miał fakt, że strona rosyjska przekazała niekompletną i być może spreparowaną bazę danych. Komitet wykonawczy WADA omówi to zalecenie na posiedzeniu 9 grudnia i jeśli uzna je za zasadne, może uruchomić procedurę wykluczenia Rosji z międzynarodowej rywalizacji.

O przekazanie wyników badań antydopingowych prowadzonych w Rosji, WADA wystąpiła na początku 2018 roku. Przez kilka miesięcy Rosja zwlekała z wykonaniem decyzji. Dopiero między 17 a 21 grudnia 2018 delegacja WADA została wprawdzie wpuszczona do laboratorium i - jak napisano wówczas w komunikacie - "poczyniono postępy", jednak ostatecznie wyjechała praktycznie z niczym, gdyż strona rosyjska zgłosiła zastrzeżenia dotyczące braku wymaganej miejscowym prawem certyfikacji sprzętu wykorzystywanego przez inspektorów.

W styczniu 2019 przedstawiciele WADA przyjechali do laboratorium po raz drugi i tym razem wszystko przebiegło bez większych problemów, choć jednak z kilkunastodniowym opóźnieniem. Po kilku miesiącach, gdy materiały zostały dokładnie przeanalizowane przez inspektorów WADA okazało się, że zostały one wcześniej odpowiednio "przygotowane".

Rosyjska komisja antydopingowa RUSADA została zawieszona w listopadzie 2015 roku po skandalu, jaki wywołało opublikowanie raportu WADA ujawniającego kulisy "państwowego systemu dopingowego", funkcjonującego w latach 2011-2015 za przyzwoleniem rosyjskich władz i przy pomocy służb specjalnych.

Na poprzednich letnich igrzyskach w Rio de Janeiro decyzje o dopuszczeniu rosyjskich sportowców do rywalizacji podejmowały poszczególne federacje. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami WADA może wykluczyć kraj z rywalizacji w imprezach międzynarodowych, także z igrzysk olimpijskich. Ukaranemu pozostaje odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Prezydent o najtrudniejszej chwili po katastrofie smoleńskiej: "To był moment kompletnej pustki"

zdjęcie ilustracyjne, / faktysmolensk.pl

  

Najgorszym dla mnie momentem było, gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli; to był moment kompletnej pustki - powiedział w TVP1 prezydent Andrzej Duda, wspominając wydarzenia 10 kwietnia 2010 r. "Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje" - dodał.

Prezydent wspominał w TVP wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku. Podkreślił, że tego dnia nie był w delegacji prezydenckiej i pojechał do swojego domu w Krakowie, gdzie tuż przed godziną 9. otrzymał telefon.

"Dzwoniła nasza znajoma, która kiedy usłyszała mój głos, rozpłakała się, ja zacząłem się pytać, co się stało? A ona powiedziała do mnie takim zapłakanym głosem, że spadł samolot z prezydentem. Nigdy tych słów nie zapomnę"

- wspominał prezydent.

Pytany, jakie emocje wtedy nim targały, Andrzej Duda odparł, że przede wszystkim wiedział, kto poleciał do Smoleńska.

"Więc największe emocje dla mnie, to był moment, w którym powiedzieli, że wszyscy zginęli. To był moment kompletnej pustki, takiej bezdennej rozpaczy, która powoduje, że człowiek czuje się jakby był wydrążony w środku"

- powiedział prezydent.

Dodał, że długo nie mógł się z tego otrząsnąć.

"A kto wie, myślę, że dużo z tego i do dzisiaj jest gdzieś tam w mojej głębokiej świadomości, jako po prostu pewien ból"

- zaznaczył Andrzej Duda.

"Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje"

– powiedział prezydent.

Jako przykład prezydent podał "kompletnie niezrozumiałą decyzje o tym, żeby uznać, że lot polskiej delegacji do Smoleńska samolotem wojskowym (...) był lotem cywilnym, że w związku z tym nie będzie stosowana dwustronna umowa pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską dotycząca katastrof przy lotach wojskowych, tylko będzie stosowana konwencja chicagowska dotycząca lotów cywilnych".

To - według prezydenta - "znacząco pogorszyło naszą sytuację w całym śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy".

"To między innymi, w moim przekonaniu, spowodowało, że do dzisiaj nie mamy w Polsce czarnych skrzynek, do dzisiaj nie mamy wraku samolotu, tylko wszystko znajduje się w Rosji. To właśnie dlatego, że na początku podjęto takie, a nie inne decyzje. To były decyzje Donalda Tuska, jego rządu, to były bardzo poważne błędy"

– mówił prezydent.

"Ówcześnie rządzącym można za to postawić tylko i wyłącznie ocenę niedostateczną" – oświadczył Andrzej Duda. 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts