Naciski szefów na rezygnację z PPK?

/ Arcaion

  

Jest bardzo dużo firm z partycypacją w PPK powyżej 50 proc. Ale są też takie, gdzie partycypacja ta jest "dziwnie niska" - zauważył na Twitterze prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys . "Z tych firm mamy sygnały o presji pracodawcy na rezygnację. Będziemy reagować" - napisał.

"Jest bardzo duża liczba firm z bardzo wysoką partycypacją w @Moje_PPK powyżej 50%, w tym wiele firm z udziałem 60-70% pracowników! Średnią w dół ciągnie sporo firm z dziwnie niską partycypacją 10%. Z tych firm mamy sygnały o presji pracodawcy na rezygnację. Będziemy reagować"

- napisał na Twitterze prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Pracownicze Plany Kapitałowe to dobrowolny i powszechny system długoterminowego oszczędzania. Do programu może przystąpić każdy zatrudniony, który podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym. Oszczędności tworzone będą wspólnie przez pracowników, pracodawców oraz państwo.

Zgodnie z ustawą, która weszła w życie w styczniu br., od 1 lipca tego roku jako pierwsze do systemu weszły największe przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 250 osób.

Potem, co pół roku - do stycznia 2021 r. - system będzie wprowadzany w coraz mniejszych firmach. Polski Fundusz Rozwoju zakłada, że docelowo obejmie on 7-8 mln osób.

Do PPK zostają automatycznie zapisani pracownicy w wieku od 18 do 55 lat. Pozostali, którzy przekroczyli 55. rok życia, mogą przystąpić do PPK na własny wniosek. Wszyscy mają prawo w dowolnym momencie zrezygnować z udziału w PPK, a także w dowolnym momencie do nich przystąpić.

Tzw. podstawowe wpłaty do PPK, finansowane przez pracowników i pracodawców, wyniosą: 2 proc. wynagrodzenia brutto, które zapłaci pracownik (przy czym osoby zarabiające mniej niż 120 proc. minimalnego wynagrodzenia mogą wnioskować o obniżenie składki do 0,5 proc.); 1,5 proc. wynagrodzenia brutto pracownika, które ma wpłacać pracodawca.

Dopłata z Państwowego Funduszu Pracy wyniesie 20 zł miesięcznie, co w skali roku daje 240 zł. Dodatkowo, w pierwszym roku pracownicy otrzymają także tzw. wpłatę powitalną w wysokości 250 zł.

Za uruchomienie i wdrożenie PPK jest odpowiedzialny Polski Fundusz Rozwoju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Agenci, funkcjonariusze, współpracownicy. Kto zasiadał w Trybunale Konstytucyjnym?

Sebastian Kaleta / screen z TV Republika

  

"Od czterech lat jesteśmy świadkami ataków na Trybunał Konstytucyjny. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zasiadają w nim sędziowie wybrani przez Zjednoczona Prawicę a Trybunał jest najważniejsza instytucją prawną, której wyroki są ważniejsze niż orzeczenia unijne" - dowiadujemy się z dzisiejszego odcinka programu redaktor Doroty Kani w Telewizji Republika "Koniec systemu".

W dniu wczorajszym zakończyła się nasza kadencja w Trybunale Konstytucyjnym. Przez dziewięć lat służby staraliśmy się stać na straży konstytucji i kontynuować dzieło naszych poprzedników. Zaczynaliśmy pełnić obowiązki w TK, którego działalność cieszyła się powszechnych uznaniem. Wyroki TK wyznaczały standardy konstytucyjne dla wszystkich organów państwa. Niestety, koniec naszej kadencji przypada na czas, w którym ponad trzydziestoletni dorobek TK w dużej mierze został zakwestionowany i zaprzepaszczony

- napisali 4 grudnia byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Piotr Tuleja i Marek Zubik.

Warto przypomnieć, że sędzia Marek Zubik ostatni raz w składzie orzekającym zasiadał … trzy lata temu. Nie przeszkodziło mu to jednak w pobieraniu pensji – według naszych ustaleń było to blisko 800 tysięcy złotych. 

Ten „ponad trzydziestoletni dorobek”, o który piszą byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przypada także okres zasiadania w TK różnej maści tajnych współpracowników, funkcjonariuszy bezpieki i najbliższych współpracowników Wojciecha Jaruzelskiego.

Trybunał Konstytucyjny został utworzony w stanie wojennym przez Jaruzelskiego w 1982 a swoją działalność rozpoczął w 1986. Pierwszym prezesem TK został prof. Alfons Klafkowski, promotor Jana Kulczyka. Według akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej prof. Klafkowski został zarejestrowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego jako tajny współpracownik „Alfa” a następnie przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa. Jego zastępcą, wiceprezesem TK ( do 1993 r.) był funkcjonariusz najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego a następnie Służby Bezpieczeństwa, prof. Leonard Lukaszuk.

Także sędziowie TK – także w latach III RP - wywodzili się z najbliższego otoczenia Jaruzelskiego. Przykładem może być Henryk Groszyk, członek Patriotycznego Ruch Odrodzenia Narodowego - fasadowej organizacji politycznej utworzonej w stanie wojennym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 19 czerwca 1992 r., dwa tygodnie po obaleniu rządu Jana Olszewskiego Henryk Groszyk był w składzie sędziowskim Trybunału, który orzekł, że wykonana przez ministra spraw wewnętrznych ( chodziło o Antoniego Macierewicza) uchwała lustracyjna jest niezgodna z Konstytucją. Wiceprezesem TK był w tym czasie wspomniany płk Leonard Łukaszuk. Żona Henryka Groszyka, prokurator Stefania Słubicka – Groszyk z lubelskiej prokuratury, podjęła decyzję o obcięciu głowy Józefa Franczaka ps. Laluś – zastrzelonego w 1963 r. przez SB  Żołnierza Niezłomnego.

W czasie kadencji prof. Andrzeja Rzeplińskiego, poprzedniego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, projekty orzeczeń były pisane przez osoby nie będące pracownikami TK – a ich wynagrodzenie wynosiło od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.  Według naszych informacji poza siedzibę Trybunału były także wynoszone dokumenty m.in. akta spraw.

Po wyborze Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza na sędziów TK, w lewicowych i liberalnych mediach rozpętała się burza; głos zabrali także politycy opozycji. Dominująca była narracja, że są to „polityczni kandydaci” i że to ich już na stracie dyskwalifikuje. 

Były już prezes TK – prof. Andrzej Rzepliński od lat jest nieformalnie związany z PO – ostatnio portal niezalezna.pl przypomniał nagranie, na którym widać Rzeplińskiego oraz innych sędziów w towarzystwie polityków opozycji – wychodzili oni z budynku, w którym mieściły się biura Platformy Obywatelskiej, mocno wpłynęło na postrzeganie niezależności środowiska sędziowskiego.

 

W dalszej części programu „Koniec systemu” na antenie Telewizji Republika o wyrokach sądowych i sędziach Dorota Kania rozmawiała z Sebastianem Kaletą, posłem Prawa i Sprawiedliwości.

Listopadowy wyrok unijnego trybunału zapadł w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.

Niepokojące są sygnały ze strony elit środowiska sędziowskiego zgromadzonych wokół SN w starym rozdaniu KRS, ponieważ orzecznictwo TK co do tego, które prawo w Polsce jest nadrzędne jest jasne i od wielu lat prezentowane w kolejnych wyrokach w różnych składach poczynając od wyroku, w którym TK badał Traktat Akcesyjny. Orzeczono wówczas, że w Polsce nadrzędnym prawem nad każdym innym jest polska Konstytucja

– wyjaśnił na początku Kaleta.

Polityk zaznaczył, że mamy ciągłą linię orzeczniczą i raptem pojawia się spór o polskie sądownictwo. – Okazuje się, że z tego powodu, że część sędziów i polityków opozycji próbuje teraz wyprowadzić sądownictwo funkcjonujące przed wyborami demokratycznymi, które dały nam mandat potrzebny do wprowadzenia tej reformy sprawiedliwości. (…) Co niepokojące – słyszałem np. dwa dni temu, że sędzia Laskowski SN z pełną powagi miną powiedział, że TK nie może badać traktatów. Badał traktaty! Każdy sąd konstytucyjnym w państwie członkowskim to robi, a tutaj nie wolno tego robić, bo nie podoba się skład trybunału i wyniki demokratycznych wyborów

– mówi wiceminister sprawiedliwości. 

Na horyzoncie jawi się koniec kadencji pan Gersdorf. Jednocześnie w samym SN widzimy kwestionowanie statusu sędziów nowo powołanych do SN. Jestem przekonany, że władza ustawodawcza będzie przygotowana na wszelkie kryzysy w tej sprawie

– powiedział Kaleta. 

W dalszej części rozmowy polityk zwrócił uwagę na to, że w Niemczech to właśnie politycy powołują sędziów do SN.

Czy w Niemczech którykolwiek sędzia wyszedł z wyrokiem TSUE i powiedział „no w takim razie nie uznaję SN federalnego”? Jednak tylko w Polsce się to stosuje. Podam jeszcze jeden istotny szczegół, który umyka w tej dyskusji: była już taka awantura, że polskie sądownictwo nie będzie szanowane w Europie z uwagi na europejski nakaz aresztowania. Był nawet wyrok TSUE i co się stało? W sprawie, w której wyrok TSUE wydał - ostatecznie osoba, wobec której wydano europejski nakaz aresztowania trafiła do Polski, stwierdzono, że nie ma zagrożeń dla niezawisłości sędziowskiej. W ubiegłym roku ponad tysiąca osób wykonano do Polski europejski nakaz aresztowania. W kilkunastu sprawach sądy zdecydowały się zbadać czy polski sąd gwarantuje sprawiedliwy proces i we wszystkich tych sprawach stwierdził jasno, że zagrożeń nie ma

– zaznaczył.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, TV Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl