Małe żubrzątko zostało odrzucone przez matkę. Wychowuje się w dość nietypowym towarzystwie

Małe żubrzątko z pszczyńskiej zagrody / pszczyna.pl

  

Żubrzątko porzucone przez matkę w Pokazowej Zagrodzie Żubrów w Pszczynie (Śląskie) żyje dzięki pomocy ludzi. Malec dobrze się rozwija. Wykarmiony butelką zaczyna pić mleko z wiaderka. Towarzystwa w zagrodzie dotrzymuje mu owieczka Kropka.

W piątek pracownicy zagrody i burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol opowiedzieli dziennikarzom historię malca. Został odrzucony przez matkę, nie przyjęła go, w ogóle go nie karmiła. Nie wiadomo dlaczego.

- Albo miała trudny poród i nie podobał jej się ten mały, bądź nie miała mleka w ogóle. On podchodził do niej 2-3 razy, próbował się napić, ale nic z tego nie wyszło – powiedział weterynarz Mieczysław Hławiczka.

- Czy zdarza się tak w terenie dzikim – nie wiadomo. Matka przyprowadza cielaka do stada gdzieś dopiero po 2 tygodniach, a tu jest ze stadem od pierwszych godzin. Opiekuję się żubrami prawie 50 lat i pierwszy raz spotykam taki przypadek. Wcześniej ta krowa wychowała kilkoro młodych

 – dodał.

Początki życia malca były dramatyczne.

- Jedna z żubrzyc odrzuciła go rogiem tak, że zrobił salto i stracił przytomność. Pracownicy zagrody natychmiast go zabrali i wezwali weterynarza. Żyje jednak i ma się dobrze. Miejmy nadzieję, że będzie maskotką naszej zagrody

 – powiedział burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol. Poinformował też o konkursie na imię dla żubrzątka, które musi się zaczynać od liter Pl, jak wszystkie imiona żubrów z pszczyńskiej linii. Propozycje można nadsyłać do 16 grudnia drogą listowną lub mailową na adres: Pokazowa Zagroda Żubrów, ul. Żorska 5, 43-200 Pszczyna: zagroda@pszczyna.info.pl.

Byczek jest kilka razy dziennie karmiony z butelki przez pracownicę zagrody. Początkowo dostawał siarę od krów z jednego z pszczyńskich gospodarstw, teraz jest dokarmiany mieszanką mlekozastępczą i dostaje już także stałą karmę – zbożową mieszankę w formie muesli. Przybiera na wadze i jest zdrowy.

Przyzwyczaił się do towarzystwa ludzi, co niepokoi doktora Hławiczkę.

- Nie powinno się przyzwyczajać dzikich zwierząt do bezpośredniej obecności człowieka, ale bez pomocy ludzi by nie przeżył. W stadzie młode zawsze może się do kogoś przytulić czy pobawić, a on został zupełnie sam. Do zabawy i towarzystwa dostał tę owieczkę, starszą o pół roku od niego. Są przyjaciółmi, trochę są o siebie zazdrośni, ale jeden drugiemu przykrości nie zrobi

 – opowiadał weterynarz.

Pracownicy będą jeszcze podejmować próby połączenia młodego byczka ze stadem, ale prawdopodobnie pierwszy rok życia spędzi w innej zagrodzie niż reszta stada.

- Będziemy go hołubić, dokarmiać, zmieniać karmy na takie dla coraz starszego cielaka. Prawdopodobnie około roku musi być odseparowany od stada, a później będziemy próbować go połączyć, ale nie wiadomo, jak to się skończy, może go stado nie przyjąć

– obawia się dr Hławiczka.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wyrok dożywocia dla organizatora zamachu w metrze

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/AlexVan

  

Na kary od 19 do 28 lat więzienia skazał dziś sąd w Petersburgu oskarżonych o zorganizowanie zamachu w metrze w Petersburgu w 2017 roku, w którym zginęło 15 osób. Główny oskarżony Arbor Azimow otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledczy twierdzą, że Azimow był jednym czterech głównych organizatorów zamachu, zarzucono mu także finansowanie terroryzmu. Jego współoskarżeni: Akram Azimow i Muchamadjusup Ermatow zostali skazani na 28 lat więzienia, a Ibragimżon Ermatow - na 27 lat.

Domniemanym wykonawcą zamachu był obywatel Rosji pochodzący z Kirgistanu, Akbarżon Dżaliłow, który zginął w eksplozji z 3 kwietnia 2017 roku.

Prócz osób uznanych przez sąd za organizatorów zamachu, na ławie oskarżonych zasiadało jeszcze siedem osób. Karę 22 lat więzienia otrzymał Sodik Ortikow, który - zdaniem śledczych - kupował broń dla grupy terrorystycznej. 20-letnie wyroki sąd orzekł wobec: Szochisty Karimowej, Machammadjusufa Mirzaalimowa, Azamżona Machmudowa i Diłmuroda Muidinowa. Byli oni oskarżeni o wspieranie działalności terrorystycznej i udział w organizacji terrorystycznej, a także o obrót materiałami wybuchowymi. Na 19 lat więzienia skazani zostali: Sajfiłła Chakimow i Bachram Ergaszew.

Jak podawały wcześniej media, oskarżeni są obywatelami Rosji, Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Proces trwał osiem miesięcy. Adwokaci argumentowali, że dowody świadczące o winie oskarżonych zostały pozyskane z naruszeniem norm procesowych, jednak sąd odrzucił wnioski o wyłączenie tych dowodów.

Muchamadjusup Ermatow i Arbor Azimow twierdzili, że byli przetrzymywani w tajnym więzieniu i torturowani prądem elektrycznym przez funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), którzy żądali od nich zeznań potrzebnych śledczym. Azimow odwołał na procesie zeznania, w których przyznawał się do winy.

Niezależna "Nowaja Gazieta", która relacjonowała przebieg procesu, uważa, że nie jest jasne, w jaki sposób śledczy pozyskali ślady biologiczne oskarżonych na dowodach ich winy, m.in. na elementach ładunku wybuchowego. Gazeta zadaje też pytanie, dlaczego już po zamachu domniemani terroryści nadal pozostawali w mieszkaniu, które zajmowali wraz z Dżaliłowem i nie pozbyli się telefonów komórkowych zarejestrowanych na ich nazwiska.

Śledczy twierdzili, że za zamachem stali: pochodzący z Kirgistanu, a przebywający w Syrii, Sirożyddin Muchtarow (Abu Salah) oraz obywatel Uzbekistanu Bobirżon Machbubow. Muchtarow, przebywając na terytorium Syrii, powołał tam grupę terrorystyczną w celu organizowania zamachów w Rosji. Do tej właśnie grupy miała przyłączyć się część oskarżonych. Machbubow zaś - według śledczych - był bezpośrednim zleceniodawcą zamachu w metrze w Petersburgu. Motywem była operacja militarna prowadzona przez Rosję w Syrii; członkom grupy terrorystycznej chodziło o to, by pokazać, że władze Rosji nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w kraju.

Obu tych mężczyzn Rosja poszukuje międzynarodowym listem gończym.

3 kwietnia 2017 roku w eksplozji w wagonie jadącego metra, na odcinku między dwoma stacjami w centrum Petersburga, zginęło 15 osób i domniemany zamachowiec. Śledczy uważają, że Dżaliłow wniósł do metra dwa ładunki wybuchowe, z których jeden pozostawił na peronie, a z drugim wsiadł do składu metra. Pierwszy ładunek Dżaliłow chciał odpalić zdalnie, ale z powodu błędów w konstrukcji ładunek nie eksplodował.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl