Losy filmu "Solid Gold" mającego ukazać kulisy jednej z największych afer ostatnich lat są niemal tak zawiłe i pełne zwrotów akcji jak sama sprawa Amber Gold. Najpierw pod naciskiem części aktorów grających w filmie  (w '"Solid Gold" zobaczymy m.in. Andrzeja Seweryna i Janusza Gajosa) zmieniono datę premiery, by ta "nie wpłynęła" na wynik wyborów 13 października (jak się okazało, opozycji niewiele to dało), a później doszło do wycofania się głównego koproducenta filmu, czyli Telewizji Polskiej.
Film nie spełniał warunków merytorycznych, artystycznych i technicznych określonych przez TVP w ww umowie. Najważniejsze są jednak względy zasadnicze
- napisano w oświadczeniu wydanym przez telewizję.
Zamieszanie wokół filmu „Solid Gold”. Telewizja Polska zdecydowała o rozwiązaniu umowy


Zamieszanie wokół filmu „Solid Gold”. Telewizja Polska zdecydowała o rozwiązaniu umowy

 
Podkreślono, że "po pierwsze, Telewizja Polska, pod kierownictwem prezesa Jacka Kurskiego, nigdy nie zgodzi się na cenzurowanie filmów, a na to zdecydował się, ulegając presji środowiska Adama Michnika p. Jacek Bromski".
 

"Reżyser oszukał Telewizję i potencjalnych widzów, usuwając z końcowej wersji filmu już nakręcone i zaprezentowane TVP sceny, nawiązujące do afery Amber Gold, której, wedle jego zapewnień, miał dotyczyć film. Wskazywał na to jego tytuł, konteksty banku, linii lotniczych, czy umiejscowienie akcji w Trójmieście oraz publiczne wypowiedzi reżysera"

- poinformowała TVP.

Dodano też, że "telewizja publiczna nigdy nie zgodzi się na przemilczanie tematów ważnych społecznie, jak afera Amber Gold, w której skrzywdzono i okradziono z oszczędności życia dziesiątki tysięcy Polaków, nawet jeśli przypominanie o niej jest niewygodne dla określonych środowisk".

Do wszystkich kontrowersji związanych z "Solid Gold" dochodzi fakt, że film promuje piosenka śpiewana przez... Macieja Maleńczuka. Muzyk wielokrotnie "zasłynął" swoją niechęcią do ekipy rządzącej oraz m.in. szczerym wyznaniem, że "dobrze czuje się w patologii". W kontekście filmu mającego ujawniać kulisy jednej z największych afer ostatnich lat, do której doszło za czasów PO-PSL, jego udział w promocji obrazu Bromskiego jest co najmniej zastanawiający. Zwłaszcza jeśli zestawimy go z tekstem piosenki (o jakże wymownym tytule "Modlitwa psa"), w której Maleńczuk wciela się w podstarzałego glinę śpiewającego zachrypniętym głosem:

"Nie wiesz, skąd nadejdę, nadejdę nie wiesz skąd

[...]

Resztka nadziei niczym szlug się tli

że dorwę złodziei mych ostatnich dni"

WIDEO: