Droga do polskiego państwa dobrobytu

  

Rząd Zjednoczonej Prawicy ma zamiar nadal budować państwo dobrobytu – to wniosek z exposé Mateusza Morawieckiego. Nie brakuje wyzwań, przed którymi stoi Prawo i Sprawiedliwość. Pytanie, czy te najważniejsze uda mu się zrealizować. Często z drobnych spraw wykuwa się wielki sukces.

Ktoś nieżyczliwy wytknie, że frazeologia, którą posługuje się premier Morawiecki, często ociera się o czasy Edwarda Gierka. Wtedy „państwo rosło w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Dziś marzeniem PiS jest dogonienie Europy Zachodniej albo chociaż zbliżenie się do niej pod względem standardów życia obywateli.

Nacisk na gospodarkę i dobrobyt

Dlatego szef rządu w exposé ogromny nacisk położył na sprawy społeczno-gospodarcze i złożył kolejne obietnice. Ze sfery materialnej do najważniejszych należy z pewnością wypłata trzynastki i czternastki. Premier obiecał uproszczenie podatków i estoński CIT dla przedsiębiorców, czyli pobór podatku dopiero przy wypłacie zysku przez spółkę. Morawiecki gorąco namawiał do oszczędzania w pracowniczych planach kapitałowych i na indywidualnych kontach emerytalnych. O ile ten pomysł nie był nowy, to propozycja trwałego ugruntowania nowego systemu emerytalnego w konstytucji już tak. W exposé padła też zapowiedź zrównania pensji mężczyzn i kobiet za wykonywanie tej samej pracy, co można odczytać jako wyraźny ukłon w stronę elektoratu lewicowego.

Nauczyciele mają więcej zarabiać od kolejnego roku szkolnego, a szkoły przejdą gruntowną modernizację. Bardzo ciekawy wydaje się plan ekologicznych, samowystarczalnych placówek edukacyjnych. Morawiecki podał nawet konkretną liczbę zaplanowanych zeroemisyjnych szkół, a mianowicie 1000 w ciągu całej kadencji. Warto dodać, że koszty utrzymania takiej placówki w porównaniu z tradycyjną są znacznie mniej obciążające dla samorządu. Pierwsza zeroemisyjna szkoła powstała kilka lat temu w Budzowie w województwie dolnośląskim.

Małe rzeczy tworzą sukces

Drobne na pozór sprawy, takie jak możliwość poruszania się buspasem w przypadku podróży czteroosobowej rodziny czy budowa wielkiego centrum onkologii, mogą być motorem napędowym poparcia dla PiS. Nowe ronda, obwodnice, lampy i pasy dla pieszych zauważy każdy mieszkaniec osiedla. Dość kontrowersyjnie brzmi pomysł wprowadzenia bezwzględnego pierwszeństwa na pasach dla pieszych. Mimo to dałbym mu szansę. Skoro rocznie tak wiele osób ginie na pasach, często z powodu nadmiernej prędkości, porównamy po roku lub dwóch statystyki i odkryjemy, gdzie leży problem.

Premier zrobił ukłon w stronę osób po 40. roku życia, chce zapewnić im pakiet badań. Rzadko poruszaną, a ciekawą inicjatywą rządu będzie strategia „wielkiego powrotu Polaków do ojczyzny”. Mowa tu i o bogatszych emigrantach na Zachodzie, i pokrzywdzonych przez los na Wschodzie, np. w Kazachstanie i dawnych republikach sowieckich. – Rok 2018 był pierwszym rokiem, w którym nastąpiło znaczące zmniejszenie liczby rodaków na emigracji, do Polski wróciło ok. 100 tys. osób. Polacy wreszcie w kraju walizki rozpakowują, a nie walizki pakują – przekonywał premier. Jedno „ale”: podobne deklaracje Mateusz Morawiecki składał w 2017 r., a idea przyciągania do Polski obywateli rozsianych po całym świecie była często na ustach premier Ewy Kopacz i ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Rafała Trzaskowskiego. Nie wiadomo też, czy istnieje w gabinecie przy Al. Ujazdowskich plan na zagospodarowanie osób wychowanych i dorastających w innej kulturze i sytuacji materialnej – znacznie lepszej w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz diametralnie gorszej na Wschodzie. Czy tylko polityka dobrobytu ma ich przyciągać do Polski, czy może jednak coś więcej?

Wyzwania i show Zandberga

Rząd nie może sobie pozwolić na marnowanie czasu, ale czas tuż przed i po exposé upłynął mu na konfrontacji z Porozumieniem. Sztandarowy rządowy projekt, który uderzyłby w najbogatszych przedsiębiorców, a więc zniesienie limitu 30-krotności składek ZUS, stał się symbolem przeciąganej liny między premierem Morawieckim a Jarosławem Gowinem. Ostatecznie ten drugi postawił na swoim jeszcze przed podpisaniem umowy koalicyjnej. O czym to świadczy? Koalicjant wymachuje 18 szabelkami. Nie jest to komfortowa sytuacja w epoce historycznego sukcesu PiS, kiedy sprawność rządzenia zależy od utrzymania większości sejmowej. Kaczyński z Morawieckim uznali, że gra nie jest warta świeczki, choć na stole leżało aż 8 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu. Taki zastrzyk gotówki z kolei znacząco zrównoważyłby finanse państwa.

Drugim problemem, choć nie aż tak poważnym dla obozu władzy, było wystąpienie Adriana Zandberga. Wojujący ideologicznie lewicowiec przywdział na sejmowej mównicy szaty społecznie wrażliwego filantropa. Jego komentarz do exposé sprawiał wrażenie bardzo sprawnie wygłoszonego. Lider partii Razem wypunktował rząd za brak elektrycznych samochodów, które swego czasu stały się ważnym elementem planu zrównoważonego rozwoju. Jeszcze bardziej dotkliwa była krytyka fiaska programu Mieszkanie+, absolutnie kluczowego dla młodych rodzin. Zandberg słusznie wskazał, że – niezależnie od przyczyn – nie powiodła się budowa 100 tys. lokali z niskimi czynszami w ciągu ponad trzech lat, a premier w exposé mówił o ambitnym celu postawienia 200 tys. mieszkań.

W warstwie retorycznej Zandberg skradł show Grzegorzowi Schetynie, którego tradycyjnie stać tylko na straszenie złym PiS. Lewicowy polityk przedstawiał swoje racje ostro, żywiołowo, ale z zachowaniem granicy, która dzieli odpowiedzialną opozycję od totalnej. I udowodnił, że Lewica będzie próbowała konsumować elektorat liberalny, skupiony wokół Koalicji Obywatelskiej. Formacja Włodzimierza Czarzastego, Adriana Zandberga i Roberta Biedronia jest znacznie większym zagrożeniem dla Schetyny niż głośna, ale zbyt słaba kadrowo Konfederacja dla Kaczyńskiego.

Reprywatyzacja i infrastruktura

Innym mankamentem wskazanym przez szefa partii Razem jest brak ustawy reprywatyzacyjnej, a przecież m.in. dlatego powstała na ogół dobrze oceniania komisja pod przewodnictwem Patryka Jakiego. Podniesienie płacy minimalnej uderzy ostro po kieszeniach drobnych przedsiębiorców, chyba że PiS zmieni ustawę. Jakąś alternatywą jest naliczanie składek ZUS proporcjonalnie do dochodów, co zostało zapowiedziane w kampanii wyborczej. W ostatnich latach drastycznie rosną obciążenia dla małych firm, które napędzają wzrost gospodarczy. Ta grupa przedsiębiorców raczej nie jest polityczna, daleko jej do PiS, ale jeśli rząd Zjednoczonej Prawicy obierze kierunek właśnie na nią, niewykluczone jest pozyskanie choćby części elektoratu przedsiębiorczego, na ogół mieszkającego w metropoliach. A przecież wyniki poparcia w wielkich miastach nigdy nie były satysfakcjonujące dla PiS.

Ogromnym wyzwaniem infrastrukturalnym musi być wreszcie Centralny Port Komunikacyjny – hub dla podróżujących w naszym regionie. Do tej pory zrobiono zdecydowanie za mało, a jeszcze z „przyczyn osobistych” odszedł prezes spółki realizującej projekt, czyli Jacek Bartosiak. Wreszcie rząd powinien położyć nacisk na szybsze tempo budowy dróg. Absolutnym priorytetem jest modernizacja kolei. Prężnie rozwijające się kadry lekarskie zasługują na możliwość podjęcie pracy w europejskich warunkach, a my, pacjenci, na profesjonalną opiekę w zadbanych szpitalach. To prawdziwe priorytety systemowe, bez których próba doścignięcia największych gospodarek w Europie się nie powiedzie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl