Kastus’ Kalinowski (1838-1864), jak pisze Cywiński, był „bohaterem historii Białorusi”. Tak naprawdę używał imienia Wincenty, także w czasach powstańczych, gdy redagował białoruską „Mużyckają Praudę” i gdy nawoływał, by razem z Polakami walczyć z Rosją. Jego egzekucja w 1864 roku stała się swego rodzaju widowiskiem, które miało odegrać rolę propagandową, a okazało się być ostatnim polem chwały Kalinowskiego, buntującego się i niepokornego do ostatnich chwil pod szubienicą. Jego legendę w czasach sowieckich stworzył białoruski polityk i historyk Wacłau Lastouski, który pisząc artykuł w gazecie „Homan” zamienił Wincentego na „Kaściuka Kalinouskiego”, co później przerobiono na Kastusia i takie imię zostało przechowane w świadomości dziejowej aż do dzisiaj. W latach 20. XX wieku w Białoruskiej SSR zrobiono z niego bohatera ludowego walczącego z panami, „pańską Polską” i znienawidzonym caratem. W 1928 roku nakręcono nawet o nim film. Prawda zaś była taka, że był on jednym z przywódców prowadzonego wraz z Polakami i Litwinami powstania wymierzonego w Moskali…

Zygmunt Sierakowski to jedna z najpiękniejszych postaci w polskich dziejach. Ten znakomicie wykształcony oficer, absolwent Akademii Sztabu Generalnego, założyciel w Petersburgu tajnego polskiego koła oficerskiego, znający doskonale nie tylko sposób funkcjonowania armii rosyjskiej, ale i wiedzący, jak potężną jest machiną – podjął się dowodzenia siłami zbrojnymi na Litwie. Innymi słowami, zdając sobie sprawę z tego, jak nikłe ma szanse powodzenia, i tak zrobił co trzeba, „zachował się, jak należy”. Mając pod komendą kilkutysięczne, połączone oddziały powstańcze (m.in. ks. Mackiewicza i Kołyszki), zamysł i zalążek pierwszej dobrze zorganizowanej armii powstania na Litwie, ruszył w kierunku Dyneburga, by w okolicach Birż podjąć walkę z siłami rosyjskimi. Niestety bitwa ta została przegrana, a później i on sam dostał się do niewoli. W śledztwie próbowano z niego wydobyć dane obciążające innych powstańców, mamiąc obietnicą ułaskawienia. Nie tylko ich nie wydał, ale żonie odwiedzającej go w więzieniu zakazał jakichkolwiek prób uwolnienia. Został powieszony na placu Łukiskim 27 czerwca 1863 roku. Apolonii pozostała wyrwana z „Biblii” kartka, na której Sierakowski napisał:

Aniele mój, dowiedziałem się wczoraj, że żyć mogę i być wolnym, pod jednym wszakże małym warunkiem, ażebym wydał osoby, mające wpływy. Nie znam nikogo, ale uniesiony gniewem powiedziałem, że gdybym nawet znał, to bym ich nie wydał. Dano mi do zrozumienia, że podpisałem wyrok śmierci. Trzeba więc umrzeć – umrę czysty i niepokalany. Powiedz że Ty mnie sama, Aniele, czy mogłem powiedzieć inaczej. Ja Ciebie kochać będę i czuwać nad Tobą i niemowlątkiem, a potem połączę się z Tobą w niebie. Liczę, że w poniedziałek umrę.

Cały artykuł Tomasza Łysiaka można przeczytać w tygodniku Gazeta Polska