40 lat minęło i... czas od lekarza! Nowe badania dla czterdziestolatków

zdjęcie ilustracyjne / rawpixel/pixabay

  

Każdy człowiek niezależnie od wieku powinien przynajmniej raz w roku wykonywać pewien zakres profilaktycznych badań. Polakom po 40 roku życia do pakietu profilaktyki zostanie dołączone badanie: poziom cholesterolu, cukru czy echo serca. Zapowiedział premier w exposé.

Jak na razie rozważane są dwie opcje tego, jak pakiet miałby zostać wprowadzony w życie. Pierwsza zakłada, że całość miałaby znaleźć się w medycynie pracy, natomiast druga opcja to pakiet przekazany w całości do lekarza rodzinnego. Badania odbywałyby się co 5 lat.

„Dziennik Gazeta Prawna” zwraca uwagę, że połączenie badań z medycyną pracy oznaczałoby, że przy okazji badań dla pracodawcy, każdy pracownik po ukończeniu 40. roku życia musiałby przebadać się obowiązkowo. Oznaczałoby to, że koszty ponosiliby pracodawcy, a badaniom musiałby się poddać każdy pracujący. Problem polega jednak na tym, że badania wprowadzone w tej formie nie objęłyby wszystkich – a jedynie pracowników zobowiązanych do przedstawienia okresowych zaświadczeń od lekarza medycyny pracy..

Nad wypracowaniem szczegółów pracuje zespół analityków w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji we współpracy z klinicystami. Analizowane są wytyczne międzynarodowe oraz towarzystw naukowych w zakresie różnych chorób. Pojawia się również koncepcja, żeby skierować ofertę badań dopasowaną do osób z grupy ryzyka.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalzna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Apelacja 38 sędziów ws. wywiadu premiera w „Gazecie Polskiej”. T. Sakiewicz: Wyrok jest haniebny

/ Zrzut ekranu z youtube.com/TV Republika

  

11 stycznia w Sądzie Okręgowym w Warszawie sędziowie z Krakowa, którzy domagali się sprostowania treści autoryzowanego wywiadu z Mateuszem Morawieckim, przegrali proces z Tomaszem Sakiewiczem. Zdecydowali się jednak na apelację, a wyrok w tej sprawie zapadł wczoraj. - Wyrok jest haniebny. Nie potrafię ocenić go inaczej niż jako wspieranie samych siebie przez sędziów - ocenił Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Przypomnijmy, grupa 38 sędziów z Krakowa domaga się od redaktora naczelnego sprostowania przez „Gazetę Polską” autoryzowanego wywiadu z premierem. W czerwcu ubiegłego roku w tygodniku premier Mateusz Morawiecki odpowiadał na pytanie o bunt krakowskich sędziów, którzy wystąpili przeciwko prezes powołanej przez ministra sprawiedliwości.

„W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza”.

- odpowiedział wówczas Morawiecki.

Punktem zapalnym stało się sformułowanie „grupa przestępcza”, które rozsierdziło sędziów krakowskiego sądu okręgowego, chociaż nazwa tego sądu w wywiadzie nie padła.

Sąd Apelacyjny wydał wczoraj wyrok, w którym z proponowanej treści sprostowania, które miało 4 zdania, nakazał sprostowanie tylko jednego zdania, które mniej więcej brzmi "nieprawdą jest, że wśród sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie działa zorganizowana grupa przestępcza".

Oddalono też apelację pięciu sędziów, którzy - naszym zdaniem - nie umieścili czytelnych podpisów. Tę apelację oddalono całkowicie

- relacjonuje mec. Sławomir Sawicki.

Sąd II instancji uznał, że sąd I instancji słusznie ocenił, że wypowiedź premiera nie była odpowiedzią na pytanie dziennikarza, w którym to padło określenie "Sąd Okręgowy w Krakowie". Niemniej według sądu wypowiedź premiera była na tyle ogólna, że pytanie dotyczyło Sądu Okręgowego w Krakowie, więc czytelnik mógł skojarzyć treść tej wypowiedzi premiera właśnie z SO w Krakowie. Dlatego też to jedno zdanie - według sądu - podlega sprostowaniu

- mówił mecenas. 

Sawicki podkreślił, że "jeśli chodzi o wypowiedź premiera dotyczącą reformy sądownictwa, jest ona kojarzona w ogóle z sędziami, a nie konkretnie z sędziami SO w Krakowie, więc tego nie musimy prostować".

Informacja w wypowiedzi premiera mogła - według sądu - wśród czytelników wywołać przeświadczenie, że chodzi o SO w Krakowie

- dodał.

W ocenie Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego "Gazety Polskiej", wyrok jest haniebny.

Nie potrafię ocenić go inaczej niż jako wspieranie samych siebie przez sędziów. Nie mieli oni żadnej legitymacji do tego, żeby składać do sądu taki wniosek. Było oczywiste i wiadome, co mówił premier w autoryzowanym wywiadzie - my dokładnie zacytowaliśmy to, co mówił premier. Nie było żadnej ingerencji w jego słowa. Akcja sędziów miała charakter represyjny, ponieważ chodziło o zalanie gazety dziesiątkami sprostowań. Represja ta miała zablokować wydanie gazety

- stwierdził redaktor.

Zdaniem Tomasza Sakiewicza "dzisiaj może się okazać, że każdy kto nie zgadza się z jakimś stanowiskiem wyrażonym w mediach, będzie żądać sprostowania, nie mając do tego żadnej legitymacji, tak jak nie mieli jej sędziowie z Sądu Okręgowego".

Premier Mateusz Morawiecki nigdzie nie powiedział, że chodzi o Sąd Okręgowy, a z kontekstu jasno wynikało, że chodzi o Sąd Apelacyjny. Gdyby to Sąd Apelacyjny wysłał sprostowanie to byśmy je opublikowali. To potworne nadużycie swoich stanowisk i układów w wymiarze sprawiedliwości

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl