W Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu, który przewiduje 10-proc. podwyżkę akcyzy na alkohole i wyroby tytoniowe.

Przewodniczący komisji finansów publicznych Henryk Kowalczyk (PiS), przedstawiając sprawozdanie komisji z prac nad projektem poinformował, że podczas dyskusji mówiono m.in. o celowości podniesienia akcyzy, czy ma to być cel fiskalny, czy profilaktyczny.

"Komisja doszła do wniosku, że to jest początek tej dyskusji o programach profilaktyki. Komisja finansów powinna się tym tematem dokładniej zająć, w porozumieniu z komisją zdrowia"

- powiedział Kowalczyk.

Zaznaczył, że biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza, to poziom cen wyrobów alkoholowych po podwyżce będzie dużo mniejszy niż w 2014 r. Podał przykład, że za płacę minimalną w roku 2014 r. można było kupić około 100 butelek półlitrowych wódki, a po podniesieniu akcyzy za płacę minimalną w 2020 r. będzie można kupić ponad 140 butelek. "Nawet za siłą nabywczą pieniądza ta akcyza nie nadąża" - podkreślił.

Występujący w imieniu PiS Piotr Polak zapowiedział, że jego klub popiera projekt i będzie głosował za uchwaleniem zmian.

Janusz Cichoń (KO) ocenił, że dyskusja dowiodła, iż zasadniczym celem zmiany jest cel fiskalny, a planowane 1,7 mld zł dochodów ma zostać przeznaczone na realizację obietnic wyborczych. Według niego środki z akcyzy powinny pokrywać koszty społeczne skutków związanych z konsumpcją np. alkoholu.

Również Tomasz Trela z Lewicy mówił, że rząd szuka pieniędzy i będzie szukał ich w kieszeniach obywateli.

"Państwo najzwyczajniej w świecie nie chce walczyć z alkoholizmem, tylko łatacie dziurę budżetową państwa"

- twierdził.

Krzysztof Paszyk z Koalicji Polskiej PSL Kukiz'15 uważa, że w kasie państwa jest pustka, więc pieniądze trzeba znaleźć. "Aspekt zdrowotny jest tu pretekstem, a nie argumentem, żeby uzasadnić wzrost akcyzy" - powiedział. Poinformował o złożeniu poprawki, która przewiduje, że wzrost dochodów uzyskanych wskutek nowelizacji zostanie przeznaczony na finansowanie Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Krzysztof Bosak z Konfederacji oświadczył, że z niepokojem przyjmuje informacje o gwałtownym podniesieniu akcyzy, a rynek nie może być zaskakiwany tak drastycznymi podwyżkami podatków powodowanymi celami budżetowymi.

Wiceminister finansów Leszek Skiba mówił, że w projekcie budżetu na 2020 r. zapisano z jednej strony dochody z podwyżki akcyzy, które są "efektem ubocznym zmian", ale także wzrost wydatków na zdrowie. Przewidziano, że w 2020 r. łączne wydatki na zdrowie sięgną 5 proc. PKB i wyniosą ok. 109 mld zł, a sam budżet NFZ wyniesie 97 mld zł. To oznacza, że budżet państwa dołoży do składek zbieranych przez NFZ 12 mld zł.

"W ramach tych 12 mld zł właśnie znajduje się 1,7 mld zł (z podwyżki akcyzy - PAP), żeby sfinansować dodatkowe wydatki realizowane w ramach polityki zdrowotnej"

- wyjaśnił.