Resort odpowiada na tekst "Dziennika Gazety Prawnej". Chodzi o nową minister pracy

Marlena Maląg / gov.pl/rodzina

  

- Wbrew temu, co sugeruje "DGP" w artykule "Minister pracy łamała Kodeks pracy. PIP potwierdza doniesienia”, Państwowa Inspekcja Pracy nie potwierdza pojawiających się w tekście zarzutów – zapewnia MRPiPS. Resort podkreśla, że zarówno tytuł, jak i treść artykułu są nieprawdziwe i wprowadzają czytelników w błąd.

W czwartek "Dziennik Gazeta Prawna" w artykule "Minister pracy łamała Kodeks pracy. PIP potwierdza doniesienia" napisał, że Marlena Maląg złamała przepisy w okresie, gdy pełniła funkcje prezesa spółdzielni oświatowej i dyrektora liceum ogólnokształcącego w Ostrowie Wielkopolskim. Gazeta wskazała, że naruszyła ona przepis, który – w ówczesnym brzmieniu – umożliwiał zawarcie z tym samym pracownikiem maksymalnie dwóch kolejnych umów na czas określony.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapewnia, że teza o łamaniu prawa jest niezgodna z prawdą.

"Całość materiału prasowego opublikowanego w "DGP" nie opiera się na faktach i została nierzetelnie zaprezentowana i przygotowana"

– czytamy w komunikacie resortu.

Ministerstwo wskazuje, że Biuro Informacji Głównego Inspektoratu Pracy poinformowało dzisiaj, że kontrole, na które powołuje się dziennik, nie wykazały dopuszczenia się naruszeń prawa pracy przez obecną szefową MRPiPS.

"Państwowa Inspekcja Pracy nie potwierdziła dziennikarzom +Dziennika Gazety Prawnej+ stwierdzenia zarzucanych w tekście redaktora Łukasza Guzy naruszeń praw pracowniczych przez Panią Minister w okresie pełnienia przez Nią funkcji dyrektora Spółdzielni Oświatowej w Ostrowie Wielkopolskim i jednostek oświatowych wchodzących w jej skład”

– napisano w oświadczeniu GIP.

Ministerstwo podkreśla, że zarówno sam tytuł, jak i treść materiału artykułu "DGP" zawierają nieprawdziwe i wprowadzające w błąd informacje. Zdaniem resortu artykuł nie powstał na podstawie informacji i danych potwierdzonych przez PIP, tylko oparty jest na innych, niepotwierdzonych doniesieniach.

"Innymi słowy autor artykułu nie pracował na podstawie dokumentów inspekcji pracy, ale najprawdopodobniej na podstawie doniesień osób trzecich, które same wyciągały, jak się okazuje, nieprawdziwe wnioski z dokumentów sporządzonych przez PIP" – wskazało ministerstwo.

"DGP" napisał, że inspektor sprawdził akta osobowe 14 pracowników liceum. Okazało się, że przepis złamano w 12 przypadkach. Nie oznacza to – zastrzegł dziennik – że za każdy z nich odpowiedzialna jest obecna szefowa resortu pracy, bo inspekcja badała też umowy zawierane po 2011 r., a więc w okresie, gdy Marlena Maląg nie pełniła już funkcji dyrektora LO.

"DGP wystąpił do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu o wskazanie, które z tych przypadków miały miejsce w okresie, gdy to ona zarządzała placówką. Sami ustaliliśmy, że do naruszenia Kodeksu pracy na pewno doszło także w tym czasie"

– napisano w artykule.

Jak zaznacza MRPiPS, "autor artykułu sugeruje, że ujawniana przez niego informacja jest sprawdzona i wiarygodna", podczas gdy komunikat Głównego Inspektoratu Pracy wyraźnie temu zaprzecza.

"Państwowa Inspekcja Pracy, wbrew temu, co sugeruje tytuł materiału, nie potwierdziła tych doniesień, a do nieprawidłowości nie dochodziło w czasie, gdy minister Marlena Maląg pełniła funkcję dyrektora szkół wchodzących w skład Spółdzielni Oświatowej w Ostrowie Wielkopolskim" – podkreśliło ministerstwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

12. dzień strajku we Francji

Zdjęcie ilustracyjne / youtube.com/print screen

  

We Francji trwa w poniedziałek 12. dzień strajku generalnego. Krajowe związki zawodowe, wzywające rząd do wycofania się z reformy emerytalnej, grożą wielkimi manifestacjami we wtorek i zapowiadają, że nie przerwą protestu w święta Bożego Narodzenia.

Koleje państwowe SNCF ogłosiły, że w poniedziałek ruch pociągów będzie "bardzo ograniczony". Najgorzej sytuacja wygląda w regionie paryskim Ile-de-France, gdzie, w zależności od trasy, kursuje od 25 do 40 proc. pociągów regionalnych.

W całym kraju w trasy wyjechała 1/3 pociągów wielkich prędkości TGV, 2/3 pociągów Thalys i 1/6 pociągów Intercity, w tym żaden na kursach nocnych, oraz 2/3 międzynarodowych pociągów Eurostar.

Kolejka podmiejska RER będzie działała jedynie w godzinach szczytu. Firma Thalys zaleca w komunikacie, aby podróżni "odwołali swoje przejazdy" w celu uniknięcia problemów.

W Paryżu zamkniętych będzie osiem z 16 linii metra. W godzinach szczytu kursować będą jedynie wybrane składy. Linie automatyczne (nr 1 i 14), nieobsługiwane przez maszynistów, kursują według rozkładów. Normalnie będą kursować autobusy SNCF.

O godz. 6.30 odnotowano 280 km korków w regionie paryskim; o godz. 7 korki wydłużyły się do 420 km.

Dworce i stacje kolejowe są zatłoczone, a zdesperowani pasażerowie próbują dostać się do pracy.

Związki zawodowe zapowiadają na wtorek wielkie manifestacje w całym kraju. Ich skala ma być porównywalna z demonstracjami z 5 grudnia, kiedy to według MSW na ulice wyszło 860 tys. osób, a według centrali związkowej CGT - nawet do 1,5 mln.

W środę premier Edouard Philippe przedstawił założenia reformy emerytalnej, flagowego projektu administracji prezydenta Emmanuela Macrona. Związki zawodowe odrzucają rządowe propozycje i od czwartku zaostrzyły formy strajku generalnego trwającego od 5 grudnia.

Szef związku zawodowego CFDT Laurent Berger żąda, aby rząd wycofał się z podniesionego do 64 lat wieku przejścia na emeryturę, od którego przysługiwać ma świadczenie emerytalne w pełnym wymiarze. "Wtedy możemy ponownie przyjrzeć się ustawie emerytalnej" – zapowiedział w niedzielę Berger.

Rząd pozostawił niezmieniony minimalny wiek przejścia na emeryturę na poziomie 62 lat, ale chcąc zachęcić Francuzów do dłuższej pracy, ustalił tzw. preferowany wiek przejścia na emeryturę na 64 lata.

Bardziej radykalny w żądaniach jest szef związku zawodowego CGT Philippe Martinez, który zaapelował, by rząd wycofał się z reformy w całości. "W przeciwnym razie strajkujący zdecydują w czwartek lub piątek, co robić w kwestii strajku w święta" - powiedział Martinez. To jego organizacja, której członkowie w większości zatrudnieni są w SNCF, zorganizowała wielkie manifestacje w całym kraju 5 grudnia.

Philippe powiedział, że "Francuzi nie zgodzą się na pozbawienie ich świąt Bożego Narodzenia" przez przeciwników reformy emerytalnej. Inni członkowie gabinetu, tacy jak minister ds. wydatków publicznych Gerald Darmanin, podkreślają, że kraj "nie może poddać się szantażowi".

Według najnowszego sondażu Ifop dla gazety "Journal du Dimanche" 54 proc. Francuzów wciąż popiera strajk, a przeciwnych mu jest 30 proc. respondentów. 75 proc. ankietowanych opowiada się za minimalną emeryturą w wysokości 1000 euro, którą planuje wprowadzić rząd, a 65 proc. Francuzów popiera ideę zunifikowania systemu emerytalnego, co obiecuje premier.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl