Polski lotnik z dywizjonu 300

/ por. Ewa Złotnicka

  

Na Brytyjskim Cmentarzu Wojennym Jonkerbos w Nijmegen (Holandia) 14 listopada br. odbyła się ceremonia wojskowa związana z przywróceniem imienia i nazwiska na płycie nagrobnej polskiego lotnika – plutonowego Walentego Sieczki, strzelca pokładowego w 300 dywizjonie Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Szczątki polskiego lotnika udało się zidentyfikować dzięki badaniom historycznym śp. Josa van Alphena, zweryfikowanym i potwierdzonym przez pracowników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Urodzony 5 lutego 1910 roku w Opatowie przed wybuchem wojny był handlowcem oraz podoficerem rezerwy w 2 i 3 Pułku Lotniczym. Do Wielkiej Brytanii droga wiodła go przez Rumunię i Francję. Jego pierwszym przydziałem był formujący się 305 Dywizjon Bombowy „Ziemi Wielkopolskiej”. Po ukończeniu szkolenia dla strzelców pokładowych otrzymał przydział do 300 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Mazowieckiej”, w którym wykonał 9 lotów bojowych. W nocy 18/19 czerwca 1941 roku jego Wellington wracający z bombardowania Bremy został zestrzelony przez nocny myśliwiec. Zginęło czterech członków załogi, wśród nich plutonowy Walenty Sieczka, zaś dwóch pozostałych lotników dostało się do niewoli.

Pierwotnie plutonowy Walenty Sieczka był pochowany na cmentarzu na wyspie Ameland, wchodzącej w skład archipelagu wysp fryzyjskich. Następnie, jako nieznany lotnik spoczął na cmentarzu Jonkerbos w Nijmegen. Dopiero badania historyczne śp. Josa van Alphena, zweryfikowane i potwierdzone przez pracowników Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przerwały tę anonimowość. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: mkidn.gov.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...


Szef angielskiej służby zdrowia: mniej niż 20 tys. zgonów z powodu epidemii będzie sukcesem

/ Philafrenzy / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

  

Jeśli liczba zgonów z powodu koronawirusa w Wielkiej Brytanii będzie mniejsza niż 20 tys., można będzie uznać, że kraj dobrze poradził sobie z epidemią - powiedział Stephen Powis, dyrektor medyczny angielskiego oddziału NHS, czyli brytyjskiej służby zdrowia.

W sobotę po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia podało, że w ciągu minionej doby, od godz. 17 w czwartek do godz. 17 w piątek, w kraju zmarło 260 osób, wskutek czego łączna liczba zgonów wzrosła do 1019. To najgorszy jak dotąd dobowy bilans zgonów.

"Jeśli uda nam się utrzymać liczbę zgonów poniżej 20 tys., będzie to dobry wynik, choć każda śmierć jest tragedią" - powiedział Powis w czasie codziennej konferencji prasowej poświęconej walce z koronawirusem. Poddającego się kwarantannie premiera Borisa Johnsona zastąpił dziś minister ds. biznesu Alok Sharma.

Powis ostrzegł jednak przed przedwczesnym popadaniem w samozadowolenie i podkreślił, że będzie to możliwe tylko, jeśli wszyscy będą przestrzegać nałożonych przez rząd ograniczeń w kontaktach międzyludzkich i przemieszczaniu się.

"Jeśli uda nam się zmniejszyć tempo przenoszenia, to wirus zacznie się słabnąć. To prosta matematyka. Jeśli zastosujemy się do środków, zobaczymy spadek. Nigdy nie dość przypominania wszystkim, którzy dziś nas oglądają, że możecie uratować życie innych. To naprawdę jest proste. Nauka, która za tym stoi, może być skomplikowana, ale rzeczywistość jest niewiarygodnie prosta. Unikaj kontaktu z innymi, jeśli możesz. Zostań w domu. Jeśli masz symptomy - izoluj się. To spowoduje mniej zgonów i mniejszą presję na NHS"

- podkreślał Powis.

Zapewnił także, że w Londynie - gdzie jest najwięcej zakażeń i zgonów - oddziały intensywnej terapii nie osiągnęły jeszcze maksymalnego obłożenia.

O liczbie 20 tys. zgonów wskutek epidemii po raz pierwszy wspomniał w połowie marca prof. Neil Ferguson, epidemiolog i profesor biologii matematycznej z Imperial College London. W przedstawionym modelu wskazywał, że jeśli Wielka Brytania utrzymałaby politykę mniejszych restrykcji, koronawirus spowoduje śmierć 260 tys. osób, a jeśli nie byłoby ich wcale - liczba zgonów sięgnie 510 tys. Dokument ten doprowadził do zmiany strategii rządu, który ostatecznie zdecydował się na zakazanie wszelkiego przemieszczania się i kontaktów, o ile nie jest to absolutnie niezbędne. Ferguson powiedział wówczas, że uznałby to za sukces, gdyby nowa strategia doprowadziła do utrzymania liczby zgonów poniżej 20 tys.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts