Historia zostaje w szkołach

  

Głodówki, protesty, konsultacje społeczne i wreszcie sukces. Od 2013 r. nauczanie najnowszej historii Polski w szkołach ponadgimnazjalnych będzie obowiązkowe. Eksperci twierdzą jednak, że wciąż istnieje potrzeba radykalnych zmian, bo jak na razie wszystkie dostępne podręczniki do historii najnowszej są złe.

Realizowany w ramach przedmiotu historia i społeczeństwo wątek tematyczny „Ojczysty panteon i ojczyste spory” od 2013 r. stanie się obowiązkowy dla każdego ucznia.

Decyzję taką ogłosiła wczoraj podczas konferencji prasowej minister edukacji Krystyna Szumilas. Wprowadzenie w ramach przedmiotu historia i społeczeństwo obowiązkowej realizacji wątku ojczystego panteonu było jednym z postulatów zgłaszanych przez przeciwników reformy edukacji. W całej Polsce odbyły się głodówki protestacyjne przeciwko zmianom dotyczącym lekcji historii. Zwieńczeniem protestów było powołanie Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej i wypracowanie projektu kompromisu, który wczoraj został zaakceptowany przez MEN.

Szumilas zapowiedziała, że zmiany mają być obowiązkowo uwzględnione we wszystkich podręcznikach do nauczania przedmiotu historia i społeczeństwo.

Odpowiadając na pytania „Gazety Polskiej Codziennie”, minister edukacji zapewniła również, że zmiany nie pociągną za sobą dodatkowych kosztów ani konieczności zmian programowych. Zapytaliśmy, czy również nowe podręczniki, z których uczniowie mieliby się uczyć historii najnowszej, będą poddane konsultacjom. Minister Szumilas w odpowiedzi zapewniła, że żaden z nich nie jest jeszcze dopuszczony do użytku. – Zaproponowałam wszystkim środowiskom zainteresowanym nauczaniem historii przystąpienie do pisania programów nauczania oraz pisania i recenzowania podręczników do historii – dodała.

– Decyzja o tym, że nauka historii najnowszej będzie obowiązkowa, to krok w dobrym kierunku – uważa prof. Jan Żaryn, historyk, uczestnik negocjacji z ministerstwem. – To także ogromny sukces ludzi, którzy w obronie lekcji historii podjęli protest głodowy – dodaje. – Są podstawy programowe nowego przedmiotu. Niepokoją jednak podręczniki, o których wyborze decydują nauczyciele. W zasadzie wszystkie są złe. Obywatelska Komisja Edukacji Narodowej podejmie działania, mające na celu wyeliminowanie tych najgorszych. Nie obejdzie się jednak bez radykalnej zmiany systemu nauczania. Obowiązkowa nauka najnowszej historii to dopiero pierwszy krok – dodaje prof. Żaryn.

– Decyzję MEN traktujemy jako pozytywny sygnał. Świadczy ona o tym, że protesty obywatelskie mają sens – mówi „Codziennej” Adam Kalita, inicjator dwumiesięcznego cyklu protestów głodowych. – Będziemy jednak w dalszym ciągu przyglądali się poczynaniom ministerstwa – dodaje.

Znowelizowane rozporządzenie ma wejść w życie 1 września 2013 r., gdy do drugich klas szkół ponadgimnazjalnych trafią pierwsi uczniowie uczący się zgodnie z nową podstawą programową. Nauczanie przedmiotu historia i społeczeństwo zaczyna się właśnie w klasach drugich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

"Czas odłożyć na bok własny interes". Premier May zapowiada wypełnienie woli Brytyjczyków

Theresa May / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Brytyjska premier Theresa May zaapelowała do posłów wszystkich ugrupowań o "zjednoczenie się, postawienie interesu narodowego na pierwszym miejscu i zrealizowanie woli wyrażonej w referendum" o wyjściu kraju z Unii Europejskiej. Jak zaznaczyła, zdecydowana większość Brytyjczyków tego właśnie oczekuje.

Przemawiając przed słynnymi czarnymi drzwiami na Downing Street tuż po spotkaniu z przedstawicielami trzech opozycyjnych partii, szefowa rządu powiedziała, że "rozumie, że dla ludzi żyjących swoim życiem z dala od Westminsteru wydarzenia ostatnich 24 godzin mogą być niepokojące".

Jak oceniła, "zdecydowana większość Brytyjczyków chce od nas doprowadzenia do brexitu i rozwiązania innych poważnych kwestii, które są dla nich ważne".

May podkreśliła jednak, że po porażce "wysoką różnicą głosów" w głosowaniu nad projektem umowy regulującej warunki opuszczenia UE konieczne jest wypracowanie nowej propozycji, która "zrealizuje wynik referendum i będzie miała poparcie parlamentu".

We wtorek Izba Gmin odrzuciła rządową propozycję rekordowo wysoką różnicą 230 głosów (432 przeciw przy jedynie 202 za). Tak wysokiej parlamentarnej porażki urzędującego brytyjskiego premiera nie było od ponad 100 lat.

Premier zaznaczyła jednak, że środowa porażka opozycji w głosowaniu nad udzieleniem jej rządowi wotum nieufności "daje nam wszystkim okazję, aby skupić się na znalezieniu drogi naprzód ws. brexitu". [polecam:https://niezalezna.pl/254787-izba-gmin-zdecydowala-o-przyszlosci-rzadu-theresy-may-roznica-glosow-naprawde-niewielka]

Rząd obronił się jedynie dzięki głosom wspierającej go północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP). Gdyby dziesięciu deputowanych DUP zagłosowało wraz z opozycją, to premier przegrałaby jednym głosem. Poparcie dla wotum nieufności wyraziło 306 posłów; przeciwko było 325 deputowanych (przewaga 19 głosów). [polecam:https://niezalezna.pl/254792-brexit-jednak-nie-w-tym-roku-media-eurokraci-maja-pewien-plan]

Wierzę, że moim obowiązkiem jest wykonanie instrukcji (przekazanej nam przez) Brytyjczyków, aby wyjść z Unii Europejskiej i taka jest moja intencja. Posłowie powiedzieli jasno czego nie chcą; teraz musimy razem pracować konstruktywnie, aby ustalić to, czego parlament chce 

- podkreśliła May, wzywając do "odłożenia na bok własnego interesu" politycznego.

Szefowa rządu podkreśliła, że do dalszych rozmów mających na celu wypracowanie konsensusu w tej sprawie zaprosiła deputowanych ze wszystkich ugrupowań parlamentarnych. Jak dodała, pierwsze z nich odbyło się jeszcze w środę wieczorem, a uczestniczyli w niej przedstawiciele pro-europejskich Liberalnych Demokratów, Szkockiej Partii Narodowej i walijskiego ugrupowania Plaid Cymru.

Na kolejne dni planowane są kolejne rozmowy z udziałem premier i wysokiej rangą członków rządu oraz posłów "reprezentujących możliwie najszerszą gamę poglądów".

W tym kontekście May bezpośrednio skrytykowała lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna, który odmówił uczestnictwa w ponadpartyjnych rozmowach i domagał się uprzedniego ustępstwa z jej strony przez wykluczenie możliwości bezumownego wyjścia z Unii Europejskiej. Jak podkreśliła, jest "zawiedziona" jego decyzją, ale jednocześnie zastrzegła w imieniu rządu, że "nasze drzwi pozostają otwarte".

Brytyjska premier przyznała, że wypracowanie kompromisu "nie będzie prostym zadaniem, ale posłowie wiedzą, że mają obowiązek działania w interesie narodowym: wypracowania konsensusu i zakończenia tego procesu".

Teraz - ponad dwa i pół roku później - nadeszła pora, abyśmy zjednoczyli się, postawili interes narodowy na pierwszym miejscu i zrealizowali wolę wyrażoną w referendum 

- zakończyła, przypominając, że w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2017 roku aż 80 proc. wyborców zagłosowało na ugrupowania, które miały zapisane w programie obietnice uszanowania wyniku plebiscytu.

W razie braku większości dla umowy proponowanej przez May lub jakiegokolwiek alternatywnego rozwiązania Wielka Brytania automatycznie opuści UE o północy z 29 na 30 marca bez umowy na mocy procedury wyjścia opisanej w art. 50 traktatów.

Taki scenariusz prawdopodobnie doprowadziłby do poważnych utrudnień w handlu międzynarodowym i problemów z zaopatrzeniem w żywność, leki oraz zaburzyłby europejski łańcuch dostaw, np. w branży motoryzacyjnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl