Fritz von Weizsaecker, syn byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera, został śmiertelnie dźgnięty nożem wczoraj podczas wykładu, który wygłaszał w szpitalu w Berlinie. Ciężko ranny został też policjant, który był jednym ze słuchaczy wykładu i próbował zatrzymać sprawcę. Publiczności udało się obezwładnić i przekazać zabójcę w ręce policji.

Dziennik „Tagesspiegel” ustalił, że Georg Sch. nie był notowany przez berlińską policję. Obecnie są sprawdzane bazy danych w pozostałych niemieckich krajach związkowych.

Morderca nie był też w ciągu ostatnich 30 lat pacjentem prywatnego szpitala Schlosspark-Klinik w Charlottenburgu w zachodniej części Berlina, gdzie Weizsaecker wygłaszał wykład oraz gdzie był ordynatorem oddziału chorób wewnętrznych.

Odtwarzając przebieg zdarzeń, policja ustaliła, że wczoraj około godziny 19:00 napastnik wszedł na salę, gdzie przemawiał Fritz von Weizsaecker, po czym podbiegł do niego i zadał mu ciosy nożem. Wydarzenie było dostępne dla szerokiej publiczności - można było na nie wejść po wcześniejszym zgłoszeniu. Mimo starań lekarzy syn byłego prezydenta zmarł w nocy z wtorku na środę.

Motyw zabójcy nie jest znany. Z informacji dziennika „Bild” wynika, że funkcjonariusze przeszukali już mieszkanie Georga Sch., nie znaleźli w nim jednak nic podejrzanego.

Prokuratura berlińska poinformowała, że zamierza wnioskować o umieszczenie napastnika w szpitalu psychiatrycznym z uwagi na "poważne zaburzenie psychiczne".

Fritz von Weizsaecker był jednym z czworga dzieci Richarda von Weizsaeckera, polityka CDU, który sprawował najwyższy urząd w państwie przez dwie kadencje w latach 1984-1994: najpierw w Zachodnich, a następnie w zjednoczonych Niemczech. Wcześniej był m.in. burmistrzem Berlina Zachodniego. Zmarł w 2015 roku.