Oczami scenarzystów-komunistów. Tak Hollywood przedstawiał Polskę w czasie wojny

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com / Skitterphoto

  

Podczas II wojny światowej Hollywood stworzył wizerunek Polski i Polaków sprzeczny z rzeczywistością - stwierdził wczoraj podczas konferencji w Krajowym Klubie Prasy w Waszyngtonie profesor University of Connecticut Mieczyslaw Biskupski.

W ocenie naukowca występującego na konferencji "Poland First To Fight" ma to duże znaczenie, gdyż na amerykańskie rozumienie świata "w znacznym stopniu wpływa Hollywood".

Jako jeden z przykładów swojej tezy Biskupski podał komedię "Być albo nie być" z 1942 roku, której akcja rozgrywa się w okupowanej Warszawie.

Czy film, którego akcja dzieje się w doznającym krzywd kraju, może być komedią?

- oburzał się.

Jak zaznaczył, w filmie tym polski ruch oporu przedstawiony jest jako "kreacja Anglików". Ani ten film, ani inne hollywoodzkie produkcje z czasów wojny nie informują o polskim rządzie na emigracji - dodał Biskupski.

"Za dużo bardziej niepokojący" profesor uznał jednak film "W naszych czasach" z 1944 roku, którego akcja toczy się pięć lat wcześniej. Zgodnie z nim, jak wskazał Biskupski, przed II wojną światową Polska "była rządzona przez beztroskich arystokratów, którzy przyjmowali wszystko z zadowoleniem", Warszawa z 1939 roku była proniemiecka, wysocy rangą członkowie polskiego rządu byli sojusznikami nazistów, a polska armia została pokonana w jeden dzień.

Biskupski mówił też o filmie "Żołnierze (The Story of G.I. Joe)", opowiadającym o bitwie pod Monte Cassino. Polacy w nim, jak kontynuował profesor, "są całkowicie pominięci, a zasługi przypisane są Amerykanom, którzy w rzeczywistości dwukrotnie zostali pod Monte Cassino pokonani przez Niemców". Jak zauważył Biskupski, wszyscy trzej scenarzyści filmu byli członkami partii komunistycznej.

Według profesora w 1939 roku wielu scenarzystów Hollywood było politycznie skrajnie na lewo i dlatego - jak to ujął - ciążyło ku Sowietom.

W przeciwieństwie do tego międzynarodowy wizerunek Polski był tradycyjny, religijny i antykomunistyczny

- uznał Biskupski.

Trzydniowa konferencja "First to Fight" organizowana jest w związku z przypadającą w tym roku 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. To oddolna polonijna inicjatywa obywatelska przygotowana przy współpracy z polskimi historykami. Odbywa się w położonym w pobliżu Białego Domu prestiżowym Krajowym Klubie Prasy (National Press Club).

Konferencję na żywo można oglądać na stronie internetowej https://video.ibm.com/channel/cUSKBMQRQCw. Pierwszy dzień tego wydarzenia śledziło w sieci ok. 3. tys. osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Seria pytań po niedzielnym wydarzeniu z Hołownią. Teatr tłumaczy, że było to… „spotkanie autorskie”

Szymon Hołownia / fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

W niedzielę w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku Szymon Hołownia ogłosił swój start w wyborach prezydenckich. Radni PiS skierowali jednak szereg pytań dotyczący organizacji niedzielnego spotkania w teatrze. Jak dziś dowiadujemy się, było to... spotkanie autorskie. - Było ono zamknięte i wymagało wcześniejszej rejestracji uczestników. Po części wstępnej pan Hołownia, z tego co wiem, podpisywał egzemplarze swojej książki - powiedziała PAP rzecznik Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku, Magdalena Hajdysz.

Hołownia ogłosił w niedzielę w Gdańsku, że zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Radni Prawa i Sprawiedliwości: Andrzej Skiba oraz Przemysław Majewski złożyli w gdańskim magistracie pismo, w którym poprosili o odpowiedź na pytania: kto był organizatorem wydarzenia w Teatrze Szekspirowskim, na jakich zasadach i za jaką kwotę Teatr Szekspirowski udostępnił przestrzeń organizatorowi wydarzenia oraz czy miasto Gdańsk je dofinansowywało.

Rzecznik prezydenta Gdańska Daniel Stenzel poinformował we wtorek, że miasto nie było w żadnym stopniu organizatorem wydarzenia "Dlaczego i i po co? - spotkanie autorskie" i nie przeznaczyło na ten cel żadnych pieniędzy, a wszystkie wydatki pokrył sztab kandydata.

- W przypadku zaangażowania podobnego do spotkania autorskiego pana Szymona Hołowni, to koszt od 15 do 20 tys. zł. netto, bez kosztów obsługi technicznej

 - mówił Stenzel.

[polecam:https://niezalezna.pl/301059-holownia-kandydatem-na-prezydenta-oglosil-chce-przyjaznego-rozdzialu-kosciola-od-panstwa]

W rozmowie z PAP rzeczniczka Teatru Szekspirowskiego Magdalena Hajdysz powiedziała, że Szymon Hołownia osobiście wynajął salę w gmachu teatru, aby zorganizować tam spotkanie autorskie z czytelnikami.

- Pan Szymon Hołownia wynajął odpłatnie przestrzeń Teatru, aby zorganizować spotkanie autorskie pod hasłem "Dlaczego i po co?". Było ono zamknięte i wymagało wcześniejszej rejestracji uczestników. Po części wstępnej pan Hołownia, z tego co wiem, podpisywał egzemplarze swojej książki. Jeśli chodzi o koszty, zostały one objęte w umowie klauzulą poufności, także nie mogę udzielić na ten temat żadnych informacji

 - mówiła Hajdysz.

Zastrzegła, że Teatr Szekspirowski nie był organizatorem wydarzenia "Dlaczego i po co?", na którym Hołownia ogłosił swój start w wyborach prezydenckich.

Nie jesteśmy tutaj żadną stroną, jesteśmy jedynie przestrzenią wynajętą na spotkanie. Podpisując umowę nie wnikaliśmy w szczegóły programu wydarzenia, tego co będzie się na nim odbywało

- powiedziała Hajdysz.

Współpracownica Szymona Hołowni Anna Mazurek potwierdziła w rozmowie z PAP, że były prezenter telewizyjny wynajął salę, aby zorganizować tam spotkanie autorskie.

- Sala główna Teatru została wynajęta na podstawie umowy najmu zawartej pomiędzy Gdańskim Teatrem Szekspirowskim w Gdańsku, a przedsiębiorcą – Szymonem

 - mówiła. Dodała, że wszelkie koszty związane z organizacją wydarzenia poniósł Hołownia korzystając z własnych środków finansowych.

Podczas niedzielnego wystąpienia Szymon Hołownia zapewniał, że nie stoją za nim pieniądze wielkiego biznesu ani struktur kościelnych i etap przed kampanią finansuje z własnych środków.

[polecam:https://niezalezna.pl/301069-holownia-bez-szans-politycy-mowia-jednym-glosem-kluczowy-moze-byc-brak-zaplecza]

- Nie ma Dominiki Kulczyk, Jerzego Staraka, Leszka Czarneckiego. Nie ma jezuitów. Nie potrzebuję ich, bo mam was - powiedział.

Były prezenter poinformował, że jego kampania na dobre rozpocznie się na początku 2020 roku i będzie finansowana społecznościowo. - Na kampanię mogą iść datki osób fizycznych i na to liczę - dodał. Zawrócił uwagę, że zawsze udawało mu się pozyskiwać ze zbiórek pieniądze na działalność jego dwóch fundacji. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl