Pierwsza debata Johnson-Corbyn za nami. Bez większych zaskoczeń

/ Corbyn: By Rwendland - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=52767664; Johnson:By johnhemming - Flickr, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1612669

  

Brytyjski premier Boris Johnson i lider opozycji laburzystowskiej Jeremy Corbyn próbowali we wtorek wieczorem przekonać do siebie wyborców podczas pierwszej debaty telewizyjnej przed wyborami. Obaj uniknęli błędów, ale głównie powtarzali dobrze już znane argumenty i twierdzenia.

Pierwsza przedwyborcza debata, która odbyła się w prywatnej telewizji ITV, miała formułę odpowiedzi na pytania zadawane przez publiczność zgromadzoną w studiu. Pytania dotyczyły brexitu, przyszłości Zjednoczonego Królestwa, publicznego systemu opieki zdrowotnej NHS, zapowiadanych przez obu polityków wydatków budżetowych, ale także prawdy i uczciwości w polityce.

Podczas godzinnej debaty żaden z polityków nie powiedział niczego, czego by nie mówił już wcześniej. Johnson niemal przy każdym pytaniu wracał do tego, że dzięki wynegocjowanej przez jego rząd umowie można będzie zakończyć sprawę brexitu, a w konsekwencji zająć się sprawami, które są ważne dla ludzi.

Corbyn ponownie twierdził, że rząd gotowy jest sprywatyzować NHS oraz mówił o powiększającej się biedzie i przepaści między bogatymi a ubogimi. Obaj wręcz używali tych samych zwrotów i zdań, które wypowiadają od tygodni. Nie złożyli też żadnej obietnicy, o której nie mówiliby wcześniej.

Wprawdzie wracanie przez Johnsona do tego samego wątku oraz notoryczne przedłużanie wyznaczonego czasu odpowiedzi było trochę irytujące - także dla prowadzącej debatę, która kilkakrotnie go upominała - wydaje się, że szef rządu wypadł nieco lepiej od lidera opozycji. Celem Johnsona było pokazanie, iż Corbyn nie wie, czy chce wyjścia z Unii Europejskiej, czy pozostania w niej i to mu się udało.

Corbyn, kilkakrotnie zapytany, czy jeśli zgodnie z obietnicą wynegocjuje w ciągu trzech miesięcy nową umowę z UE i podda ją pod referendum, będzie głosował za nią, czy przeciw niej, nie odpowiedział w jasny sposób.

Poza tym szef rządu wygrywał mową ciała - był bardziej dynamiczny, mówił w sposób bardziej przekonujący. Corbyn w zasadzie wypadł lepiej tylko w jednej części debaty, ale za to ważnej dla wyborców - dotyczącej NHS. Przywołał wątek osobisty - swojej znajomej, która dzień wcześniej zmarła na raka piersi, czekając przez osiem godzin na przyjęcie w szpitalu, czego zapowiedź Johnsona dalszego zwiększenia wydatków na NHS nie mogła zniwelować.

Pomimo że Johnson wypadł nieco lepiej, trudno się spodziewać, by ta debata kogokolwiek przekonała, nie mówiąc już o tym, by miała stać się kluczowym momentem w kampanii. Żaden z polityków nie popełnił jakiegoś błędu, który mógłby kosztować utratę głosów, ale też żaden nie powiedział czegoś, czym mógłby przyciągnąć wyborców konkurenta. Co oczywiście nie przeszkodziło sztabom obu uczestników ogłosić, że to ich kandydat wygrał debatę.

Kolejna debata - tym razem organizowana przez publiczną stację BBC - odbędzie się już w najbliższy piątek. Będzie miała podobną formułę, ale szerszy skład, bo oprócz liderów Partii Konserwatywnej i Partii Pracy wezmą w niej udział także szefowa Liberalnych Demokratów Jo Swinson i szefowa Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Agenci, funkcjonariusze, współpracownicy. Kto zasiadał w Trybunale Konstytucyjnym?

Sebastian Kaleta / screen z TV Republika

  

"Od czterech lat jesteśmy świadkami ataków na Trybunał Konstytucyjny. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zasiadają w nim sędziowie wybrani przez Zjednoczona Prawicę a Trybunał jest najważniejsza instytucją prawną, której wyroki są ważniejsze niż orzeczenia unijne" - dowiadujemy się z dzisiejszego odcinka programu redaktor Doroty Kani w Telewizji Republika "Koniec systemu".

W dniu wczorajszym zakończyła się nasza kadencja w Trybunale Konstytucyjnym. Przez dziewięć lat służby staraliśmy się stać na straży konstytucji i kontynuować dzieło naszych poprzedników. Zaczynaliśmy pełnić obowiązki w TK, którego działalność cieszyła się powszechnych uznaniem. Wyroki TK wyznaczały standardy konstytucyjne dla wszystkich organów państwa. Niestety, koniec naszej kadencji przypada na czas, w którym ponad trzydziestoletni dorobek TK w dużej mierze został zakwestionowany i zaprzepaszczony

- napisali 4 grudnia byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Piotr Tuleja i Marek Zubik.

Warto przypomnieć, że sędzia Marek Zubik ostatni raz w składzie orzekającym zasiadał … trzy lata temu. Nie przeszkodziło mu to jednak w pobieraniu pensji – według naszych ustaleń było to blisko 800 tysięcy złotych. 

Ten „ponad trzydziestoletni dorobek”, o który piszą byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przypada także okres zasiadania w TK różnej maści tajnych współpracowników, funkcjonariuszy bezpieki i najbliższych współpracowników Wojciecha Jaruzelskiego.

Trybunał Konstytucyjny został utworzony w stanie wojennym przez Jaruzelskiego w 1982 a swoją działalność rozpoczął w 1986. Pierwszym prezesem TK został prof. Alfons Klafkowski, promotor Jana Kulczyka. Według akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej prof. Klafkowski został zarejestrowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego jako tajny współpracownik „Alfa” a następnie przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa. Jego zastępcą, wiceprezesem TK ( do 1993 r.) był funkcjonariusz najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego a następnie Służby Bezpieczeństwa, prof. Leonard Lukaszuk.

Także sędziowie TK – także w latach III RP - wywodzili się z najbliższego otoczenia Jaruzelskiego. Przykładem może być Henryk Groszyk, członek Patriotycznego Ruch Odrodzenia Narodowego - fasadowej organizacji politycznej utworzonej w stanie wojennym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 19 czerwca 1992 r., dwa tygodnie po obaleniu rządu Jana Olszewskiego Henryk Groszyk był w składzie sędziowskim Trybunału, który orzekł, że wykonana przez ministra spraw wewnętrznych ( chodziło o Antoniego Macierewicza) uchwała lustracyjna jest niezgodna z Konstytucją. Wiceprezesem TK był w tym czasie wspomniany płk Leonard Łukaszuk. Żona Henryka Groszyka, prokurator Stefania Słubicka – Groszyk z lubelskiej prokuratury, podjęła decyzję o obcięciu głowy Józefa Franczaka ps. Laluś – zastrzelonego w 1963 r. przez SB  Żołnierza Niezłomnego.

W czasie kadencji prof. Andrzeja Rzeplińskiego, poprzedniego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, projekty orzeczeń były pisane przez osoby nie będące pracownikami TK – a ich wynagrodzenie wynosiło od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.  Według naszych informacji poza siedzibę Trybunału były także wynoszone dokumenty m.in. akta spraw.

Po wyborze Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza na sędziów TK, w lewicowych i liberalnych mediach rozpętała się burza; głos zabrali także politycy opozycji. Dominująca była narracja, że są to „polityczni kandydaci” i że to ich już na stracie dyskwalifikuje. 

Były już prezes TK – prof. Andrzej Rzepliński od lat jest nieformalnie związany z PO – ostatnio portal niezalezna.pl przypomniał nagranie, na którym widać Rzeplińskiego oraz innych sędziów w towarzystwie polityków opozycji – wychodzili oni z budynku, w którym mieściły się biura Platformy Obywatelskiej, mocno wpłynęło na postrzeganie niezależności środowiska sędziowskiego.

 

W dalszej części programu „Koniec systemu” na antenie Telewizji Republika o wyrokach sądowych i sędziach Dorota Kania rozmawiała z Sebastianem Kaletą, posłem Prawa i Sprawiedliwości.

Listopadowy wyrok unijnego trybunału zapadł w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.

Niepokojące są sygnały ze strony elit środowiska sędziowskiego zgromadzonych wokół SN w starym rozdaniu KRS, ponieważ orzecznictwo TK co do tego, które prawo w Polsce jest nadrzędne jest jasne i od wielu lat prezentowane w kolejnych wyrokach w różnych składach poczynając od wyroku, w którym TK badał Traktat Akcesyjny. Orzeczono wówczas, że w Polsce nadrzędnym prawem nad każdym innym jest polska Konstytucja

– wyjaśnił na początku Kaleta.

Polityk zaznaczył, że mamy ciągłą linię orzeczniczą i raptem pojawia się spór o polskie sądownictwo. – Okazuje się, że z tego powodu, że część sędziów i polityków opozycji próbuje teraz wyprowadzić sądownictwo funkcjonujące przed wyborami demokratycznymi, które dały nam mandat potrzebny do wprowadzenia tej reformy sprawiedliwości. (…) Co niepokojące – słyszałem np. dwa dni temu, że sędzia Laskowski SN z pełną powagi miną powiedział, że TK nie może badać traktatów. Badał traktaty! Każdy sąd konstytucyjnym w państwie członkowskim to robi, a tutaj nie wolno tego robić, bo nie podoba się skład trybunału i wyniki demokratycznych wyborów

– mówi wiceminister sprawiedliwości. 

Na horyzoncie jawi się koniec kadencji pan Gersdorf. Jednocześnie w samym SN widzimy kwestionowanie statusu sędziów nowo powołanych do SN. Jestem przekonany, że władza ustawodawcza będzie przygotowana na wszelkie kryzysy w tej sprawie

– powiedział Kaleta. 

W dalszej części rozmowy polityk zwrócił uwagę na to, że w Niemczech to właśnie politycy powołują sędziów do SN.

Czy w Niemczech którykolwiek sędzia wyszedł z wyrokiem TSUE i powiedział „no w takim razie nie uznaję SN federalnego”? Jednak tylko w Polsce się to stosuje. Podam jeszcze jeden istotny szczegół, który umyka w tej dyskusji: była już taka awantura, że polskie sądownictwo nie będzie szanowane w Europie z uwagi na europejski nakaz aresztowania. Był nawet wyrok TSUE i co się stało? W sprawie, w której wyrok TSUE wydał - ostatecznie osoba, wobec której wydano europejski nakaz aresztowania trafiła do Polski, stwierdzono, że nie ma zagrożeń dla niezawisłości sędziowskiej. W ubiegłym roku ponad tysiąca osób wykonano do Polski europejski nakaz aresztowania. W kilkunastu sprawach sądy zdecydowały się zbadać czy polski sąd gwarantuje sprawiedliwy proces i we wszystkich tych sprawach stwierdził jasno, że zagrożeń nie ma

– zaznaczył.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, TV Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl