Organizatorami marszu, który odbył się 11 listopada 2018 r. we Wrocławiu byli m.in. Piotr Rybak i były ksiądz Jacek Międlar. Gdy ubiegłoroczny marsz doszedł do ulicy Świdnickiej, prowadzącej do Rynku, odpalono race i doszło do przepychanek z uczestnikami kontrmanifestacji. Rzucane były m.in. butelki.

Marsz został rozwiązany przez wrocławskich urzędników na samym jego końcu - podczas przemówień m.in. Międlara i Rybaka na wrocławskim Rynku.

Zażalenie na decyzję o rozwiązaniu marszu złożył do sądu Rybak. Pod koniec października Sąd Okręgowy we Wrocławiu uchylił postanowienie magistratu, uznając, że nie zostały zachowane podstawy prawne.

Miasto odwołało się do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Rzeczniczka Sądu Apelacyjnego, sędzia Małgorzata Lamparska powiedziała, że sąd uchylił postanowienie z pierwszej instancji.

"Sąd apelacyjny uznał, że rozwiązanie marszu było zgodne z prawem; inaczej niż sąd pierwszej instancji ocenił też przebieg tego zgromadzenia"

- powiedziała sędzia.

Według sądu apelacyjnego zachowanie uczestników marszu zagrażało zdrowiu i życiu osób uczestniczących w kontrmanifestacji. Sędzia powiedział, że inną z przesłanek do rozwiązania marszu było użycie przez uczestników tego zgromadzenia materiałów pirotechnicznych.

Poniedziałkowe postanowienie sądu jest prawomocne.