Prokuratura zarzuciła Maciejowi Z. łącznie sześć przestępstw. Najpoważniejsze z nich to zabójstwo 66-letniej radomianki, matki jego koleżanki. Według śledczych, mężczyzna udusił kobietę, zasłaniając jej usta apaszką. Następnie dla zatarcia śladów zbrodni, sprawca podłożył ogień w mieszkaniu kobiety.

Do zbrodni doszło w grudniu 2017 r. Zwłoki 66-latki odkryli strażacy wezwani do pożaru mieszkania przy ul. Kolberga w Radomiu. Wydobywał się z niego dym, nie było otwartego ognia. Tliły się różne materiały, w tym pościel na łóżku, gdzie leżały zwłoki kobiety.

Znaleziono też martwego psa. Dlatego prokuratura postawiła mężczyźnie również zarzut uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem przez pozostawienie go w zamkniętym mieszkaniu po uprzednim wywołaniu pożaru.

Kolejny zarzut dotyczył uszkodzenia i zniszczenia mieszkania wskutek pożaru. Straty oszacowano na nie mniej niż 10,4 tys. zł. Maciej Z. przywłaszczył też dokumenty tożsamości i kartę bankomatową i klucze do jej mieszkania swojej ofiary, które odnaleziono potem w należącym do niego samochodzie.

Według śledczych, Maciej Z. we wrześniu 2017 r. oszukał też małżeństwo z Radomia. Obiecał im wykonanie remontu, pobrał zaliczkę na zakup materiałów budowlanych w wysokości 1500 zł, ale prac nie wykonał i pieniędzy nie zwrócił. Kolejny zarzut prokuratury dotyczył pobicia ojca.

Sąd podkreślił, że w sprawie o zabójstwo 66-latki nie istnieje bezpośredni dowód winy oskarżonego, nie było bowiem żadnego świadka tragicznych zdarzeń. Sąd podkreślił jednak, że w czasie procesu przedstawiono szereg dowodów pośrednich stanowiących wynik procesowej i kryminalistycznej analizy śladów pozostawionych przez sprawcę na miejscu zbrodni.

O obecności 32-latka w domu zamordowanej świadczy m.in. zapis monitoringu. Odciski palców Macieja Z. znaleziono także w jej domu, na jednym z kubków. Pochodzące od niego ślady biologiczne obecne były też m.in. ma materiałowej opasce, której użyto do skrępowania rąk ofiary.

Sąd nie dopatrzył się wobec oskarżonego żadnych okoliczności łagodzących. Według niego 32-latek bez żadnego powodu pozbawił życia matkę swojej koleżanki, osobę starszą, schorowaną. Kobieta nie spodziewając się tego, co ją czeka, wpuściła go do swojego domu.

Mężczyzna był wcześniej karany m.in. za oszustwa finansowe i fałszowanie dokumentów w celu uzyskania kredytu. Dlatego też sąd przyjął, że oskarżony działał w warunkach recydywy.

W przekonaniu sądu oskarżony wymaga bezwzględnej długoterminowej izolacji w więzieniu. "Żadna łagodniejsza od orzeczonej kara nie spełniłaby swoich celów w zakresie prewencji ogólnej i indywidualnej" – zaznaczył sąd w uzasadnieniu wyroku