Papież Franciszek wyrusza do Azji. W planach pielgrzymki - Bangkok, Tokio i Hiroszima

/ pixabay.com/gunthersimmermacher

  

Papież Franciszek wyrusza we wtorek wieczorem w jedną z najdalszych podróży swego pontyfikatu: do Tajlandii i Japonii. W ciągu tygodniowej wizyty w Azji odwiedzi Bangkok, Tokio, Hiroszimę i Nagasaki.

Wizyta w obu krajach, w których w pierwszej połowie lat 80. był święty Jan Paweł II, będzie miała wielowątkowy charakter. Głowa Kościoła katolickiego odwiedzi państwa, w których chrześcijanie stanowią około 1 proc. ludności.

W Tajlandii, która będzie pierwszym etapem podróży Franciszka, 93 procent mieszkańców to buddyści, w Japonii stanowią zaś oni ponad dwie trzecie (69 proc.) ludności.

Motto podróży apostolskiej do Tajlandii - „Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze” - związane jest z 350-leciem powstania tam wikariatu apostolskiego i przybycia pierwszych katolickich misjonarzy do ówczesnego Syjamu. Logo wizyty przedstawia Franciszka w geście błogosławieństwa oraz łódź jako symbol ewangelizacji.

Hasłem pielgrzymki do Japonii są słowa „Chronić każde życie”. Logo to trzy płomyki: czerwony nawiązuje do krwi przelanej przez tamtejszych męczenników przed wiekami, niebieski symbolizuje Maryję, a zielony to obraz natury i misji głoszenia Ewangelii nadziei.

Wielkie zainteresowanie towarzyszy wizycie Franciszka w Japonii. Papież, który odwiedzi Hiroszimę i Nagasaki, zniszczone w wyniku zrzucenia bomb atomowych przez USA w 1945 roku, ma wystosować apel do całego świata o całkowitą likwidację arsenałów broni jądrowej.

Obserwatorzy podkreślają, że wołanie, jakie popłynie z Nagasaki 24 listopada, będzie apelem o niesłychanej mocy i zarazem kontynuacją przemówienia, jakie przy Pomniku Pokoju w Hiroszimie wygłosił 25 lutego 1981 roku Jan Paweł II. Mówił wtedy między innymi: „Hiroszima i Nagasaki to jedyne miasta na świecie, które spotkało to nieszczęście, że stały się symbolem tego, do czego zdolny jest człowiek w dziedzinie totalnego zniszczenia”.

Dużym wyzwaniem dla papieża będzie też to, czy i w jaki sposób nawiąże w swych wystąpieniach do okoliczności z lat II wojny światowej, które doprowadziły do tego, że zdziesiątkowane przez Japończyków siły Stanów Zjednoczonych zrzuciły na dwa miasta bomby atomowe, w wyniku czego zginęły dziesiątki tysięcy ludzi.

Dla Franciszka podróż do Japonii będzie także spotkaniem z historią i kulturą tego kraju, którym jest zafascynowany, a także spełnieniem po latach marzenia z młodości. Jak wyznał w jednym w wywiadów, jako młody ksiądz marzył, by pojechać do Japonii na misję. Potem Kraj Kwitnącej Wiśni odwiedził w 1987 roku. 32 lata później uda się tam jako papież.

Już w pierwszych dniach swego pontyfikatu, w kwietniu 2013 roku, w homilii w czasie mszy w Watykanie Franciszek mówił z podziwem o świadectwie Kościoła w Japonii, który przetrwał mimo krwawych prześladowań w XVI i XVII wieku. Wyznał, że najbardziej porusza go siła świeckich, którzy przekazywali wiarę kolejnym pokoleniom, pomagając tym samym Kościołowi przejść przez okres ciężkiej próby. Jak mówił wtedy papież, kiedy misjonarze mogli powrócić do Japonii, znaleźli dobrze funkcjonujące wspólnoty katolickie: „Wszyscy byli ochrzczeni, wszyscy po katechezach, wszyscy ze ślubami kościelnymi” - zauważył.

Podczas japońskiego etapu podróży nie zabraknie także polskiego wątku, bo Nagasaki związane jest z pamięcią o świętym Maksymilianie Kolbe, który w latach 30. zeszłego wieku przebywał tam na misji. Z jego inicjatywy w tym mieście założono franciszkański klasztor - Ogród Niepokalanej, czyli po japońsku Mugenzai no Sono. Budynek klasztorny dzięki swej lokalizacji na zboczu góry przetrwał wybuch bomby atomowej, zrzuconej na miasto 9 sierpnia 1945 roku.

Papieżowi w podróży do Azji towarzyszyć będzie kilkudziesięciu wysłanników światowych mediów.

Franciszek uda się do Tajlandii samolotem włoskich linii Alitalia wieczorem we wtorek 19 listopada. Po całonocnym, 12-godzinnym locie, w trakcie którego przywita się z dziennikarzami, papież przybędzie do Bangkoku w południe miejscowego czasu w środę. Na ten dzień, przeznaczony na odpoczynek po podróży, nie zapowiedziano żadnych wydarzeń z jego udziałem.

Nuncjusz apostolski w Bangkoku arcybiskup Paul Tschang In-Nam powiedział, że Franciszek oczekiwany jest nie tylko jako zwierzchnik Kościoła katolickiego, ale także jako duchowy przywódca ludzkości.

W czwartek na dziedzińcu siedziby rządu odbędzie się oficjalna ceremonia powitania papieża, po której przyjmie go premier Prayuth Chan-ocha. Następnie Franciszek wygłosi przemówienie powitalne do przedstawicieli władz kraju i społeczeństwa. Złoży także wizytę u najwyższego patriarchy buddyjskiego w świątyni Wat Ratchabophit Sathit Maha Simaram oraz odwiedzi stołeczny szpital, gdzie spotka się z chorymi i niepełnosprawnymi.

W programie tego dnia jest ponadto papieska wizyta u króla Tajlandii Maha Vajiralongkorna (Ramy X) w Pałacu Królewskim w Amphorn. Wieczorem na stadionie narodowym papież odprawi mszę.

W piątek Franciszek spotka się z duchowieństwem w parafii pod wezwaniem świętego Piotra w Bangkoku, a po południu z przywódcami wyznań chrześcijańskich i innych religii na Uniwersytecie Chulalongkorna. Później w stołecznej katedrze odprawi mszę dla młodzieży.

Oczekuje się, że w swych wystąpieniach papież odniesie się między innymi do problemów społecznych, czyli ubóstwa, prostytucji, handlu dziećmi i kobietami. Kościół katolicki jest bardzo aktywny w niesieniu pomocy najbiedniejszym warstwom społeczeństwa w Tajlandii.

Tłumaczką papieża będzie tam jego argentyńska kuzynka, 77-letnia zakonnica Ana Rosa Sivori, która od ponad 50 lat przebywa w Tajlandii jako misjonarka. Należy do Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych i jest wicedyrektorką szkoły katolickiej na północnym wschodzie kraju. Papież i Ana Rosa Sivori utrzymują ze sobą regularne kontakty. Zakonnica była na inauguracji pontyfikatu Franciszka w 2013 roku.

W sobotę papież zakończy wizytę w Bangkoku i odleci do Tokio, dokąd przybędzie po południu miejscowego czasu. Wśród ludności liczącej 127 milionów Japonii jest 540 tysięcy katolików. Papież przybędzie w przypadającą w tym roku 470. rocznicę przyjazdu świętego Franciszka Ksawerego, Apostoła Japonii.

Najważniejszym dniem wizyty w Japonii będzie niedziela. Rano Franciszek poleci do Nagasaki, gdzie z Parku Pokoju w hipocentrum wybuchu bomby atomowej wystosuje orędzie na temat broni nuklearnej.

Następnie papież odda hołd świętym męczennikom na wzgórzu Nishizaka. To tam w 1597 roku ukrzyżowano 26 chrześcijan - jezuitów, franciszkanów i świeckich, w tym troje dzieci. Zostali oni kanonizowani w 1862 roku. Ich męczeństwo rozpoczęło falę prześladowań religijnych, które w ciągu dwóch wieków spowodowały dziesiątki tysięcy ofiar wśród chrześcijan. Na Wzgórzu Męczenników był także św. Jan Paweł II.

Po południu Franciszek odprawi mszę na miejscowym stadionie baseballowym, po której odleci do Hiroszimy. Tam weźmie udział w spotkaniu na rzecz pokoju i wygłosi przesłanie przy Pomniku Pokoju, gdzie 38 lat temu polski papież wygłosił pamiętne przemówienie, w którym apelował do całego świata: "Przyrzeczmy naszym braciom, ludziom, że będziemy niestrudzenie pracować nad rozbrojeniem i zakazem wszystkich broni nuklearnych".

W poniedziałek 25 listopada w Tokio papież spotka się z ofiarami potrójnej katastrofy w 2011 roku: trzęsienia ziemi, tsunami i poważnej awarii w elektrowni atomowej Fukushima.

Również rano Franciszek złoży prywatną wizytę cesarzowi Naruhito w Pałacu Cesarskim. 126. cesarz Japonii wstąpił na tron 22 października br.

Po tej wizycie papież spotka się z młodzieżą w tokijskiej katedrze Najświętszej Maryi Panny. Po południu odprawi mszę na stadionie, liczącym 45 tysięcy miejsc.

Kolejny punkt to spotkanie Franciszka z premierem Shinzo Abem w jego siedzibie, Kantei, a następnie przemówienie do przedstawicieli władz państwa.

W ostatnim dniu pobytu, we wtorek, Franciszek wygłosi przemówienie na Uniwersytecie Sophia, założonym przez jezuitów w 1913 roku.

Następnie papież wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Winni za stan wojenny nie zostali rozliczeni! „Jest to grzech zaniechania”

Sebastian Reńca / Archiwum Sebastiana Reńcy 

  

16 grudnia 1981 r. w kierunku strajkujących padły strzały. Byli zabici i ranni. Winni nie ponieśli kary do dziś. Rozmowa z Sebastianem Reńcą, pisarzem z Katowic, współautorem (wraz z Robertem Ciupą) pierwszej w Polsce książki, w której zostały zebrane wspomnienia dot. strajku i pacyfikacji kopalni „Wujek” - „Wujek '81. Relacje”

Co znalazło się w publikacji? 

Wśród ponad czterdziestu relacji wydrukowanych tu - są przede wszystkim przesłuchania górników przed Sejmową Komisją Nadzwyczajną do Zbadania Działalności MSW, które miały miejsce na początku lat 90.  

Która z opowieści bohaterów strajku zrobiła na was największe wrażenie i dlaczego?

Nie odważę się powiedzieć, że konkretna relacja wywarła na mnie lub na koledze jakieś szczególne wrażenie. Jednakże oboje podkreślamy, że ze wszystkich wspomnień przebija atmosfera wojny. Określenie „stan wojenny”, to nie były tylko puste słowa. Ludzie zgromadzeni przed kopalnią krzyczeli do atakujących ich zomowców: „Gestapo, Gestapo”, a potem padły strzały. Wśród strajkujących byli zabici i ranni. Kopalniany plac stał się swego rodzaju frontem, polem walki, choć górnicy bezpośrednio nie atakowali agresorów. Owszem, odpierali ich, choćby rzucając w zomowców kamieniami czy cegłami, ale gdy pluton specjalny zaczął strzelać, żaden z trafionych górników nie zagrażał wprost funkcjonariuszom.

Czy twoim zdaniem winni największej tragedii stanu wojennego zostali ukarani?

Oczywiście, że nie! I jest to grzech zaniechania, na który w ogóle składa się brak rozliczenia z komunizmem. Tamten system i ludzie, którzy mu służyli, nie doczekali się osądzenia. Najważniejsi z nich, Jaruzelski i Kiszczak nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za strzały w kopalni „Wujek”. Na więzienie zostali skazani jedynie funkcjonariusze plutonu specjalnego ZOMO, choć nie wszyscy. Właśnie przed katowickim sądem toczy się rozprawa przeciwko jednemu z nich – Romanowi S., który na początku lat 90. wyjechał do Niemiec, tam zrzekł się polskiego obywatelstwa, zaczął posługiwać się nazwiskiem żony. Europejski Nakaz Aresztowania umożliwił jego zatrzymanie w maju tego roku w Chorwacji. Wyrok w jego sprawie zostanie ogłoszony 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. 

Ile jeszcze pozostało w tej sprawie do powiedzenia? 

Roman S. z plutonu specjalnego ZOMO miał szansę i wciąż ją ma, by powiedzieć więcej, złamać swego rodzaju „omertę”, zmowę milczenia i kłamstwa, która narosły wokół „Wujka” podczas wieloletniego procesu. Do tej pory powiedział dwie ciekawe rzeczy… Dotychczas wszyscy zomowcy z plutonu specjalnego mówili, że do akcji w kopalni „Wujek” wyjeżdżali w trybie alarmowym i każdy z nich pobierał jakąkolwiek broń. Roman S. powiedział, że na akcję zabrał przypisany mu pistolet. Druga ciekawa sprawa, o której mówił S., dotyczyła wojskowej prokuratury, gdzie miał on usłyszeć, że on i koledzy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za strzały w kopalni „Wujek”. Co jeszcze warto sprawdzić? Myślę, że rację ma prof. Sławomir Cenckiewicz, który uważa, że należy przebadać wojskowe archiwa pod kątem strajku, pacyfikacji katowickiej kopalni i tego, co działo się później wokół tragedii. 

Czy w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności, z którym ty i Robert Ciupa jesteście związani, planujecie kolejną książkę na ten temat? 

Na temat strajku i pacyfikacji powstały przede wszystkim książki reporterskie. Myślę, że temat największej tragedii stanu wojennego zasługuje na porządne opracowanie naukowe. I takie na pewno zostanie wydane w przyszłości przez Śląskie Centrum Wolności i Solidarności. 

Jesteś autorem m.in. powieści „Z cienia” o żołnierzach wyklętych, „Niewidzialni" czy zbioru opowiadań „Spowiedź Parfena”… Jedno z opowiadań, o Iwanie Kriwoziercewie, według Józefa Mackiewicza, (był to najważniejszy świadek zbrodni katyńskiej), zostało wyemitowane w Teatrze Polskiego Radia. Nad czym pracujesz obecnie?

Nad kolejną powieścią…

Książka „Wujek ’81. Relacje” do pobrania (bezpłatnie)!

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl