„Odpowiedzialny polityk musi mieć odwagę mówić prawdę, a przede wszystkim ponosić odpowiedzialność nie tylko za tu i teraz, lecz także przyszłą kadencje własnego narodu" – mówi Zdrojewski w wywiadzie.

Na uwagę, że podwyższenie wieku emerytalnego było decyzją, przez którą PO przegrała wybory, Zdrojewski odpowiedział: "nie sądzę".

"Nie wierzę w to. Owszem, to nie była popularna decyzja. Faktem jest, że źle uzasadniona. Praktycznie bez przekonujących argumentów" – ocenił.

"Nie mniej jednak była to reforma polegająca na niezwykle łagodnym, stopniowym wyprowadzaniu nas z nieuchronnego kryzysu świadczeń emerytalnych. Tylko obecnej koniunkturze gospodarczej PiS zawdzięcza dziś brak natychmiastowych skutków swoich nieodpowiedzialnych decyzji" – mówił.

O słowa senatora PO pytany był przez Katarzynę Gójską Michał Dworczyk.

– Ja doceniam pewną szczerość, która przebija się z tych słów. Jak rozumiem, dziś jak nie ma tej presji wyborów, to politycy Platformy Obywatelskiej pozwalają sobie na szczerość, tak jak pan senator Zdrojewski. Natomiast smutna konstatacja jest taka, że jest to kolejny raz, kiedy politycy Platformy dają dowód wyjątkowego cynizmu. W kampanii wyborczej mówili zupełnie co innego, przekonywali, że nie będzie powrotu do podwyższonego przez nich wieku emerytalnego, mówili, że to był błąd, pojawiały się przeprosiny

– przypomniał Dworczyk.

Zdrojewski w rozmowie z „Wprost” zaznaczył, że gdyby było to dobrze uzasadnione, to Polacy by to przyjęli.

– Dziś okazuje się, że jest zupełnie inaczej, że tak naprawdę planowany był taki ruch, który miał na celu podniesienie wieku emerytalnego. To poddaje w ogóle pod wątpliwość wiarygodność Platformy Obywatelskiej i jest kolejnym dowodem na to, że aby wygrać wybory te czy inne, politycy Platformy Obywatelskiej są w stanie powiedzieć wszystko, a potem i tak będziemy robić co uważamy za stosowne. W moim przekonaniu to jest taki przejaw lekceważenia wyborców i traktowania ich niezwykle instrumentalnego i cynicznego

– dodał.