To jest dobra współpraca. Zaowocowała w kampanii wynikiem blisko dwóch milionów trzystu tysięcy głosów, które uzyskaliśmy. Ta współpraca była dobra również dlatego, że była w niej również partia Razem. Zawiązaliśmy wspólny klub parlamentarny, choć wcześniej wmawiano nam, że nie damy rady

- wskazał, pytany o to, czy Wiosna i Sojusz Lewicy Demokratycznej okażą się być „politycznym małżeństwem”.

Na pytanie, czy do tego „związku partnerskiego” przyłączy się Razem, odparł:

Nie namawiam do tego. Dobrze, że w polskim parlamencie znalazły się trzy różne partie, każda z nieco innymi korzeniami, ale też nieco innym programem. Nikt nie namawia partii Razem.

„Interesuje nas wspólnota. Jeśli trzy partie: Wiosna, SLD i Razem uzgodniły, że startują w wyborach, mają wspólny sukces. Kolejny krok to wspólny kandydat na prezydenta. Ta współpraca jest i będzie trwała” - tłumaczył.

Małgorzata Kidawa-Błońska uznała, że jeśli Lewica poprze projekt ws. 30-krotności, do niczego się nie nadaje. Dodała, że jej zdaniem będzie to oznaczało, że Lewica "jest w PiS-ie". 

Powiedziała coś mocniejszego. Powiedziała, że jesteśmy nic niewarci. Uważam, że to słowa straszne. Polityczka, która aspiruje do najważniejszego urzędu w państwie, bo tak sobie to wyobrażam, że pani marszałek niedługo będzie w kampanii prezydenckiej, powinna szanować poglądy innych ludzi. Nie wiem czy zdała sobie sprawę, że na opozycji hegemonii Platforma nie ma. Nie jest tak, że Platforma przychodzi i narzuca swoje zdanie tak, jak chce Grzegorz Schetyna. Nikt nie będzie nam narzucał swojego zdania

- tłumaczył polityk.

Poseł elekt dodał, że „Lewica nie będzie krytykowała ustawy tylko dlatego, że zgłasza ją PiS, skoro w jakiejś części pokrywa się z programem”.

Na pewno nie pozwolimy żeby pogardliwie wypowiadała się o Lewicy osoba, która kilka lat temu głosowała za podwyższeniem wieku emerytalnego, za kradzieżą pieniędzy z OFE. Myślę, że brak rozsądku to jest w Platformie

- podkreślił.