Iran: protesty po podwyżce cen benzyny

/ beejees

  

W Iranie doszło w sobotę wieczorem do kolejnych protestów przeciwko racjonowaniu i podwyżce cen benzyny. Półoficjalna irańska agencja prasowa Isna poinformowała, że poprzedniej nocy w starciach w siłami bezpieczeństwa zginęła jedna osoba.

Demonstracje, które w kilku miastach przerodziły się w gwałtowne starcia z policją, rozpoczęły się w piątek późnym wieczorem, po ogłoszeniu przez rząd znacznej podwyżki cen benzyny.

Niemiecka agencja dpa poinformowała, że władze drastycznie ograniczyły w kraju dostęp do internetu, chcąc w ten sposób utrudnić organizację antyrządowych demonstracji a także publikację zdjęć z protestów i brutalnych działań policji.

W piątek prezydent Iranu Hasan Rowhani oświadczył, że władze podnoszą o połowę ceny benzyny, aby wspomóc ludność kraju "w drodze redystrybucji dóbr, nie zaś w celu zmniejszenia deficytu budżetowego". Według Rowhaniego dochody ze sprzedaży paliwa płynnego po podwyższonej cenie przyniosą poprawę sytuacji materialnej 60 milionów osób w liczącym ponad 80 milionów ludzi Iranie.

Rząd zapowiedział pierwsze wypłaty dla rodzin już za 10 dni. Każde małżeństwo ma otrzymać po 550 tys. riali (ok. 50 zł), a każda rodzina od pięciu osób wzwyż - 2 mln (ok. 183 zł).

Pogrążony w ciężkim kryzysie gospodarczym Iran należy do krajów, w których paliwa płynne są najwyżej subwencjonowane: dotąd cena litra benzyny ustalona była przez rząd na poziomie 10 tys. riali (0,91 zł).

Każdy irański kierowca ma specjalną kartę, dzięki której będzie mógł kupić maksymalnie 60 litrów benzyny na miesiąc, płacąc 15 tys. riali (1,37 zł) za litr. Jednak każdy następny litr paliwa zakupiony w tym samym miesiącu będzie go kosztował dwukrotnie drożej. Karty zostały wprowadzone w 2007 roku w ramach walki z przemytem taniej irańskiej benzyny. System ten stopniowo porzucono, ale w listopadzie 2018 roku rząd wprowadził go ponownie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Macierewicz nie ma wątpliwości. "Opinia publiczna ma prawo znać szczegóły sprawy Banasia"

Antoni Macierewicz / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Opinia publiczna ma prawo znać szczegóły całej tej sprawy [dotyczącej Mariana Banasia - red.] i ma prawo wiedzieć, jakie są podstawy do tego trafnego i słusznego żądania władz PiS - powiedział dzisiaj o sprawie Marian Banasia i głosów nawołujących do jego dymisji Antoni Macierewicz, marszałek senior, były szef MON.

Dzisiaj w rozmowie z Antonim Macierewiczem Dorota Kania w Polskim Radiu 24 przytoczyła sondaż dla "Rzeczpospolitej", z którego wynika, że aż 73 proc. Polaków oczekuje dymisji Mariana Banasia ze stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Tego samego domaga się od niego m.in. kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

- Sondaże nie są najlepszym sposobem rozstrzygania w sprawach prawnych w tej materii. Czekamy na rozstrzygnięcie ze strony organów sądowych i organów ścigania, one są kompetentne w tej sprawie - stwierdził Macierewicz.

- Oczywiście, opinia publiczna ma prawo znać szczegóły całej tej sprawy i ma prawo wiedzieć, jakie są podstawy do tego trafnego i słusznego żądania władz PiS
- dodał.


W połowie października Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, szczegółów jednak nie ujawniło. 16 października Banaś wrócił do pracy. Pod koniec października jego pismo z uwagami do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura. Pod koniec listopada CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa NIK.

Po tym, gdy CBA skierowało zawiadomienie do prokuratury, Banaś oświadczył, że "to dobrze, iż prokuratura oraz – ewentualnie – niezawisły sąd zajmą się sprawą i skrupulatnie wyjaśnią wszystkie wątpliwości". "Już dzisiaj jednak muszę kategorycznie zaprzeczyć zarzutom, że zatajałem swój stan majątkowy i mam nieudokumentowane źródła dochodów" – zapewnił Banaś. Zadeklarował, że jest gotowy do składania wszelkich wyjaśnień i ze spokojem czeka na finał sprawy.

Na początku grudnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo w sprawie m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury: od grupy posłów opozycji, m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z CBA, które przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia.

W zamieszczonym na stronie NIK oświadczeniu wideo Banaś powiedział, że był gotów złożyć rezygnację, ale stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej. Oświadczył, że NIK jest jednym z najważniejszych urzędów państwowych a on jako prezes Izby nie może pozwolić, by "stała się ona przedmiotem politycznych rozgrywek i targów". Zapowiedział, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował zarazem, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba, zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl