Polacy triumfują w Jerozolimie! Zasłużone zwycięstwo biało-czerwonych z Izraelem

Grzegorz Krychowiak / Fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska

  

Polacy pokonali w Jerozolimie Izrael w eliminacjach piłkarskich mistrzostw Europy. Biało-czerwoni dominowali przez większą cześć meczu i zasłużenie cieszyli się z wygranej. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Grzegorz Krychowiak i Krzysztof Piątek.

Polacy do przedostatniego spotkania w eliminacjach przystąpili bez Roberta Lewandowskiego. Trener Jerzy Brzęczek w Jerozolimie postanowił dać odpocząć kapitanowi reprezentacji, którego zastąpił krytykowany ostatnio w Mediolanie Krzysztof Piątek. Na ławce rezerwowych usiadł również Kamil Grosicki. W sytuacji, gdy awans został wywalczony już wcześniej selekcjoner wytłumaczył swoją decyzję:

Chciałem sprawdzić zawodników, którzy czasami mają mniejsze szanse zagrać w spotkaniu o punkty. I przetestować ich w sytuacji pod presją.

A spora presja pojawiła się już kilka dni przed spotkaniem i bynajmniej nie miała wiele wspólnego ze sportem. We wtorek w Izraelu rozległy się bowiem syreny alarmowe, w związku z ostrzałem rakietowym ze Strefy Gazy. Mecz jednak odbył się ostatecznie zgodnie z planem. A rozpoczął w sposób wręcz wymarzony dla Polaków. Już w 4. minucie po rzucie rożnym pod bramką Ofira Marciano znakomicie zachował się Grzegorz Krychowiak, który bezbłędnie wpakował piłkę do siatki. A nasi piłkarze wyraźnie chcieli pójść za ciosem.

Pomocnik reprezentacji Polski był ostatnio porównywany do Messiego. Może nieco na wyrost, ale w Jerozolimie potwierdził swoją wartość

Z przyjemnością patrzyło się na grę biało-czerwonych. W zagraniach Polaków było widać chęć i pomysł. Nasi dominowali nad rywalem również fizycznie, a Izraelczycy wyglądali momentami jak dzieci zagubione we mgle. Tak było, gdy Taha zagrał do własnego bramkarza. Gdyby Piątek nosił buty o jeden numer większe, to sięgnąłby futbolówkę i podwyższył wynik. Zakończyło się rzutem wolnym pośrednim z pola karnego i bólem głowy jednego z obrońców, który przyjął potężne uderzenie Zielińskiego na czoło.

Przewagę Polaków w pierwszej połowie dobrze oddaje statystyka strzałów 14:1. Pod bramką Wojciecha Szczęsnego nie działo się prawie nic, a jego vis a vis miał pełne ręce roboty. Ponieważ Marciano bronił szczęśliwie, a naszych zawodziła skuteczność po trzech kwadransach prowadzenie drużyny Jerzego Brzęczka było minimalne.

Krzysztof Piątek w drugiej połowie udowodnił, że instynkt snajpera to nie jest coś, co można stracić w kilka miesięcy. Napastnik AC Milan wykorzystał odbitą od słupka piłkę i w zamieszaniu pod bramką rywali podwyższył prowadzenie Polaków.

Piątek znowu zrezygnował ze swojej cieszynki w meczu z Izraelem

W 63. minucie na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Co ciekawe powitały go brawa nie tylko polskich, ale także miejscowych kibiców, którzy docenili jego klasę. Paradoksalnie ta zmiana ożywiła nieco poczynania gospodarzy, którzy najwyraźniej postanowili uniknąć kolejnej wysokiej porażki w meczu z Polakami. Zahaviemu udało się nawet pokonać Szczęsnego, ale arbiter odgwizdał spalonego. Gola dla gospodarzy zdobył wreszcie - po bardzo szczęśliwym rykoszecie - Munas Dabbur. Więcej bramek w Jerozolimie w sobotni wieczór nie padło.

Na boisko wpadł natomiast kibic, który przypadkiem potrącił Tomasza Kędziorę. Spowodowało to małe zamieszanie, a fiński sędzia przez moment miał chyba nawet chęć zakończyć spotkanie przed czasem. Ostatecznie ochroniarze złapali intruza, a mecz zakończył się zwycięstwem Polaków.

We wtorek biało-czerwoni zakończą eliminacje spotkaniem ze Słowenią na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Izrael - Polska 1:2 (M. Dabbur 88' - G. Krychowiak 4', K. Piątek 54')

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Siatkarki ŁKS wygrały z ukraińskim Chimikiem

/ twitter.com/lkscommercecon

  

Siatkarki ŁKS Commercecon wygrały w Łodzi z ukraińskim Chimikiem Jużne 3:1 (25:15, 25:19, 23:25, 25:22) w meczu 4. kolejki grupy C Ligi Mistrzyń. Dzięki zwycięstwu mistrzynie Polski zachowały szansę na awans do fazy pucharowej.

Chimik to najsłabszy grupowy rywal ŁKS, ale mecz z mistrzem Ukrainy miał dla łodzianek bardzo duże znaczenie. Zwycięstwo za trzy punkty gospodyniom czwartkowego spotkania pozwoliło pozostać w grze o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń na dwie kolejki przed końcem pierwszej części europejskich rozgrywek.

Od początku podopieczne trenera Marka Solarewicza spisywały się bardzo dobrze. Mecz otworzyły wynikiem 10:0, a punkty zdobywały z dużą łatwością (m.in. trzy z rzędu asy Evy Mori). Wypracowana przewaga pozwoliła im grać z większą swobodą, ale nie wpłynęło to na ich determinację. Do końca seta ełkaesianki utrzymywały bezpieczny dystans, a niewielkie problemy przeżywały tylko w jego końcówce, ale triumf w otwierającej partii przypieczętowała Katarina Lazovic.

Tak łatwo gospodyniom nie szło jednak w kolejnych setach. W drugim Ukrainki początkowo przejęły inicjatywę (6:4), ale przy skuteczniej zagrywce Mori siatkarki ŁKS wyszły na prowadzenie (11:8), a następnie - po bloku na Hannie Kiriczenko - wygrywały 15:10. W końcówce mimo lepszej niż wcześniej postawie rywalek, nie pozwoliły im na odrobienie start. Ostatecznie w tej partii zwyciężyły do 19.

Trudne chwile łódzki zespół przeżywał na początku trzeciego seta. Mistrzynie Ukrainy prowadziły 7:1. Gospodynie powoli odrabiały straty i w końcu doprowadziły do remisu 13:13, a po kolejnej akcji Moniki Bociek wygrywały 14:13. Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt, a prowadzenie zmieniło się z jednej strony na drugą. W końcówce łodzianki miały jednak problemy z kończeniem ataków, choć udało im się doprowadzić do stanu 23:23. Dwie ostatnie piłki należały jednak do przyjezdnych.

Do dobrej gry mistrzynie Polski wróciły w kolejnej partii, w której prowadziły już od początku do końca. Dobrze spisywała się Bociek - po jej atakach było 8:5 i 16:12. Piłkę meczową łodzianki miały po autowym ataku Kiriczenko (24:19), a ostatnią akcję skończyła wybrana MVP meczu Bociek.

To było trzecie zwycięstwo łodzianek w tej edycji LM. Wcześniej wygrały po 3:2 z niemieckim Alianz MTV Stuttgart i na wyjeździe z Chimikiem. Jedynej porażki 2:3 doznały z broniącym tytułu Igor Gorgonzola Novara. ŁKS awansował na pierwsze miejsce w tabeli gr. C, ale w czwartek o godz. 20.30 rozpocznie się mecz Igora z MTV Stuttgart, które mają odpowiednio trzy i jeden punkt mniej od drużyny z Łodzi. Mistrzynie Polski w następnej kolejce 5 lutego zagrają na wyjeździe z MTV Stuttgart.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts