"Badaniami objęto dotąd od 3 do 5 proc. terenu dawnej składnicy". Ile jeszcze tajemnic kryje Westerplatte?

/ Zdjęcie ilustracyjne - Westerplatte, koszary / Jean & Nathalie [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Odkrycia dokonane podczas archeologicznych badań na Westerplatte świadczą o tym, że ten teren trzeba badać – ocenił dziś w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prasowy Muzeum II Wojny Światowej Aleksander Masłowski. Dodał, że „badaniami objęto dotąd od 3 do 5 proc. terenu dawnej składnicy”.

Aleksander Masłowski przypomniał, że w piątek zakończył się piąty sezon badań archeologicznych na Westerplatte. Badania te są nakierowane na szczegółowe poznanie historii Westerplatte, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, budynków i budowli, których już nie ma na tym terenie. Poprzednie sezony skupiały się np. na odkryciu ruin Wartowni nr 5 czy Willi Oficerskiej. Zakończony w piątek zmierzał do ustalenia dokładnej lokalizacji znanego z opisów oraz fotografii miejsca, w którym zostali pochowani polscy żołnierze. Spodziewano się, że wyniku badań zostaną ustalone miejsca jam poekshumacyjnych, ponieważ ze źródeł wynikało, że w styczniu 1940 r. zostały dokonane ekshumacje.

Masłowski zaznaczył, że oprócz pierwotnych miejsc pochówków spodziewano się także znalezienia drobnych artefaktów i drobnych kości, które zwykle po ekshumacjach pozostają.

W najśmielszych marzeniach nie przypuszczaliśmy, że odkryjemy tam kompletnie zachowane ludzkie szczątki, a że znajdziemy ich aż dziewięć, nikt się w ogóle nie spodziewał

- powiedział Masłowski. 

Dodał, że dzięki temu nastąpił przełom w badaniach. Dotychczasowe badania, które były nakierowane na poszukiwanie lokalizacji, zmieniły się w badania zmierzające do eksploracji miejsca, gdzie znajdowały się szczątki ludzkie.

Rzecznik Muzeum II Wojny Światowej powiedział, że wiele wskazuje na to, że znalezione szczątki należą faktycznie do obrońców Westerplatte. Świadczy o tym zarówno miejsce, gdzie je odkryto, odpowiadające znanemu ze źródeł miejscu pierwotnego pochówku obrońców, liczne znajdowane przy ciałach artefakty, które są elementami polskiego przedwojennego wyposażenia wojskowego, guziki, polskie monety, broń, amunicja i łuski oraz ślady na odkrytych szczątkach, świadczące o gwałtownej śmierci spowodowanej eksplozją. Przy szczątkach znaleziono m. in. portfel z 35 zł w przedwojennych polskich monetach i pistolet z magazynkiem.

Masłowski podkreślił, że odkrycia te świadczą o tym, jak o niektórych aspektach historii Westerplatte wiemy niewiele, dlatego teren ten wciąż trzeba badać. Dodał, że badaniami zostało dotąd objęte od 3 do 5 proc. terenu dawnej składnicy tranzytowej, co daje jeszcze długą perspektywę prowadzenia prac.

Jak poinformowano w piątek Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Gdańsku przeprowadził "tzw. odbiór prac archeologicznych na Westerplatte". Prace na terenie byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej prowadziło Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku - oddział Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Podkreślono, że wstępne wyniki prac potwierdziły konieczność kontynuowania działań. "Niewykluczone, że w okolicach dawnej Wartowni nr 5 znajdują się jeszcze szczątki innych obrońców WST na Westerplatte" - napisano w komunikacie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Prezydent upamiętni rocznicę Bitwy w Ardenach

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda weźmie udział w Belgii i Luksemburgu w uroczystościach upamiętniających 75. rocznicę bitwy o Ardeny, w której brali udział polscy lotnicy. Piloci Spitfire'ów 1 stycznia stoczyli zwycięską walkę nad Belgią z samolotami niemieckimi.

Bitwa w Ardenach, stoczona na przełomie lat 1944 i 1945 r., była ostatnią dużą ofensywną wojsk niemieckich na froncie zachodnim w czasie II wojny światowej. Zakończyła się klęską wojsk niemieckich.

„W Belgii uroczystości odbywają się w Bastogne, mieście, które było bronione w trakcie ofensywy w Ardenach przez wojska amerykańskie. Polska, jako jedno z kilku państw, została na nie zaproszona. To pokazuje, jak ważna jest historia w relacjach polsko-belgijskich. To też docenienie tego, co zrobili żołnierze 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, którzy wyzwalali Belgię. Jesteśmy w gronie tych państw, które wyzwalały zachodnią część Europy, obok USA, Wielkiej Brytanii czy Kanady”

- powiedział PAP ambasador RP w Królestwie Belgii Artur Orzechowski.

Jak dodał, 1 stycznia 1945 roku, pod koniec operacji w Ardenach, siły niemieckie podniosły z ziemi ostatnie samoloty, by przeważyć na swoją korzyść losy bitwy. „Trzy polskie dywizjony, które stacjonowały obok Gandawy, stoczyły zwycięska bitwę z samolotami Luftwaffe, zestrzeliwując około 20 maszyn wroga. Była to największa bitwa powietrzna polskiego lotnictwa na Zachodzie w 1945 roku” – powiedział.

Historia potyczki z 1 stycznia 1945 r. jest bardzo ciekawa. Tego dnia Niemcy rozpoczęli realizację planu pod kryptonimem "Bodenplatte", która miała unieszkodliwić samoloty alianckie poprzez zmasowany atak na lotniska w Belgii i Holandii. Do wykonania zadania przygotowano myśliwce, jakie Niemcy posiadali na froncie zachodnim - Focke-Wulfy FW 190 i Messerschmitty Bf 109. Jednym z lotnisk, które mieli zbombardować Niemcy, było St. Denijs Westrem w Belgii, pod Gandawą. Jak przypomina MSZ, na lotnisku tym stacjonowały od października 1944 r. trzy polskie dywizjony (302 Dywizjon "Poznański", 308 "Krakowski" i 317 "Wileński"), tworzące razem 131 Skrzydło Myśliwskie.

Podgandawskie lotnisko przydzielono do ataku jednostkom niemieckiego JG1. Łącznie w stronę Gandawy poleciało około 40 Focke-Wulfów.

Tymczasem trzy polskie dywizjony otrzymały zadanie bombardowania dróg komunikacyjnych i przepraw przez Mozę. 1 stycznia o 8.27 wystartowało dwanaście Spitfire'ów 308 dywizjonu (pod dowództwem kpt. Ignacego Olszewskiego), o 8.40 jedenaście samolotów 317 dywizjonu (kpt. Marian Chełmecki) i o 8.49 osiem maszyn 302 dywizjonu (por. Edward Jaworski). Polskie Spitfire'y zbombardowały wyznaczone cele.

W tym samym czasie nad lotnisko St. Denijs Westrem - jak podaje resort spraw zagranicznych - nadleciały niemieckie myśliwce. Po zrzuceniu bomb zaczęły ostrzeliwać z broni pokładowej cele, zapalając samoloty, ciężarówki, budynki i wszystko inne, co dało się zniszczyć. Obrona przeciwlotnicza została zaskoczona, poza tym jej stan był niepełny, gdyż już wcześniej część przemieściła się na nowe lotnisko w Grimbergen. W wyniku nalotu zginęło trzech żołnierzy z personelu naziemnego - kierowcy kpr. Jerzy Koczwara-Bielka i kpr. Antoni Komorowski oraz mechanik kpr. Józef Sikora, zaś 18 innych zostało rannych (w tym 11 ciężko). Po pojawieniu się nad lotniskiem niemieckich samolotów, stanowisko dowodzenia natychmiast przekazało przez radio prośbę o ratunek do będących w powietrzu Polaków.

Kpt. Chełmecki i kpt. Olszewski zwiększyli prędkość i po chwili ujrzeli kłęby czarnego dymu nad lotniskiem (dywizjon 302 był zbyt daleko od St. Denijs, aby interweniować). Niemcy, zajęci ostrzeliwaniem lotniska, w pierwszej chwili nie dostrzegli Spitfire'ów i dali się zaskoczyć. Polacy rozproszyli się i zaczęła się bezładna pogoń za Niemcami.

Wiele Focke-Wulfów zostało zestrzelonych tuż nad lotniskiem, rozbijając się na okolicznych polach. Niektórzy z pilotów gonili nawet uciekające w kierunku południowo-wschodnim niemieckie samoloty, większość jednak ze względu na brak paliwa pozostała nad Gandawą i czekała na możliwość lądowania. Niestety, w czasie walki zginęło także dwóch lotników, zestrzelonych przez niemieckie myśliwce. Byli to ppor. Wacław Chojnacki z Dywizjonu "Krakowskiego" oraz por. Tadeusz Powierza z Dywizjonu "Wileńskiego". Wraz z trójką mechaników spoczęli na cmentarzu w St. Denijs. Obecnie spoczywają w Lommel.

Z chwilą podjęcia walki przez polskich myśliwców ataki na lotnisko ustały, a personel naziemny rzucił się ku pasom startowym, by usunąć z nich kawałki blach, resztek spalonych pojazdów i jak najszybciej umożliwić polskim pilotom lądowanie.

Podczas ataku na St. Denijs Westrem Niemcy stracili 21 samolotów - 17 pilotów poległo, a 4 dostało się do niewoli.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl