Witamy w Nibylandii

„Poeta pozwany” Grzegorza Brauna, film o procesie, który Agora wytoczyła Rymkiewiczowi, najwidoczniej zaniepokoił jej sympatyków, skoro „Newsweek” poświęcił premierze aż trzy strony.

„Poeta pozwany” Grzegorza Brauna, film o procesie, który Agora wytoczyła Rymkiewiczowi, najwidoczniej zaniepokoił jej sympatyków, skoro „Newsweek” poświęcił premierze aż trzy strony. Zamiast – jak to na ogół bywa – przemilczeć niewygodny dokument, postanowiono zneutralizować jego wymowę, definiując głównego bohatera jako… „stalinistę” i „komucha”.

Ten pocieszny koncept odwołuje się do taktyki procesowej Agory, której pełnomocnik odpytywał w sądzie Rymkiewicza ze szczegółów jego biografii, co Braun utrwalił na taśmie. Uczony literaturoznawca, skryty pod togą adwokata, dokonał wiekopomnego odkrycia faktów znanych od ćwierć wieku dzięki temu, że Rymkiewicz sam je przedstawił w rozmowie z Jackiem Trznadlem, opublikowanej w książce pt. „Hańba domowa”. Opowiedział wówczas szczegółowo, jak w swoich szczenięcych latach poddał się wpływowi stalinowskiej szkoły i w ósmej klasie wstąpił do ZMP, którego członkiem pozostawał jeszcze na studiach, a więc do 21. roku życia, kiedy otrząsnął się z „zaczadzenia”.

Wyjaśnienia – nie usprawiedliwienia

Rymkiewicz próbował też dociec, dlaczego zaakceptował stalinowską wizję świata. Wskazywał np. na brak podstawowej wiedzy historycznej w rocznikach, które wojny doświadczyły jako małe dzieci, a zaraz potem dostały się w tryby państwowej edukacji, skutecznej zwłaszcza w rodzinach, w których dorośli obawiali się rozmawiać o przeszłości. „Nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak łagry na północy, nie wiedziałem, że siedemnastego września Rosjanie wkroczyli do Polski, (…) jakie były powojenne losy akowców”. Rymkiewicz szukał wyjaśnień, ale nie usprawiedliwień. Swoją nastoletnią fascynację ocenił bezlitośnie: „Byłem całkowicie zaindoktrynowany. Myślałem, co mi kazano… byłem idiotą”.

„Hańba domowa” stanowiła kamień milowy na drodze do zrozumienia fenomenu, jakim było zaangażowanie polskich intelektualistów w stalinizm. Szczerość okazana przez Rymkiewicza i pozostałych rozmówców Trznadla bynajmniej nie była wówczas powszechna. Przykładem całkiem innej postawy, jawnie wrogiej dociekaniom na temat powojennych doświadczeń, niech będzie cytat z „Kalendarza i klepsydry” Tadeusza Konwickiego: „Ech, pryszczaci… ech, stalinowcy, sokoły kulawe... Każda menda, którą ktoś przypadkowo począł o dziesięć lat za późno, może was dziś dopaść i wyruchać bezwstydnie na oczach rozbawionej gawiedzi...”.

Niestety, wydaje się, że niechęć do rozrachunków z przeszłością z biegiem lat jeszcze się upowszechniła.

Naśladowcy Piotrusia Pana

Poczucie odpowiedzialności za własne niegdysiejsze wybory to ciężar, którego wielu aktorów sceny publicznej także i dzisiaj nie potrafi dźwignąć. Wystarczy przypomnieć dyskusję wokół lustracji albo dezynwolturę polityków, którzy zmieniają partie i światopoglądy, nie czując najmniejszej potrzeby, by osłupiałej widowni wytłumaczyć przyczyny swojej metamorfozy. Nic dziwnego, że w rezultacie widownia ta nie ufa żadnym deklaracjom ani autorytetom, a życie publiczne utożsamia z paradą oszustów, której można się, owszem, przypatrywać, ale nie warto jej traktować poważnie. W ten sposób budujemy Nibylandię, w której gromady naśladowców Piotrusia Pana za cel życia uznają niefrasobliwą zabawę, zdecydowane nigdy nie dorosnąć do odpowiedzialności za własne działania.

Nibylandia nie rozumie ludzi, którzy popełniwszy błąd, głośno to przyznają i analizują okoliczności, które pchnęły ich na manowce, aby nie zbłądzić powtórnie, a zarazem przestrzec pozostałych. Takie postępowanie postrzegane jest jako słabość, którą należy wykorzystać. Tak jak wspomnienia Rymkiewicza wykorzystano przeciwko niemu w procesie sądowym, a potem w omówieniu filmu „Poeta pozwany” na łamach „Newsweeka”.

„Czy ten stalinowski bagaż nie przeszkadzał w 1984 r. podziemnemu wydawcy?” – pyta autor tekstu. Komiczne pytanie dla każdego, kto pamięta, że czołowymi autorami Niezależnej Oficyny Wydawniczej byli Jerzy Andrzejewski, Kazimierz Brandys i Tadeusz Konwicki, których „stalinowski bagaż” zawierał brzemię znacznie cięższe aniżeli uczniowskie okrzyki w pochodach na cześć Stalina. Kto tego nie wie, może jednak złapać się w pułapkę i uznać Rymkiewicza za zajadłego stalinistę, któremu nieskalane podziemie okazało szczególną wyrozumiałość. Albo za „komucha” zhańbionego podpisem pod tzw. kontrlistem, który w 1964 r. władze zainspirowały w odpowiedzi na protestujący przeciwko ograniczeniom cenzury list 34 – tak brzmi kolejny zarzut „Newsweeka”.

Kraina wiecznego teraz

Rzeczywiście, Rymkiewicz niesławny kontrlist podpisał. Warto jednak pamiętać, że najpierw sygnowało go dziesięciu sygnatariuszy listu 34, w tym osoby o niekwestionowanym autorytecie, jak Konrad Górski, Władysław Tatarkiewicz czy Julian Krzyżanowski. Potem kontrlist podpisało jeszcze ok. 600 osób, większość ówczesnych członków ZLP, w tej liczbie pisarze od komunizmu tak odlegli, jak Kazimiera Iłłakowiczówna. Kształtowanie form oporu wobec władz PRL było procesem długim i skomplikowanym, trzeba znać jego dynamikę, by nie popaść w głupstwo pochopnego osądu.

A to znaczy: trzeba znać historię. „Bez wiedzy o przeszłości nie potrafilibyśmy powiedzieć, kim jesteśmy” – powiada Rymkiewicz w filmie Brauna. Czytając „Newsweeka”, można dodać: bez tej wiedzy nie potrafimy też powiedzieć, kim są inni. Jak wiadomo, studiom historycznym Rymkiewicz poświęcił znaczną część życia, dzięki czemu mamy na półkach wiele wyśmienitych tytułów: „Wielki książę”, „Żmut”, „Baket”, „Wieszanie”, „Kinderszenen”, „Samuel Zborowski”, „Leśmian”, „Słowacki”. Może zajął się badaniem przeszłości także dlatego, że młodzieńcze doświadczenia uzmysłowiły mu, jak fatalne mogą być konsekwencje ignorancji historycznej?

Nawet najgorsze doświadczenie można z pożytkiem wykorzystać, o ile potrafi się je przemyśleć. W Nibylandii to niemożliwe – tu je się lekceważy, wymazuje z pamięci. Nibylandia jest krainą wiecznego teraz, przeszłość w niej nie istnieje. Ale tym samym nie ma i przyszłości.


 

 


Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo