"Nie będę startował, jako kandydat opozycji w tych wyborach prezydenckich"

– powiedział Trzaskowski dziś w TVN24, ucinając tym samym wszelkie spekulacje. Wyjaśnił, że "bardzo trudno byłoby prowadzić kampanię wyborczą przez sześć miesięcy, będąc prezydentem stołecznego miasta".

Ale to jeszcze nie koniec. Trzaskowski ma swoją teorię - nie startuje, by... nie oddać Warszawy w ręce PiS.

"Jeżeli nawet zdecydowałbym się wziąć udział w tych wyborach i udałoby mi się je wygrać, to niestety moje ukochane miasto trafiłoby w ręce komisarza z PiS, a na to nie można pozwolić"'

- podkreślił Trzaskowski.

Wyraził przekonanie, że największe szanse ze strony opozycji na prezydenturę ma niedawna kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera.

"Musimy te wybory wygrać i rzeczywiście po stronie opozycyjnej jest parę osób, które mają na to szanse. Myślę, że największe szanse ma Małgorzata Kidawa-Błońska"

- ocenił.