Trzaskowski odpuszcza: "Nie będę startował na prezydenta". Jego argument... zwala z nóg!

Rafał Trzaskowski / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował dziś, że nie będzie startował, jako kandydat opozycji w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem, najlepszym kandydatem opozycji na to stanowisko jest wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Bardziej zaskakujące jest tłumaczenie Trzaskowskiego. Nie chce startować, bo... nie chce "oddać Warszawy" w ręce komisarza z PiS.

"Nie będę startował, jako kandydat opozycji w tych wyborach prezydenckich"

– powiedział Trzaskowski dziś w TVN24, ucinając tym samym wszelkie spekulacje. Wyjaśnił, że "bardzo trudno byłoby prowadzić kampanię wyborczą przez sześć miesięcy, będąc prezydentem stołecznego miasta".

Ale to jeszcze nie koniec. Trzaskowski ma swoją teorię - nie startuje, by... nie oddać Warszawy w ręce PiS.

"Jeżeli nawet zdecydowałbym się wziąć udział w tych wyborach i udałoby mi się je wygrać, to niestety moje ukochane miasto trafiłoby w ręce komisarza z PiS, a na to nie można pozwolić"'

- podkreślił Trzaskowski.

Wyraził przekonanie, że największe szanse ze strony opozycji na prezydenturę ma niedawna kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera.

"Musimy te wybory wygrać i rzeczywiście po stronie opozycyjnej jest parę osób, które mają na to szanse. Myślę, że największe szanse ma Małgorzata Kidawa-Błońska"

- ocenił.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dramat w kopalni złota. Nie żyje 30 osób, w tym dzieci

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/hangela

  

Co najmniej 30 górników, wśród nich dzieci, zginęło w sobotę w odkrywkowej kopalni złota w Ndiyo w prowincji Górne Uele zalanej wskutek wielodniowych ulewnych deszczów – podały dziś władze w Demokratycznej Republice Konga.

Mimo długotrwałych gwałtownych opadów górnicy nie przerywali pracy, ale prymitywne systemy odwadniania kopalni zawiodły. Ciała górników wydobyto w zalanej kopalni z głębokości 12 metrów.

Minister górnictwo we władzach prowincji Dieudonne Apasa, mówiąc o okolicznościach katastrofy, wyjaśnił, że na górników pracujących w kopalni odkrywkowej "runęła niespodziewanie wysoka fala wody, która ich pochłonęła".

Kongijskie władze nie wykluczają, że liczba śmiertelnych ofiar wśród górników może być jeszcze wyższa, ponieważ gwałtowne ulewy trwają, co utrudnia poszukiwanie zaginionych.

Tragedię w Ndiyo poprzedziło parę podobnych wydarzeń. M.in. 26 listopada 41 górników utonęło w kopalni Maniema niedaleko Kinszasy.

W Demokratycznej Republice Konga ciężkie i niebezpieczne warunki pracy bez przestrzegania zasad bezpieczeństwa przy wydobywaniu bogactw mineralnych, to - jak pisze agencja AFP - norma w prymitywnych kopalniach należących do wielkich zagranicznych koncernów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl