Kownacki: Izrael u siebie to zupełnie inna drużyna

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Andy03/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Piłkarz reprezentacji Polski Dawid Kownacki przyznał przed sobotnim meczem eliminacji Euro 2020 z Izraelem w Jerozolimie, że ten zespół u siebie jest znacznie silniejszy niż na wyjazdach. „Nie można zostawiać zawodnikom tej drużyny miejsca przed polem karnym” – dodał.

W czerwcu Izrael przegrał z Polską w Warszawie aż 0:4, ale teraz – zdaniem Kownackiego – to będzie zupełnie inny zespół.

„Izrael na pewno jest inną drużyną u siebie, a inną na wyjazdach. Będzie zdecydowanie groźniejszy niż w Warszawie. To ofensywny zespół, ma dwóch bardzo klasowych napastników. Na pewno trzeba uważać na ich strzały z daleka. Np. Eran Zahavi z 11 goli w eliminacjach aż pięć strzelił zza pola karnego. Nie można zostawiać im miejsca przed polem karnym. Grają trójką z tyłu, ich wahadłowi są bardzo ofensywni i tutaj trzeba wykorzystać te wolne przestrzenie w bocznych sektorach”

– powiedział Kownacki, który przebywa w Warszawie na zgrupowaniu kadry Polski.

Biało-czerwoni w ośmiu meczach grupy G zdobyli 19 punktów i są już pewni awansu na mistrzostwa Europy. Teraz kluczowa będzie selekcja pod kątem przyszłorocznego turnieju.

„Wydaje mi się, że nie wszystkie miejsca są jeszcze obsadzone. Wiadomo, że jest trzon drużyny, mający pewną pozycję w kadrze. To normalne, ale sądzę, że tych miejsc jest jeszcze sporo. Teraz powołanie po raz pierwszy dostał Kamil Jóźwiak, co pokazuje, że selekcja trwa i kadra nie jest zamknięta. Czasu jest dużo i jednocześnie mało, dlatego tak naprawdę nasze występy w klubie będą decydować w głównej mierze o tym, kto się znajdzie w kadrze na Euro 2020” – przyznał piłkarz, który po okresie wypożyczenia został wykupiony przez Fortunę Duesseldorf z Sampdorii Genua.

Kownacki uczestniczył w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Rosji, ale w tym roku grał w kadrze bardzo niewiele.

„Było dużo kontuzji. Tak naprawdę praca, którą wykonuję w Niemczech, dużo zmieniła i na początku trudno mi było przystosować się do tego. Inna pozycja na boisku, inne bieganie, inne parametry wydolnościowe i biegowe. Na pewno pomogło mi to w poprawie tych wskaźników. W drużynie klubowej jestem jednym z tych, który ma te parametry najlepsze. Średnio na mecz wykonuję około 35 sprintów, więc to duża wartość. Piłkarz z takimi parametrami szybkościowymi jest bardziej narażony na urazy mięśniowe. Miałem takie problemy, wprowadziliśmy w klubie pewne modyfikacje w treningu i w przygotowaniu do zajęć. No i po ostatniej kontuzji od miesiąca nie ma żadnych niepokojących sygnałów. Mam nadzieję, że ten pech już jest za mną”

– stwierdził 22-letni zawodnik.

Wiosną w barwach Fortuny zdobył cztery bramki w Bundeslidze, ale w tym sezonie nie ma na razie goli i asyst.

„Czy to jest dla mnie problemem? Na początku byłem spokojny, teraz troszkę pojawiła się niepewność, zdenerwowanie. Ale odbyłem dużo rozmów w klubie i trener mnie uspokajał, podbudował. Mimo braku tych liczb tak naprawdę gram w większości meczów. Trener powiedział mi, że praca, jaką wykonuję na rzecz drużyny Fortuny, mimo braku moich goli, jest bardzo ważna. On jest ze mnie zadowolony i wie, że te gole w końcu przyjdą. Ja też jestem o tym przekonany. Na pewno nie pomagały mi kontuzje, bo gdy już łapałem rytm, to za chwilę zdarzał się uraz i trzeba było wszystko budować od początku” – wytłumaczył.

Piłkarz przyznał, że jest bardzo niezadowolony ze swojego występu we wrześniowym meczu eliminacji Euro 2020 z Austrią w Warszawie (0:0).

„Zagrałem słabo. Po czasie mogę przyznać, że to był mój pierwszy mecz w kadrze w takim wymiarze po długim okresie i - szczerze mówiąc - czułem tremę, jakby to był debiut. Sam się tego nie spodziewałem. Teraz, analizując mecz z Austrią, myślę, że pojawiły się u mnie emocje. Początek był słaby, kilka niedobrych zagrań. Dopiero pod koniec pierwszej połowy pojawiły się przejawy czegoś lepszego, ale to za mało. Wyciągnąłem z tego wnioski, dużo się od tego czasu zmieniło. Każdy z nas chce najlepiej. Czasami nie wszyscy kibice to rozumieją. Przecież gdyby nie zależało mi na zwycięstwie i dobrej grze, to dawno zakończyłbym karierę”

– podkreślił reprezentant Polski.

O tym, jak można być krytykowanym po meczu, Kownacki przekonał się jeszcze w czasach występów w Sampdorii Genua.

„Pewnego razu, gdy nie wykorzystałem rzutu karnego w 94. minucie, dostałem kilkaset wiadomości od zdenerwowanych kibiców. Co pisali? M.in. obraźliwe słowa, a niektórzy dołączali zdjęcia swoich kuponów z zakładów bukmacherskich. Twierdzili, że przeze mnie przegrali jakąś kwotę. Jeden domagał się nawet, że powinienem mu kupić za to iPhone’a. Dla mnie najgorsze było nawet nie to, co do mnie pisano, ale w jakich ilościach. Przecież ja nikogo nie skrzywdziłem, chciałem jak najlepiej wykonać ten rzut karny. Oczywiście nie odpisuję na takie wiadomości. Kiedyś, gdy byłem młodszy i głupszy, czytałem je, ale teraz już nie…” – przyznał zawodnik.

Sobotni mecz w Jerozolimie z uwagi na napiętą sytuację w tym kraju stanął pod znakiem zapytania, ale w środę zapadła decyzja, że biało-czerwoni polecą zgodnie z planem do Izraela.

„Nie chcę za dużo mówić na ten temat. Każdy z nas ma swoje przemyślenia. Dostaliśmy zapewnienie z PZPN, iż polecimy tam w momencie, gdy będzie na sto procent pewne, że jest bezpiecznie. Jeżeli zapadła taka decyzja, to musi tak być. Jedziemy i najważniejsze jest to, żeby zagrać tam mecz i zdobyć trzy punkty” – stwierdził Dawid Kownacki.

Początek sobotniego meczu o godz. 20.45 czasu polskiego. Trzy dni później biało-czerwoni - na zakończenie eliminacji - podejmą w Warszawie Słowenię.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rzecznik, publicysta, czy polityk? Bodnar radzi władzy co ma zrobić z „nadzwyczajną kastą”

Malgorzata Gersdorf, Irena Kaminska, Adam Bodnar / Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Rzecznik Praw Obywatelskich zabrał głos ws. projektowanej zmiany przepisów dotyczących sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego. Adam Bodnar, który z racji pełnionej funkcji powinien się kojarzyć z bezstronnością i apolitycznością, pozwolił sobie na publicystyczno-polityczne komentarze. Otwarcie przyznał, że w jego ocenie, działania obecnych polskich władz są "politycznym błędem" i wezwał do "lojalnego podejścia do naszego członkostwa w Unii Europejskiej".

Wczoraj posłowie PiS złożyli w sejmie obszerny projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze. Według Sebastiana Kalety ma on m.in. zabezpieczyć "ciągłość funkcjonowania Sądu Najwyższego na wypadek, gdyby w Sądzie Najwyższym nie wszyscy sędziowie tego sądu byli respektowani przez I Prezes SN jako sędziowie Sądu Najwyższego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301774-znamy-szczegoly-projektu-dalszych-zmian-w-sadach-jednym-z-priorytetow-samorzady-sedziowskie]

Między innymi na ten właśnie temat wypowiedział się dziś w telewizji TVN24 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Problem w tym, że Bodnar, który powinien się kojarzyć z bezstronnością i apolitycznością, pozwolił sobie na publicystyczno-polityczne oceny. Jak można było przypuszczać, prezentował stanowisko zbliżone do przedstawicieli "nadzwyczajnej kasty" sędziowskiej.

- Moim zdaniem przede wszystkim to jest próba odwrócenia uwagi od tego, co jest najważniejsze i najbardziej fundamentalne w tym momencie, czyli od wykonania wyroku TSUE z 19 listopada

- ocenił Bodnar pytany w TVN24 o ten projekt.

Zaznaczył, że "sądy zaczęły ten wyrok wykonywać, sędziowie zaczęli odmawiać uczestnictwa w procedurach powoływania nowych sędziów przez Krajową Radą Sądownictwa, a skład trójkowy Sądu Najwyższego (5 grudnia - red.) wydał wyrok, w którym odpowiedział na wyrok TSUE".

W opinii rzecznika Bodnara poprzez ten projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów "partia rządząca przerzuca piłkę na inne boisko".

- W ten sposób pośrednio blokuje i powstrzymuje wykonanie wyroku, ale gra na czas powoduje, że zaczynamy zajmować się zupełnie czym innym i przestajemy się domagać wykonania wyroku TSUE

- powiedział RPO.

Adam Bodnar nie ukrywał swoich politycznych ocen i wyraźnie wskazywał co władza ustawodawcza, powinna jego zdaniem zrobić.

"Dotarliśmy do momentu otwartego konfliktu, który tylko i wyłącznie szkodzi nam wszystkim, ale wyjściem z tego konfliktu jest cofnięcie się przez tych, którzy mają władzę ustawodawczą"

- wskazał RPO, a następnie zaproponował weryfikację sędziów, którzy zostali w międzyczasie powołani i  "wyprostowanie tego w taki sposób, aby nie doprowadzać do podważania wszystkich wyroków, które w międzyczasie zostały wydane".

Adam Bodnar otwarcie przyznał, że w jego ocenie, działania obecnych polskich władz są "politycznym błędem" i wezwał do "lojalnego podejścia do naszego członkostwa w Unii Europejskiej".

Jak dodał na razie jest jednak "eskalacja, która ma odwrócić uwagę od konieczności wykonania wyroku TSUE".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl