Ostrołęka: Wąż w piwnicy

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Jeden z mieszkańców bloku w centrum Ostrołęki natknął się dzisiaj w piwnicy na znacznych rozmiarów węża. Natychmiast powiadomił straż pożarną, lecz służbom nie udało się schwytać gada. Przy wejściu do klatek schodowych wywieszony został komunikat z apelem o ostrożność.

Do zdarzenia doszło dziś - w bloku przy ulicy 11 listopada 1 w Ostrołęce jeden z mieszkańców zauważył w piwnicy dużego węża. Wezwano straż pożarną. Strażacy interweniowali, lecz nie znaleźli węża i sprawę przekazali policji, która prowadzi dalsze czynności w tej sprawie. Zalecana jest duża ostrożność. Nie wiadomo, z jakiego typu gadem mamy do czynienia - informuje portal eostroleka.pl

Administracja Osiedla nr 1 OSM (Ostrołęckiej Spółdzielni Mieszkaniowej - przyp. red.) informuje, że 13 listopada w korytarzach piwnicznych państwa budynku zauważono znacznych rozmiarów węża. Wezwanym służbom nie udało się schwytać gada. Istnieje ryzyko, że przebywa nadal w piwnicach i przemieszcza się pomiędzy komórkami

- czytamy na wywieszonych w bloku ostemplowanych kartkach.

Administracja budynku zaapelowała o zachowanie szczególnej ostrożności i powiadomienie straży pożarnej w przypadku zauważenia węża.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, eostroleka.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dramat w kopalni złota. Nie żyje 30 osób, w tym dzieci

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/hangela

  

Co najmniej 30 górników, wśród nich dzieci, zginęło w sobotę w odkrywkowej kopalni złota w Ndiyo w prowincji Górne Uele zalanej wskutek wielodniowych ulewnych deszczów – podały dziś władze w Demokratycznej Republice Konga.

Mimo długotrwałych gwałtownych opadów górnicy nie przerywali pracy, ale prymitywne systemy odwadniania kopalni zawiodły. Ciała górników wydobyto w zalanej kopalni z głębokości 12 metrów.

Minister górnictwo we władzach prowincji Dieudonne Apasa, mówiąc o okolicznościach katastrofy, wyjaśnił, że na górników pracujących w kopalni odkrywkowej "runęła niespodziewanie wysoka fala wody, która ich pochłonęła".

Kongijskie władze nie wykluczają, że liczba śmiertelnych ofiar wśród górników może być jeszcze wyższa, ponieważ gwałtowne ulewy trwają, co utrudnia poszukiwanie zaginionych.

Tragedię w Ndiyo poprzedziło parę podobnych wydarzeń. M.in. 26 listopada 41 górników utonęło w kopalni Maniema niedaleko Kinszasy.

W Demokratycznej Republice Konga ciężkie i niebezpieczne warunki pracy bez przestrzegania zasad bezpieczeństwa przy wydobywaniu bogactw mineralnych, to - jak pisze agencja AFP - norma w prymitywnych kopalniach należących do wielkich zagranicznych koncernów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl