Grupa od 5 tys. do 20 tys. rosyjskich kibiców weźmie udział w jutrzejszym marszu w Warszawie – poinformowała w rozmowie z dziennikarzami, po zakończeniu oficjalnej konferencji prasowej, dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego stołecznego ratusza Ewa Gawor.

- Nie będzie to przemarsz przez całe miasto – zaznaczyła Gawor w trakcie konferencji. Rosyjscy kibice zbiorą się ok. godz. 17.30 naprzeciwko Muzeum Wojska Polskiego, skąd mają wyruszyć Mostem Poniatowskiego pod Stadion Narodowy – poinformowała Gawor. - Kibice wejdą na tę część mostu, która jest przeznaczona dla ruchu pieszego, to jest północną część Mostu Poniatowskiego – powiedziała.

Gawor mówiła, że w sobotę spotkała się z dziesięcioma przedstawicielami kibiców rosyjskich. Na spotkanie zaproszeni zostali także przedstawiciele policji. - Zgodnie z prośbą, którą skierowali do nas ci kibice, zapytaliśmy, w czym możemy pomóc, co zamierzają. Oznajmili nam, że chcą grupowo przejść na Stadion Narodowy. (...) Nie widzieliśmy żadnych problemów w takim przejściu – powiedziała.

- Oczywiście pytałam ich, co jest celem tego przemarszu, czy to będzie miało jakieś elementy albo podtekst polityczny. Przekonywali nas, że grupa kibiców pójdzie na stadion świętować święto piłki nożnej. Będą mieli jakieś gwizdki, bębny - dodała.

Jak podkreśliła, kibice rosyjscy zostali przez nią uczuleni, żeby nie naruszali przepisów prawa. - W przypadku, gdyby tak się stało, spotkają się z interwencją policji. Prosiłam o spokojne zachowanie, aby nie prowokowali nikogo ani na stadionie, ani na mieście. (...) Dostaliśmy zapewnienie, ze marsz nie będzie miał podtekstów politycznych – powiedziała.

- Mam nadzieję, że przemarsz Rosjan nie będzie zagrożeniem dla mieszkańców stolicy – komentuje zamieszanie wokół rosyjskiego marszu 12 czerwca wiceprzewodnicząca Rady m.st. Warszawy Olga Johann z Prawa i Sprawiedliwości. - Ktoś we władzach miasta na szczęście zrozumiał, że marsz jest prowokacją i w końcu ustalono jego zasady. Ktoś uświadomił pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, że pomysł rosyjskiego marszu z politycznymi akcentami jest niebezpieczny – mówi „Codziennej” wiceprzewodnicząca Johann.

Z kolei radny PiS Jacek Cieślikowski przypomina, że 11 listopada ub.r. stołeczna policja nie była przygotowana na atak niemieckich bojówek. Ponad pół roku później znów nie ma świadomości niebezpieczeństwa. – To, co wydarzyło się w Święto Niepodległości, powinno dać do myślenia władzom Warszawy, które mogłyby zapobiec zamieszkom – mówi w rozmowie z „Codzienną” radny PiS-u.

Według danych przedstawionych przez prezesa spółki PL.2012 Marcina Herrę, bilety na wtorkowy mecz Polska-Rosja w Warszawie ma 9,8 tys. kibiców rosyjskich, 29,5 tys. polskich i 600 niemieckich. Prezes PL.2012 zaznaczył, że na pierwszy mecz do Wrocławia przyjechali także Rosjanie, którzy nie mieli biletów, ale nie było ich dużo. Ocenił, że w Warszawie może być ich 2-3 tys.