Cyfrowy pomnik Żołnierzy Niepodległości. Zainaugurowano 56 tys. biogramów legionistów

/ zolnierze-niepodleglosci.pl/start/

  

Na internetowej platformie Żołnierze Niepodległości znajduje się 56 tys. biogramów legionistów. Stronę zaprezentowano w środę przez Muzeum Józefa Piłsudskiego. Celem portalu jest upamiętnienie wszystkich walczących o niepodległość i granice Rzeczypospolitej do 1922 r.

Uruchamiamy dzisiaj platformę internetową, którą nazwaliśmy „Żołnierze Niepodległości”. To swego rodzaju wirtualny pomnik poświęcony wszystkim, którzy walczyli o niepodległość. To także projekt naukowy, dlatego portal będzie zjawiskiem interaktywnym, rozwijającym się, praca naukowa nad nim będzie trwała jeszcze wiele lat. Chcemy dotrzeć do informacji na temat każdego, kto o niepodległość Polski walczył

- powiedział dyrektor Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku Robert Supeł.

Jak przypomniał, w 2014 r. w stulecie wymarszu legionistów do walki, Muzeum przygotowało Wykaz Legionistów Polskich.

Był on efektem prac prowadzonych przez zespół pod kierunkiem prof. Janusza Ciska. Wtedy to było dwadzieścia kilka tysięcy nazwisk. Ale doszliśmy do wniosku, że ważne by dotrzeć do informacji na temat maksymalnie wszystkich legionistów, więc praca naukowa nad tym trwała. Po drugie chcielibyśmy uhonorować nie tylko ich, ale wszystkich, którzy walczyli o niepodległość, czyli mnóstwo innych formacji wojskowych, od działających w podziemiu po te walczące już jako Wojsko Polskie w wojnie z bolszewikami, powstańców śląskich, wielkopolskich

- relacjonował.

"Drugi powód dlaczego Muzeum się tym zajmuje, jest związany z faktem, że czujemy się zobowiązani do kontynuacji pewnego dziedzictwa, pomysłu, który miała Aleksandra Piłsudska. Z jej inicjatywy w latach 30. honorowano tych, co walczyli o niepodległość, Krzyżem i Medalem Niepodległości. II wojna przerwała tę inicjatywę, później do niej nie wrócono, a wydaje nam się, że to dzieło nie zostało dokończone. Podejmujemy to też w formie takiego wirtualnego pomnika, chcemy uhonorować wszystkich, których tylko odnajdziemy w archiwach. Ponieważ każdy się liczy" - podkreślił dyrektor.

Obecnie na portalu znalazły się biogramy 56 tys. legionistów, jak podkreślają twórcy, maksymalnie jak najbardziej pełne, także jeżeli to możliwe dotyczące ich życia powojennego.

Na portalu są obecnie biogramy legionistów, także osób, o których nie znajdziemy informacji gdzie indziej, które przewinęły się przez Legiony i służyły przykładowo przez dwa tygodnie. Część zaopatrzona jest w fotografie. Główną częścią portalu jest wyszukiwarka i ten zbiór 56 tys. biogramów, który będzie się rozszerzał. W planach mamy również publikowanie wszelkiego rodzaju materiałów związanych z tym okresem. W pierwszej kolejności będą to artykuły dotyczące historii I wojny i Legionów, planujemy zakładki opisujące umundurowanie czy wyposażenie. Ta postać to dopiero początek. Uruchomimy w niedługiej przyszłości nowe funkcje wyszukiwarki, będzie można odnaleźć konkretne osoby po formacjach wojskowych czy pułkach. Chcemy dać jak najwięcej możliwości nie tylko badaczom, ale również zwykłym użytkownikom

- mówił Łukasz Wieczorek, współautor "Słownika Legionistów Polskich".

Dyrektor Muzeum zaapelował do wszystkich, którzy mają jakieś archiwalia dotyczące walczących o niepodległość.

Apelujemy, by otworzyć szuflady i zgłosić się do nas. Jesteśmy zainteresowani każdym kawałeczkiem informacji, zdjęciem, materiałem, który może wzbogacić ten wirtualny pomnik. Powołaliśmy specjalny zespół naukowy, który będzie nad tym pracował

- podkreślił. 

Zaprosił także na otwarcie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku w przyszłym roku. "Jesteśmy obecnie w ostatniej fazie odbiorowej, zaraz potem, a mamy nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku, zaczniemy montować wystawę stałą i w połowie przyszłego roku zaprosimy na otwarcie" - dodał Supeł.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Wyrok dożywocia dla organizatora zamachu w metrze

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/AlexVan

  

Na kary od 19 do 28 lat więzienia skazał dziś sąd w Petersburgu oskarżonych o zorganizowanie zamachu w metrze w Petersburgu w 2017 roku, w którym zginęło 15 osób. Główny oskarżony Arbor Azimow otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledczy twierdzą, że Azimow był jednym czterech głównych organizatorów zamachu, zarzucono mu także finansowanie terroryzmu. Jego współoskarżeni: Akram Azimow i Muchamadjusup Ermatow zostali skazani na 28 lat więzienia, a Ibragimżon Ermatow - na 27 lat.

Domniemanym wykonawcą zamachu był obywatel Rosji pochodzący z Kirgistanu, Akbarżon Dżaliłow, który zginął w eksplozji z 3 kwietnia 2017 roku.

Prócz osób uznanych przez sąd za organizatorów zamachu, na ławie oskarżonych zasiadało jeszcze siedem osób. Karę 22 lat więzienia otrzymał Sodik Ortikow, który - zdaniem śledczych - kupował broń dla grupy terrorystycznej. 20-letnie wyroki sąd orzekł wobec: Szochisty Karimowej, Machammadjusufa Mirzaalimowa, Azamżona Machmudowa i Diłmuroda Muidinowa. Byli oni oskarżeni o wspieranie działalności terrorystycznej i udział w organizacji terrorystycznej, a także o obrót materiałami wybuchowymi. Na 19 lat więzienia skazani zostali: Sajfiłła Chakimow i Bachram Ergaszew.

Jak podawały wcześniej media, oskarżeni są obywatelami Rosji, Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Proces trwał osiem miesięcy. Adwokaci argumentowali, że dowody świadczące o winie oskarżonych zostały pozyskane z naruszeniem norm procesowych, jednak sąd odrzucił wnioski o wyłączenie tych dowodów.

Muchamadjusup Ermatow i Arbor Azimow twierdzili, że byli przetrzymywani w tajnym więzieniu i torturowani prądem elektrycznym przez funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), którzy żądali od nich zeznań potrzebnych śledczym. Azimow odwołał na procesie zeznania, w których przyznawał się do winy.

Niezależna "Nowaja Gazieta", która relacjonowała przebieg procesu, uważa, że nie jest jasne, w jaki sposób śledczy pozyskali ślady biologiczne oskarżonych na dowodach ich winy, m.in. na elementach ładunku wybuchowego. Gazeta zadaje też pytanie, dlaczego już po zamachu domniemani terroryści nadal pozostawali w mieszkaniu, które zajmowali wraz z Dżaliłowem i nie pozbyli się telefonów komórkowych zarejestrowanych na ich nazwiska.

Śledczy twierdzili, że za zamachem stali: pochodzący z Kirgistanu, a przebywający w Syrii, Sirożyddin Muchtarow (Abu Salah) oraz obywatel Uzbekistanu Bobirżon Machbubow. Muchtarow, przebywając na terytorium Syrii, powołał tam grupę terrorystyczną w celu organizowania zamachów w Rosji. Do tej właśnie grupy miała przyłączyć się część oskarżonych. Machbubow zaś - według śledczych - był bezpośrednim zleceniodawcą zamachu w metrze w Petersburgu. Motywem była operacja militarna prowadzona przez Rosję w Syrii; członkom grupy terrorystycznej chodziło o to, by pokazać, że władze Rosji nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w kraju.

Obu tych mężczyzn Rosja poszukuje międzynarodowym listem gończym.

3 kwietnia 2017 roku w eksplozji w wagonie jadącego metra, na odcinku między dwoma stacjami w centrum Petersburga, zginęło 15 osób i domniemany zamachowiec. Śledczy uważają, że Dżaliłow wniósł do metra dwa ładunki wybuchowe, z których jeden pozostawił na peronie, a z drugim wsiadł do składu metra. Pierwszy ładunek Dżaliłow chciał odpalić zdalnie, ale z powodu błędów w konstrukcji ładunek nie eksplodował.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl