„Użył hymnu do gry politycznej”. Najlepsza nauczka dla Tomczyka? Lichocka ostro: Ostatnia kadencja

Cezary Tomczyk / Maciej Łuczniewski/Gazeta Polska

  

– Najlepszą nauczką dla pana Tomczyka byłoby, gdyby to była jego ostatnia kadencja – powiedziała w rozmowie z niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka, komentując wczorajsze wykonanie hymnu narodowego przez Cezarego Tomczyka.

Wczoraj podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu IX kadencji posłowie złożyli ślubowanie. Jako pierwsi ślubowanie złożyli posłowie klubu PiS, następnie klubu Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i koła Konfederacji.

Rota ślubowania zapisana w konstytucji brzmi:

"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej". Tekst roty odczytał marszałek senior Antoni Macierewicz.

W trakcie ślubowania wyróżniły się dwie posłanki opozycji. Jedna przyszła w koszulce „konstytucja”, inna z wymachiwała szalikiem z tym napisem podczas ślubowania.

„Bardzo chcą jakoś się zaznaczyć, zdobyć poklask. Ślubowanie jest uroczystym momentem, gdy poseł zobowiązuje się do służenia Polsce i obywatelom, przestrzegania konstytucji. Wszystkie zachowania, które wpisują się w jakiś happening są obniżaniem rangi tego momentu. Myślę, że wyborcy też to dostrzegą – powiedziała w rozmowie z niezalezna.pl Joanna Lichocka.

Gdy Sejm wznowił wczorajsze obrady po przerwie, było już jasne, że marszałkiem Senatu został Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej. Poseł Cezary Tomczyk postanowił uczcić ten fakt i wyszedł na mównicę, po czym… zaczął śpiewać hymn narodowy.

– Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie  śpiewali, tylko nieliczni zapewne na zasadzie odruchu. Myśmy w większości stali w smutku i milczeli, ponieważ było to coś, co jest niedopuszczalne w polskim Sejmie. Jeden z posłów używa hymnu Rzeczpospolitej do zabawy, gry politycznej. To jest kolejne przekroczenie granic. Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej znów zademonstrował ten szalenie niski poziom kultury politycznej. Oni po prostu nie wiedzą, że tego nie wolno robić, że tak nie wypada, że to jest poza kanonem dopuszczalnych zachowań, oni tego nie wiedzą

– podkreśliła poseł PiS.

To nie jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ ja wiem, że poziom takiej ogólnej wiedzy i ogłady tych polityków nigdy nie był za wysoki. Ja zawsze mówiłam o wielkiej ignorancji Platformy Obywatelskiej. Cieszę się, że to wychodzi tak jasno, demonstracyjnie. Pan Tomczyk, nawet jak ściągał tekst z telefonu – bo nie zna tekstu hymnu, to ściągał go z błędem. Zaśpiewał „póki”, a nie „kiedy”. W hymnie jest „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy” – zaznaczyła nasza rozmówczyni.

Poseł przypomniała, że rok temu kibice Legii zrobili wielka akcję z hasztagiem #kiedy.

„Było to wszędzie, m.in. na portalach społecznościowych, ale to na ignorantów z Platformy w ogóle nie zadziałało” – powiedziała Lichocka. Dodała, że niektórym posłom przydałaby się akcja edukacyjna.

Przydała by się taka akcja, tylko bardzo smutne jest to, że to jest poseł, a nie chłystek i to jeszcze na dodatek poseł z mojego okręgu z Sieradza, z terenu Polski centralnej, patriotycznej, ogromnie też doświadczonej przez historię. Jestem przekonana, że w Sieradzu każde dziecko by zaśpiewało panu Tomczykowi hymn bez błędu

– ocenia polityk Prawa i Sprawiedliwości.

„Najlepszą nauczką dla pana Tomczyka byłoby, gdyby to była jego ostatnia kadencja. Gdyby Platforma przestała już zajmować ławy sejmowe, bo po prostu przynosi wstyd, straszny wstyd” – stwierdziła.

Joanna Lichocka pytana, czy opozycja przestanie być totalną, odpowiedziała:

„Widać wyraźnie, że Polskie Stronnictwo Ludowe i Sojusz Lewicy Demokratycznej wyciągnęły wnioski z tych wyborów. Polacy odrzucili strategię i taktykę totalnej opozycji, tę politykę opartą na kłamstwie i nienawiści, jaką prowadziła od lat Platforma Obywatelska. PO bardzo przegrała te wybory, straciła kilkudziesięciu parlamentarzystów i widać, że pozostałe partie opozycyjne nie chcą tonąć wraz z nią. Wiedzą, że Polacy domagają się raczej merytorycznej debaty i pracy w Sejmie, a nie awantur, puczów, wycia i wrzasków – czyli tego wszystkiego, co reprezentowała sobą do tej pory totalna opozycja" – powiedziała nam poseł PiS.

– Platforma była wczoraj dosyć osamotniona w tym, oni krzyczeli i wyli podczas wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego, nie robili tego politycy PSL ani SLD, bo wiedzą, że to się po prostu wyborcom nie podoba. Cieszę się z tego osamotnienia w PO, oni rzeczywiście reprezentują bardzo niski poziom kultury politycznej i mam nadzieję, że to w tej kadencji zostanie skorygowane – przynajmniej przez część polityków, którzy są obecnie w klubie Koalicji Obywatelskiej. Ale to zobaczymy, bo jeśli ktoś jest prostakiem, to tak łatwo ogłady nie nabierze. Także spodziewam się, że w ławach Platformy będziemy mieli nadal do czynienia z zachowaniami agresywnymi, takimi właśnie poniżej pewnego poziomu kultury, natomiast pozostali posłowie opozycji zdecydowanie wybierają inną drogę

– zakończyła Joanna Lichocka.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


W Kanadzie może umrzeć nawet do 300 tys. osób. To pesymistyczny scenariusz lekarzy

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/tellyourstoryproductions

  

Naczelni lekarze Kanady przekazali dziś informacje o trzech możliwych scenariuszach rozwoju epidemii w kraju. W zależności od zastosowanych środków kontroli rozprzestrzeniania się koronawirusa, w Kanadzie może umrzeć od 11 tys. do nawet... 300 tys. osób.

Federalna naczelna lekarz kraju dr Theresa Tam powiedziała, że Kanada jest wciąż jeszcze na wczesnym etapie rozwoju epidemii koronawirusa i jest jeszcze czas na skuteczne zastosowanie środków zapobiegających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się zakażenia. „Nie możemy zapobiec wszystkim zgonom, ale musimy zrobić wszystko, by zapobiec jak największej liczbie” - podkreśliła.

Celem rządu Kanady jest obecnie zrealizowanie scenariusza, który zakłada, że nie więcej niż 10 proc. populacji zostanie zakażone.

Specjaliści oszacowali, że przy zainfekowaniu 2,5 proc. ludności liczba przypadków śmiertelnych wyniesie około 11 tys., a jeśli zakażonych zostanie około 5 proc. Kanadyjczyków - umrze 22 tys. osób.

Krótkoterminowa prognoza zakłada, że do 16 kwietnia zakażonych może być w Kanadzie między 22580 osób a 31850 osób, co oznacza liczbę przypadków śmiertelnych na poziomie 500 – 700.

Specjaliści przyjęli trzy scenariusze, na podstawie których sformułowali prognozy. W pierwszym z nich, przy zastosowaniu surowych metod kontroli epidemicznej, szacuje się, że infekcja dotknie między 2,5 do 5 proc. populacji, liczba hospitalizacji wyniesie między 73 tys. a 146 tys. osób, a liczba zgonów wyniesie między 11 tys. a 22 tys.

W scenariuszu drugim, przy słabszych środkach kontroli, eksperci przewidują, że zakażonych zostanie od 25 proc. do 50 proc. mieszkańców kraju.

W scenariuszu trzecim, bez żadnych środków kontroli, odsetek zainfekowanych może wzrosnąć do 70 – 80 proc. populacji, a szacowana liczba przypadków śmiertelnych wzrosłaby do ponad 300 tys.

„Nie możemy teraz poluzować środków zaradczych” - odpowiedziała Tam dziennikarzom dopytującym, kiedy restrykcje zostaną złagodzone. „To będzie bardzo ostrożne podejście” - dodała. „Jesteśmy w bardzo krytycznym momencie, ale spróbujcie sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli nie będziemy się stosować do wytycznych”.

Według ekspertów, którzy przygotowywali szacunkowe prognozy, najlepszy ze scenariuszy rozwoju sytuacji i prowadzący do wygaszenia epidemii jest możliwy do zrealizowania, gdy zainfekowana osoba będzie zarażać statystycznie mniej niż jedną kolejną osobę.

Eksperci wielokrotnie podkreślali, że modele rozwoju sytuacji są bardzo płynne, w zależności od bardzo wielu zmiennych, więc trudno mieć precyzyjne odpowiedzi.

Jak powiedziała Tam, krzywa zachorowań w Kanadzie zaczyna się lekko spłaszczać, a tempo wzrostu liczby zakażonych – spowalnia. Podkreślała jednak wielokrotnie, że sytuacja jest bardzo różna w zależności od prowincji i są to raczej „lokalne epidemie”.

W najlepszym przypadku pierwsza fala może trwać do lata, lipiec i sierpień wydają się być obecnie momentem szczytu zachorowań. Jednak nie można być tego pewnym aż do czasu ustalenia, że znajdujemy się po opadającej stronie krzywej. Jednak i wówczas trzeba liczyć się z następnymi, mniejszymi falami (epidemii)”

- oznajmił Njoo, powtarzając wielokrotnie: „każda prowincja i terytorium ma swoją własną epidemię, jest bardzo wiele zmiennych”.

Stąd też, podkreślali Tam i Njoo, muszą być zachowywane zasady higieny – mycie rąk, zachowywanie odległości, ograniczanie podróży krajowych i zagranicznych, testowanie, izolacja oraz kwarantanna w niezbędnych przypadkach. Łagodzenie tych środków zaradczych będzie zależeć od prowincji.

Według ostatnich danych, w Kanadzie przetestowano prawie 362 tys. osób, potwierdzonych i wstępnie potwierdzonych przypadków zakażenia jest 19438, zmarło 435 osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts