Jacek Nawrocki w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" odniósł się do zarzutów zawodniczek. Zauważył, że wiele krytycznych uwag jest bardzo ogólnikowa. Trener wskazał także, że przedstawiony przez siatkarki obraz "totalnej katastrofy" w drużynie nie odpowiada prawdzie i jest krzywdzący dla niego osobiście. 

Nawrocki przyjmuje konstruktywną krytykę, ale uważa że oświadczenie opublikowane przez siatkarki przedstawia zafałszowany obraz rzeczywistości. Zapowiada, że będzie rozmawiał z zawodniczkami i próbował wyjaśnić źródło problemów.

Trener przyznał, że po publikacji "Gazety Wyborczej" od której zaczęła się medialna burza myślał o dymisji.

Ale gdy zobaczyłem zarzuty w przytaczanym oświadczeniu, zmieniłem zdanie. Uważam, że ja, moi współpracownicy i zawodniczki włożyliśmy bardzo dużo pracy i serca w ten zespół nie po to, żeby teraz zniszczyć dobry wizerunek i obraz reprezentacji. Ta drużyna zdobyła zaufanie kibiców, na jej mecze przychodziło po 10 tysięcy ludzi, cały czas szliśmy do góry, czyniliśmy postępy

- powiedział Nawrocki "Przeglądowi Sportowemu" zapowiadając jednocześnie, że kontynuacja pracy z reprezentacją to dla niego najważniejsze sportowe wyzwanie w życiu.