Po obejrzeniu "Nieplanowanych" kobiety rezygnują z aborcji. WYWIAD z twórcami filmu!

/ mat. pras.

  

- To, na co tak naprawdę nie byliśmy przygotowani, to ogromna fala „opowieści o nawróceniu”. Jak się okazuje, film okazał się terapią zarówno dla kobiet po utracie dziecka, jak i dla mężczyzn - mówią Cary Solomon i Chuck Konzelman, reżyserzy i scenarzyści filmu "Nieplanowane", w rozmowie z Sylwią Kołodyńską.

Scena aborcji wyświetlona na monitorze USG to najmocniejsza scena morderstwa, jaką widziałam w kinie. Jak Państwo wspominają filmową pracę nad tą sceną?

Tego dnia mieliśmy w planie 12 godzin zdjęciowych. Sześć godzin pracy, pół godziny na lunch, a potem jeszcze sześć godzin pracy. Poranek był bardzo pracowity i nie było chwili na zastanowienie się nad tą sceną, dopóki nie weszliśmy do gabinetu chirurgicznego. Dr Levatino wszedł w fartuchu i rękawicach, rozejrzał się po gabinecie i pochwalił atmosferę autentyczności. Następnie usiadł przy stołku chirurgicznym i poprosił o tacę z narzędziami, dokładnie w taki sposób, jak robił to wcześniej, dokonując aborcji naprawdę. I ruszyły kamery. To było bardzo intensywne doświadczenie. Na planie była też żona dr. Levatino. Doktor podczas pierwszych ujęć czuł się niekomfortowo. Od wielu lat nie dokonywał aborcji, a teraz musiał symulować to działanie tak, by było jak najbardziej realne… Jego żona szepnęła do nas: „On nie chce wracać do tych chwil i do tego stanu umysłu”. To był trudny moment, ale po kilku ujęciach doktor wrócił do swojej starej rutyny i wszystko poszło tak, jak powinno.

W USA wiele stacji telewizyjnych odmówiło emisji reklam filmu. Twitter czasowo zawiesił oficjalne konto produkcji. W Kanadzie wiele kin nie przyjęło filmu do wyświetlania. Jakie jeszcze kłopoty napotkali Państwo w Ameryce?

Google podczas weekendu otwarcia oznaczył informacje o filmie jako „propagandę”. Każdy, kto chciał sprawdzić w internecie godziny seansu naszego filmu, widział etykietę „propaganda”. Jak Pani wspomniała, Twitter zawiesił nasze konto. Google nie akceptuje naszych reklam. Podobnie sieci kablowe i stacje radiowe. Większość znanych dziennikarzy nas odrzuciła.

Jak Państwa zdaniem musiałby wyglądać film o aborcji, by został „zaakceptowany” przez zwolenników aborcji?

Cóż, zwolennicy aborcji robią zupełnie inne filmy, przedstawiające pionierów aborcji jako świętych. Porozmawiajmy więc o propagandzie organizacji Planned Parenthood.

W rzeczywistości mają oni stałego, płatnego przedstawiciela w Hollywood. To Caren Spruch, dyrektor ds. sztuki i rozrywki przy Planned Parenthood. Jej jedynym celem jest wypaczanie filmów oraz produkcji telewizyjnych i przekształcanie ich w proaborcyjne, wolne od poczucia winy opowieści o... moralności. Spruch chwali się swoim wpływem na kształt ponad stu filmów fabularnych i seriali telewizyjnych. Dla nas to najwyższa forma służby propagandzie, o jakiej kiedykolwiek słyszeliśmy w tej branży. I szaleństwem jest to, że Spruch przyznaje się do takiej działalności publicznie. Zapewniamy, że nikt po stronie pro-life tak się nie zachowuje. Ale jedną z cech propagandy jest oskarżanie przeciwników o złe zachowanie.

Dowiedziałam się, że są Państwo zasypywani listami od widzów, którzy doznali „nawrócenia”. Co to znaczy?

Odzew jest ogromny. Każdego dnia słyszymy o kobietach w ciąży rozważających aborcję, które po obejrzeniu filmu „Nieplanowane” wybrały życie dla swoich dzieci. To, na co tak naprawdę nie byliśmy przygotowani, to ogromna fala „opowieści o nawróceniu”. Jak się okazuje, film okazał się terapią zarówno dla kobiet po utracie dziecka, jak i dla mężczyzn.

Społeczeństwo mówi im, że nie powinni czuć się winni. Często trzymają te doświadczenia w tajemnicy przed przyjaciółmi, rodziną, a nawet małżonkami. Film tymczasem pozwala im się smucić, a tak naprawdę dopiero uznanie tego smutku jest drogą do przebaczenia i uzdrowienia. Film nie potępia nikogo, kto cierpi z powodu aborcji. Całkowicie takie osoby wspiera. Wspiera nawet pracowników tkwiących w aborcyjnej branży.


NIE PRZEGAP!

Cały wywiad w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”, od dziś w kioskach. Twórcy odpowiadają m.in. na pytanie o to, czy spodziewali się bojkotu w Polsce, kraju katolickim. Gorąco polecamy!

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

"Szanowała każdego człowieka. To było w niej wielkie". Odsłonięto tablicę pamiątkową Marii Kaczyńskiej

/ archiwum

  

Prezydent Andrzej Duda odsłonił dziś w Rabce-Zdroju tablicę pamiątkową Marii Kaczyńskiej. Jak powiedział, "to była wspaniała osoba, o niezwykłym charakterze, szanowała każdego człowieka; to było w niej wielkie”. - Dziękuję za to, że Rabka pamięta o swojej Marii - dodał.

Prezydent po odsłonięciu tablicy Marii Kaczyńskiej podziękował za to upamiętnienie. Jak wskazał, na tablicy jest też wspomnienie o jej mężu, prezydencie Lechu Kaczyńskim i pozostałych ofiarach katastrofy smoleńskiej sprzed dziesięciu lat.

- Bardzo dziękuję, że Rabka pamięta o swojej wspaniałej mieszkance, o dziewczynie, o kobiecie, która tutaj spędziła ważną część swojego życia, swój czas dorastania, swój czas szkoły podstawowej i w liceum. Tutaj zdała maturę, potem pojechała na studia na wybrzeże, ale ten bardzo ważny czas życia, młodego życia, kiedy człowiek dorasta, kiedy człowiek dojrzewa, kiedy kształtuje się charakter - spędziła właśnie tutaj, w Rabce-Zdroju wśród tatrzańskich górali

- podkreślił Duda.

Prezydent podziękował przy tej okazji również za organizację memoriału Marii Kaczyńskiej, dzięki któremu młodzi narciarze konkurują na stokach. "Dziękuję za to upamiętnienie, poprzez ten pomnik, ale także w każdy inny sposób, bo była to wspaniała osoba, o niezwykłym charakterze, o wielkim harcie ducha, o dużej sile osobowości" - powiedział.

[polecam:https://niezalezna.pl/283864-tablica-na-czesc-sp-marii-kaczynskiej]

Jak wskazał, Maria Kaczyńska była dobrą żoną, wspaniałą mamą i wspaniałą pierwszą damą. Wspomniał także czas, gdy był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego i miał okazję towarzyszyć jej na różnego rodzaju uroczystościach. "Zawsze zachowywała się z wielką klasą, ale zarazem takim szlachetnym dystansem do rzeczywistości" - podkreślił.

Przede wszystkim, co najważniejsze, szanowała każdego człowieka. To było w niej wielkie. Nawet wtedy kiedy pan prezydent profesor Lech Kaczyński był atakowany ona patrzyła na to z niesmakiem, ale nigdy nie atakowała tych, którzy zachowywali się w ten niestosowny sposób. Zawsze odchodziła spokojnie i mówiła, że tego nie rozumie, ale jest przekonana że jeszcze przyjdzie czas, że ci ludzie docenią jej męża

- dodał.

Maria Kaczyńska urodziła się w Machowie, jednak dorastała w Rabce-Zdroju, gdzie chodziła do szkół. Studia ukończyła w Sopocie na Wydziale Transportu Morskiego Wyższej Szkoły Ekonomicznej, dzisiejszym Uniwersytecie Gdańskim. W 1978 roku wyszła za mąż za Lecha Kaczyńskiego, który w 2005 roku objął urząd prezydenta RP.

Maria i Lech Kaczyńscy zginęli 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu TU-154 pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. W katastrofie łącznie zginęło 96 osób.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl, Twitter

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts