Barbara Borys-Damięcka zaprosiła na pierwsze posiedzenie Senatu pisarkę Olgę Tokarczuk. Ta jednak odmówiła pisząc w sms-ie, że jest zbyt zajęta pisaniem mowy akceptacyjnej. 

Wiadomość od noblistki marszałek senior Senatu postanowiła przeczytać... na głos wszystkim senatorom. Tokarczyk tłumaczyła w nim, że jest bardzo zajęta.

"Szanowna Pani, nie chcę przeszkadzać, dzwoniąc w niedzielę. Jednak niestety muszę panią poinformować, że w żaden sposób nie będę mogła przyjechać do Warszawy. Piszę mowę noblowską i mam tutaj mnóstwo innych zobowiązań, łącznie z wyjazdem do Francji. Bardzo mi przykro. Pozdrawiam bardzo serdecznie i przesyłam mnóstwo dobrej, jasne energii naszemu Senatowi. Z szacunkiem. Olga Tokarczuk"

- napisała pisarka.

Ta zdumiewająca sytuacja nie wszystkim się spodobała.