Bunt siatkarek: Nawrocki odpowiada na zarzuty zawodniczek

Trener Jacek Nawrocki w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” odniósł się do oskarżeń formułowanych pod jego adresem przez siatkarki. Szkoleniowiec nie zgadza się z wieloma zarzutami. „Gdyby wszystko to, co zostało napisane było prawdą, mielibyśmy do czynienia z łagrem”.

Trener Jacek Nawrocki
Fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

W ubiegłym tygodniu na jaw wyszły informacje dotyczące buntu siatkarek reprezentacji Polski, które nie są zadowolone ze współpracy z Jackiem Nawrockim. Trener w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" zwrócił uwagę, że zarzuty zawodniczek są niespójne i mają na celu stworzenie wrażenia, że w kadrze sytuacja jest fatalna.

Nie chodzi o to, żeby wskazać konkretny problem, tylko wywołać wrażenie totalnej katastrofy w drużynie i polskiej siatkówce. Jakim cudem zespół, w którym trener „bagatelizuje każdy problem”, „nie pojawia się na żadnym meczu ligowym”, „nie przeprowadza żadnej rozmowy”, a o wszystkim łącznie z powołaniami zawodniczki dowiadują się z mediów, systematycznie poprawia swoje wyniki, a w najgorszym momencie kryzysu gra w półfinale mistrzostw Europy?

- pyta retorycznie Nawrocki.

Według trenera wiele zarzutów to po prostu kłamstwa. Selekcjoner podkreśla, że wielokrotnie oglądał mecze ligowe. Również na niższych szczeblach rozgrywek poszukując młodych, perspektywicznych zawodniczek do kadry. Nawrocki przyznaje, że faktycznie nie jeździł do Włoch, ale śledził występy Joanny Wołosz na bieżąco.

Doskonale wiem, na co stać naszą rozgrywającą. Jeśli ktoś mi powie, że nie wiem, co działo się z tymi dziewczynami we Włoszech, to najzwyczajniej w świecie mija się z prawdą.

Nawrocki jest również oburzony zarzutem, że bagatelizował stan zdrowia zawodniczek. Podkreśla, że zawsze zwracał uwagę na dobro siatkarek:

Żaden wynik nie jest ważniejszy od zdrowia. Nie było takiej sytuacji, w której lekarz czy fizjoterapeuta zgłaszał niedyspozycję siatkarki, a ja zmuszałem ją do gry. Przy tym, co sam przeszedłem w życiu – usuwanie nowotworu, zator płucny, a w zeszłym roku operacja biodra, nie wiem kim musiałbym być, żeby nie mieć współczucia dla cierpiących siatkarek.

Trener odniósł się również do zarzutu obyczajowego. Osoba ze sztabu miała mieć bliskie relacje z jedną z zawodniczek. Nawrocki podkreślił, że nie ingerował w prywatne sprawy, bo w jego ocenie nie miało to wpływu na pracę wspomnianych osób. Zaznaczył również, że trener którego dotyczył ten zarzut nie pracuje już w kadrze.

Nawrocki wspomniał również o rzekomym "obniżaniu poczucia wartości zespołu":

Mam swój styl pracy. Nie znoszę pompowania balonika. Do każdego meczu podchodzę bez pychy. Nauczką była dla mnie sytuacja przed kwalifikacjami do mistrzostw świata w Warszawie w 2017 roku, gdy wypowiadaliśmy się, że awans mamy właściwie w kieszeni. Przy motywowaniu zespołu kieruję się dewizą, że nigdy przeciwnik nie jest tak słaby, ani my nie jesteśmy tak silni, żeby do meczu podejść z lekceważeniem. Jeśli ktoś uważa, że zwracanie uwagi na mocne strony rywala jest zabijaniem pewności siebie, to przepraszam, ale nie mogę się z tym zgodzić. 

 

Źródło: przegląd sportowy, niezalezna.pl

#Jacek Nawrocki #siatkówka #bunt siatkarek

Janusz Milewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo