Andruszkiewicz o wpisie Sutryka: To kojarzy się Polakom z niemiecką, nazistowską okupacją

Adam Andruszkiewicz / tvp.info/screenshot

  

- Tylko teraz czekać, aż te twitty pana Sutryka będą tłumaczone na język angielski, czy niemiecki i pokazywane będą na całym świecie, jako dowód na to, że być może Polacy byli współwinni zbrodniom niemieckim - powiedział wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz w programie Michała Rachonia #Jedziemy. Polityk odniósł się w ten sposób do dwuznacznych oświadczeń prezydenta Wrocławia w rocznicę pogromu Żydów.

Wczoraj cała Polska świętowała 101 rocznicę odzyskanie niepodległości. Odbyło się tysiące uroczystości, które czciły bohaterów naszej wolności, a przez Warszawę przeszedł wielotysięczny Marsz Niepodległości.

Licznie zgromadzeni uczestnicy przybyli na marsz z flagami Polski oraz transparentami z patriotycznym hasłami. Widać na nich było napisy takie jak "Bóg, honor i ojczyzna" oraz "Warto być Polakiem". Wśród uczestników marszu byli m.in. przedstawiciele historycznych organizacji rekonstrukcyjnych oraz grupy motocyklowe. W okolicy Pałacu Kultury i Nauki, ronda Romana Dmowskiego i przy wejściu do metra powstało biało-czerwone miasteczko.

We Wrocławiu także miał odbyć się podobny marsz, ale po przejściu około 200 metrów został rozwiązany przez władze miasta, co spowodowało wiele incydentów i interwencję policji.

Awanturę podczas marszu we Wrocławiu poprzedziły dziwne deklaracje prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, który w mediach społecznościowych opublikował wpis, w którym wyrażał ubolewanie z powodu "Kristallnacht", czyli pogromu Żydów, do którego doszło 81 lat temu w niemieckim wówczas mieście Breslau.

- Są takie daty w naszej historii, o których wolelibyśmy zapomnieć. Ale na przekór temu musimy o nich pamiętać. Są takie noce, w rocznice których chcielibyśmy milczeć. Ale na przekór temu musimy zabrać głos. 81 lat temu mieszkańcy Breslau wystąpili przeciwko mieszkańcom Breslau

- napisał na Twitterze prezydent Wrocławia.

Z wpisu Sutryka wynikało, że mieszkańcy dzisiejszego polskiego Wrocławia są współwinni hitlerowskim pogromom w ówczesnym Breslau.

O tej skandalicznym zachowaniu władz wrocławskiego ratusza dyskutowano dzisiaj w programie Michała Rachonia #Jedziemy.

Wiceminister cyfryzacji komentując zachowanie urzędników podkreślił, że trudno jest zrozumieć, jak można porównywać obecny Wrocław z niemieckim Breslau.

- To nie jest tylko tłumaczenie na niemiecki. Określenie Breslau kojarzy się Polakom z niemiecką, nazistowską okupacją.(...) W latach trzydziestych to nie Polacy tworzyli historię Wrocławia. Tą tragiczną historię tworzyli Niemcy. (...) To nie jest nasza historia.

- wskazał Andruszkiewicz.

- Tylko teraz czekać, aż te twitty pana Sutryka będą tłumaczone na język angielski, czy niemiecki i pokazywane będą na całym świecie, jako dowód na to, że być może Polacy byli współwinni zbrodniom niemieckim

- dodał.

Wiceminister cyfryzacji nawiązał w tym kontekście do skandalu wywołanego filmem o ukraińskim zbrodniarzu Iwanie Demianiuku, który był emitowany na platformie cyfrowej Netflix, gdzie autorzy zaprezentowali współczesną mapę Polski z naniesionymi na nią niemieckimi, nazistowskimi obozami śmierci.

Andruszkiewicz podkreślił, że polski rząd włącza się aktywnie w zwalczanie tego typu kłamstw historycznych, o czym świadczy m.in. list Mateusza Morawieckiego do szefa Netflixa.

Odnosząc się do rozwiązania we Wrocławiu wczorajszego marszu w rocznicę odzyskania niepodległości, Andruszkiewicz podkreślił, że była to decyzja władz miasta, a nie polskiego rządu.

- My uważamy, że nie należy tego typu marszów rozwiązywać siłowo, dlatego, że to może prowadzić do niepotrzebnych konfliktów. Jeśli mamy jakikolwiek wpływ ta demonstracje, to staramy się, aby one spokojnie przebiegły i niech opinia publiczna ocenia jakie tam poglądy były artykułowane, natomiast my nigdy nie popieramy skrajnych działań i skrajnych haseł.

- powiedział Andruszkiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poczytny izraelski dziennik o forum w Jerozolimie. "Izrael miał istotny interes w zaproszeniu Dudy"

/ pixabay.com/PublicDomainPictures

  

- Izrael miał istotny interes w zaproszeniu prezydenta Polski do zabrania głosu w Jerozolimie i naprawie stosunków z Polską, która jest najważniejszym sojusznikiem Izraela w regionie - pisze najpoczytniejszy izraelski dziennik "Israel Hajom". Gazeta stwierdza, że "prośby Andrzeja Dudy o zabranie głosu odrzucano jedna po drugiej".

Artykuł zamieszczony na swojej stronie internetowej gazeta rozpoczyna od zaznaczenia, że Światowe Forum Holokaustu 23 stycznia w Jerozolimie powinno być szczytowym punktem izraelskiej polityki zagranicznej, jednak o ile coś się nie zmieni w nadchodzących dniach, będzie raczej "łabędzim śpiewem złotego wieku izraelskiej dyplomacji i początkiem politycznej zimy".

Wiadomo już, że na uroczystości łączącej 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau z Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu wystąpią wiceprezydent USA Mike Pence, prezydent Rosji Władimir Putin, brytyjski książę Karol, prezydent Francji Emmanuel Macron i prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Problemem według dziennika "nie jest skład szanownych obecnych, ale skład nieobecnych oraz przyczyny i konsekwencje ich nieobecności".

- W istocie jest tylko jeden nieobecny, który powinien nas niepokoić: polski prezydent Andrzej Duda

 - uznaje "Israel Hajom" i podkreśla, że "jego nieobecność nie wynika z niechęci". Dziennik pisał w zeszłym tygodniu, że polski prezydent był gotowy opuścić wcześniej Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, aby przybyć do Jerozolimy. [polecam:https://niezalezna.pl/305478-wiemy-kto-bedzie-reprezentowal-polske-na-swiatowym-forum-holokaustu-w-jerozolimie]

"Israel Hajom" piórem amerykańsko-izraelskiej publicystki Caroline Glick zauważa, że premier Izraela Benjamin Netanjahu chciał, aby Duda pojawił się na obchodach, ponieważ państwo Izrael ma w tym "wyraźny interes". Gazeta wyjaśnia, że przyjazd prezydenta Polski do Izraela oznaczałby bowiem koniec dwuletniego kryzysu politycznego, który rozpoczął się w styczniu 2018 roku, kiedy polski Sejm uchwalił ustawę o IPN, która wprowadziła karę do 3 lat więzienia za przypisywanie winy za zbrodnie Holokaustu narodowi polskiemu.

Dobre relacje z Polską są dla Izraela istotne - tłumaczy dziennik - ponieważ Polska to najsilniejszy kraj w Grupie Wyszehradzkiej, w skład której wchodzą również Czechy, Słowacja i Węgry.

- Mówi się, że są to cztery najbardziej przyjazne Izraelowi państwa w Unii Europejskiej. Na czele z Polską kraje grupy skutecznie działały w celu stonowania antyizraelskich decyzji Brukseli

 - zauważa gazeta i podaje przykłady: - W maju 2018 roku członkowie grupy głosowali przeciwko propozycji uchwały potępiającej USA za otwarcie ambasady w Jerozolimie. W lutym 2019 roku polski rząd wraz z USA gościł Netanjahu i przywódców krajów arabskich w Warszawie na konferencji poświęconej bezpieczeństwu, na której dyskutowano o zagrożeniu Iranu dla bezpieczeństwa światowego.

"Israel Hajom" przywołuje wypowiadających się nieoficjalnie przedstawicieli krajów Grupy Wyszehradzkiej, którzy twierdzą, że te cztery państwa są gotowe otworzyć ambasady w Jerozolimie i wezwać Unię do porzucenia umowy nuklearnej z Iranem.

- Nie zrobią tego jednak bez Polski - podkreśla Glick i zauważa, że "Polska ze swojej strony nie chce wykłócać się z Brukselą dla Izraela, który postrzegany jest (w Polsce) jako naruszający i znieważający jej godność narodową".

Po niedawnym ogłoszeniu przez Iran, że nie będzie on przestrzegał ograniczeń umowy nuklearnej, możliwość, że Grupa Wyszehradzka wezwie do zerwania umowy, stała się - zdaniem dziennika - kwestią strategiczną.

- Jeżeli Polska, Węgry, Czechy i Słowacja ogłoszą, że popierają powrót sankcji ONZ, to znacznie zwiększy to presję na brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, aby zerwał sojusz Wielkiej Brytanii z Francją i Niemcami i przedstawił propozycję odnowienia sankcji przez Radą Bezpieczeństwa ONZ

 - ocenia gazeta. W tym tygodniu Johnson odrzucił taką opcję, decydując się kontynuować współpracę z Francją i Niemcami, które były zadowolone z wdrożenia mechanizmu rozstrzygania sporów w ramach porozumienia nuklearnego. [polecam:https://niezalezna.pl/306565-usa-oburzone-decyzja-organizatorow-forum-w-jerozolimie-wyrazne-poparcie-dla-andrzeja-dudy]

Dziennik przypomina, że prezydent Duda prosił o możliwość zabrania głosu na obchodach w Jerozolimie, ponieważ w ubiegłym miesiącu Putin, który będzie przemawiał, "zaciekle zaatakował Polskę, przyćmiewając historię współpracy ZSRR z nazistowskimi Niemcami (...) i zignorował pakt Ribbentrop-Mołotow, który (...) przygotował grunt pod okupację Polski przez Niemcy i początek Zagłady Żydów europejskich".

Chociaż zarówno Izrael, jak i Stany Zjednoczone przyłączyły się do Polski w potępieniu wystąpienia Putina, dla polskiego prezydenta "było ważne, aby przemawiać na konferencji i odpowiedzieć na słowa Putina, biorąc pod uwagę zwłaszcza realną możliwość, że powtórzy je w Jerozolimie".

Jednak "powtarzane prośby Dudy o zabranie głosu były odrzucane jedna po drugiej" - komentuje Glick dodając, że działo się to "bez jakiegokolwiek baczenia na konsekwencje odrzucenia próśb dla stosunków izraelsko-polskich ani dla strategicznych interesów Izraela, na które wpływają nasze relacje z Polską".

"Israel Hajom" przypomina również, że wcześniej na swoich łamach informował o słowach Szewacha Weissa, byłego ambasador Izraela w Polsce, który obwinił o zaistniałą sytuację Mosze Kantora, przewodniczącego Europejskiego Kongresu Żydów i głównego organizatora Światowego Forum Holokaustu: „Tę konferencję zorganizował pan, który się nazywa Kantor. Przepraszam, on to zorganizował jak kantor, handel z historią. Tego się nie robi".

[polecam:https://niezalezna.pl/305207-szewach-weiss-komentuje-konferencje-w-jerozolimie-powiem-cos-niedelikatnie-i-niech-mi-nie-wybacza]

Jednak gazeta cytuje wysokich urzędników w Waszyngtonie zaangażowanych w sprawę, którzy zaprzeczają oskarżeniom Weissa.

- To możliwe, że Kantor popierał odrzucenie prośby Dudy i rządu polskiego. Ale to nie on podjął decyzję

- twierdzą. "Zadecydował prezydent Riwlin". I według nich Riwlin odrzucił prośby Polski nie tylko sprzeciwiając się Netanjahu, ale także wbrew prośbie administracji Trumpa, który zainteresowany jest poprawą stosunków między Polską i Izraelem. Dziennik konstatuje, że kryzys dyplomatyczny między Polską a Izraelem jest wynikiem osłabienia pozycji premiera Netanjahu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts